Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

Wyprawa do Explora Parku.

Obraz
Nie zastanawiamy się, czy Ignacy będzie gdzieś "pasował"? Po prostu pokazujemy mu ten sam świat, który pokazywaliśmy naszym starszym Synom, gdy byli słodkimi szkrabami:)

Pewnie, że nie założymy mu na nóżki nart w wieku 4 latek i nie oddamy instruktorowi na przeszkolenie, ani nie weźmiemy do teatru lalek, bacząc na jego możliwości koncentracji uwagi.

Szanujemy i liczymy się z jego ograniczeniami, ufając jednak w głębi ducha, że będą się one zmniejszać z upływem czasu i efektami rehabilitacji.

Jednak Świat jest tak samo dla nas  jak i dla Niego. Nawet, jeśli przypadkowi przechodnie bacznie się nam przyglądają, a na ich twarzach maluje się zdziwienie, poplątane z ciekawością i lękiem przed nawiązaniem bezpośredniej rozmowy:P

Tu się nas nie obawiano:)
A na domiar dobrego, serce okazano:)
Pozdrawiamy gorrrąco Panią Jolę Sokołowską, którą mieliśmy przyjemność osobiście poznać, jako Ignasiowego Dobrego Ducha:)

(zdjęcia wykonane w Explora Park w Wałbrzychu- fantastycznym miejscu na …

Pustka wszechobecna. W domu i głowie.

Obraz
W domu jest tak przeraźliwie cicho, że nie potrafię się skoncentrować.
Myśli błąkają mi się po głowie i nie potrafię nic sensownego z nich ułożyć.
Snuję się po sieci, szukając pozorów wytchnienia i oszukując się tym samym, że wypoczywam. Bo to właśnie miałam robić- odpocząć "po" i "przed".

Czy właściwie można odpocząć przed czymś? Bo taki zwariowany pomysł właśnie zamierzam zrealizować...

Zaczęliśmy końcowe odliczanie do wyjazdu na pierwszy w tym roku turnus rehabilitacyjny. Znów będziemy gościć przez dwa tygodnie z bydgoskim ośrodku Neuron, gdzie Ignaś zostanie "poddany" intensywnemu programowi rehabilitacyjnemu, z naciskiem na zajęcia pedagogiczno- logopedyczne, ale nie zaniedbując motoryki dużej i małej. Może zacznie stawiać w końcu swoje pierwsze samodzielne i niechwiejne kroki?
Na razie łapiemy się z Ignacym na zabawnych chwilach, gdy np. wystarcza mu trzymana w dłoni skórka od zjedzonego przed chwilą banana, i moment nieuwagi, by Ignacy stał stabiln…

Ortezy- część II.

Obraz
Skoro Ignacy poważnie myśli o chodzeniu w pozycji spionizowanej, nastał najwyższy czas, by zabezpieczyć jego nóżki przez niechcianymi zniekształceniami.

Niemiła to była dla mnie perspektywa. Źle mi się słuchało pierwszych sugestii padających stąd i z tamtąd, dotyczących zaopatrzenia Ignasia w taki sprzęt. To niechybnie znak, że nie do końca pogodzona jestem z sytuacją, niestety. I - że wolałabym w głębi duszy, by Ignaś był zdrowym chłopcem, a nie szczególnej troski... Taka prawda.
Zadziwiające z jaką siłą tkwią w nas złudne pragnienia, zaśniedziałe mechanizmy obronne, dziecięce iluzje...

Tym niemniej. Schowałam do kieszeni moje pobożne życzenia i pod naporem owych  sugestii z najróżniejszych źródeł do mnie docierających, rozpoczęłam procedurę.

Uzbrojona w wytyczne dotyczące rodzaju ortez, jakie powinien używać Ignacy (a powinny one być: dynamiczne, do funkcji chodu, z podparciem dla brzegu wewnętrznego zatoki stępu i z zachowaniem osi stopy i goleni), ruszyłam na kolejne konsultacje z…

niezłe szczęście

O tym, że wczoraj byliśmy w Legnicy jak sądzę -Niektórzy z Was wiedzą.
Pomknęliśmy tam tuż po przedszkolu w bardzo pilnej sprawie, o której kolejnym razem napiszę musowo.

Sprawę załatwiliśmy, Ciocię Madzię i Wujka Zbyszka odwiedziliśmy i do dom wróciliśmy.

i gdzie tu tytułowe szczęście- zapytacie?

Wszędzie!
Niezłe lub ogromne- do wyboru, do koloru! wybierzcie sobie sami:)

Zajeżdżając na miejsce parkingowe przed domem, po 175 km przejechanych w obie strony, po 140 km na godzinę na liczniku na autostradzie, parkując pod domem.......
Rozsypał nam się przegub w lewym kole.
W drobny mak.
Zgrzyt, łup, trach i ..... Byłby piach!

Dzięki Ci Boże, za  to, że nad nami czuwasz! I za nasz bezpieczny powrót do domu!
Amen.

Kaganek oświaty

Jest prawie 10:00. Ignaś śpi. Sam jeden w naszym wielkim łóżku.

Zastanawiam się, czy go budzić, czy dać mu jeszcze (i sobie zarazem) poleniuchować?

Po tygodniu choroby z wysoką- jak się okazało temperaturą w tle, to chyba mu się należy...

Przez to przeziębienie wszystko się u nas zawiesiło: i przedszkole, i rehabilitacja, i spacery... Siedzieliśmy murem w domu, czasem zmieniając się z Asią (opiekunką Ignasia) i zaprzyjaźnialiśmy się z inhalatorem. Z powodzeniem tym razem... I chyba już oboje jesteśmy tym nieco zmęczeni.... Tęsknimy za jakimś harmonogramem, żeby się działo, żeby samochodem się przejechać na ćwiczenia to tu, to tam;)

A tym czasem- gdy my tu leniuchujemy, w Wielkim Świecie się dzieje, oj, dzieje.
Skąd ludzie biorą energię na takie przedsięwzięcia? Co ich mobilizuje? motywuje? nakręca? No, co?:)

Otóż- pewna Mama z pewną Mamą, zagoniły się do pracy i kilka jeszcze osób również do niej zwerbowały i wymyśliły, że napiszą .... KSIĄŻKĘ.


Myślały, myślały, po nocach nie spały, a…

Patefoniarstwo

Właśnie o to pewnie mnie zaraz posądzicie, gdyż znowu zamierzam się powtarzać.
Aż się boję, bo przecież nie można wciąż i wciąż nadawać tego samego, gdyż- jak każdy zapewne pamięta: "słodycz w nadmiarze to rzecz obojętna" (W. Shakespeare).

Cóż jednak robić, gdy to się dzieje wciąż i wciąż. I wciąż....

I nie istotne, że nad nami zaciągnęły chmury gradowe w postaci dość ostrego przeziębienia. Nie ważne, że z nosa kapie, a w gardle gulgoty jak w magicznym kociołku. Ignaś daje radę- jak zwykle, jest pogodny dość (jeśli akurat nie śpiący lub trawiony lekką gorączką) i niemal zaskakująco aktywny. Podejrzewam, że czas spędzony z mamą i (również niedomagającym starszym bratem) w domu od czterech bez mała dni działa na niego jak wykwintny, ożywczy, regenerujący balsam (niczym olejek arganowy w salonach fryzjerskich ostatnio wszechobecny- wiem, bo właśnie niedawno byłam;)), zasilający jego spragnione ciało i duszę wszędobylską i uzdrawiającą miłością.

Bo chyba to Ona właśnie jest spra…

Wrzutka

Nie wiem, czy wiecie? ale wrzuciłam nowy tekst w MOKRADŁA.

Jest dłuuugi.
I na swój sposób  bardzo osobisty.

Tych, którzy się nie boją (;))- zachęcam do rzucenia okiem.
Może kiedyś się odważę przekopiować go do głównego nurtu Ignacówki. Ale niech sobie tam trochę dojrzeje w spokoju...

Jakby co- komentować można tutaj;)
Pozdrawiam
Mama przeziębionego od dwóch dni Ignasia:P

"Rozczulanka" by Ignaś

Obraz
Znacie to?
Patrzycie, patrzycie i oczom nie wierzycie. A serce (metaforycznie czy dosłownie- bez znaczenia) rośnie i rozpływa się w dziwnie subtelnej mgiełce wzruszenia, błogości i spokoju.

Bo oto widzicie coś, o czym nawet nie śmieliście marzyć głośno i wyraźnie, coś, w co nawet pozwalaliście sobie wątpić w chwilach słabości.

Pamiętam dokładnie, jak 8 lat temu na deptaku pełnym turystów i spacerowiczów, w najbardziej chyba zatłoczonym kurorcie Chorwacji środkowej (że się tak wyrażę)- Baska Voda- nasz Średni syn podjął nieodwracalną decyzję o porzuceniu różnej maści stabilizatorów, podpórek, zabezpieczeń i "zabezpieczaczy" przed upadkami wszelkimi i po prostu (w tym tłumie spacerującym i 35 stopniowym upale) puścił się swobodnym  truchtem na swoich mocnych, krępych, stabilnych już wtedy nóżkach. Jak poszedł raz, tak już mu pozostało do dzisiaj.

O takich chwilach mówię.
Każdy z Was taką w sobie gdzieś ma. Może nawet kilka?...


Kiedy 10 miesięcy temu przekazywaliśmy słynnego już…

Ortezy - część I.

Obraz
Siedzę sobie wygodnie w fotelu. Obok śpi Średni Syn, zmęczony trudami podróży. Ignacy z Tatą- niezmordowany, radośnie zamigawszy "autko", pojechał po Starszego Syna na trening. Ten to chyba nigdy nie ma dość. Nawet 6-o godzinna wyprawa w tę i z powrotem autostradą A4 nie sprawiła opadnięcia powiek i odpłynięcia w błogi chwilowy niebyt...

Ano- pojechaliśmy i wróciliśmy. W Korfantowie byliśmy. Tatę z pracy wyrwaliśmy. Ignasia z przedszkola.

Mieliśmy konsultować stópki i ich zabezpieczenie poprzez specjalistyczne ortezy (pisałam wczoraj o nich tu), a nawet rozpocząć procedurę wykonawczą, która trwa około miesiąca od chwili zdjęcia miary i zrobienia odlewu. Niestety, wróciliśmy prawie z niczym (jeśli nie liczyć informacji zdobytych przy tej okazji) i musimy czekać do 26 lutego na kolejną konsultację, tym razem bliżej nas- w Bukowinie.
Powód prosty- słaba organizacja całego procesu zamawiania tak specjalistycznego i zarazem zindywidualizowanego sprzętu (szytego dosłownie na miarę…

Choroba, czy licho wie co?

Obraz
Kiedy tak myślę o Ignasiu i jego problemach, nie mogę od siebie odgonić brzęczącej jak mucha, wątpliwości.
Czy to na pewno choroba? To coś, co nie pozwala mu się normalnie rozwijać?

Wykonaliśmy już sporo badań, wielu specjalistów spoglądało na niego swym fachowym i badawczym okiem, zaglądało w najróżniejsze zakamarki jego organizmu, i od strony genetycznej, i endokrynologicznej, i metabolicznej i tak po prawdzie- niewiele znaleziono.

Ostatnie konsultacje: kardiologiczna, hepatologiczna, okulistyczna wreszcie- wszak rozciągnięte sporo w czasie, a jednak nic nie wykazały, prócz tego, że właściwie mamy do czynienia z dziecięciem zdrowym.

Kwartalne badania analityczne też nie przynoszą nic niepokojącego, i gdyby ktoś nie widział Ignaca na własne oczy, mógłby mnie śmiało posądzić o konfabulacje bądź urojenia. A jednak Ignacy problemy rozwojowe ma. I skąd się one wzięły?

Bardzo trudno jest żyć z taką niewiadomą. Rodzice dzieci zdiagnozowanych przynajmniej wiedzą jakie jest źródło. My nie wi…