04 lutego 2014

Ortezy - część I.

Siedzę sobie wygodnie w fotelu. Obok śpi Średni Syn, zmęczony trudami podróży. Ignacy z Tatą- niezmordowany, radośnie zamigawszy "autko", pojechał po Starszego Syna na trening. Ten to chyba nigdy nie ma dość. Nawet 6-o godzinna wyprawa w tę i z powrotem autostradą A4 nie sprawiła opadnięcia powiek i odpłynięcia w błogi chwilowy niebyt...

Ano- pojechaliśmy i wróciliśmy. W Korfantowie byliśmy. Tatę z pracy wyrwaliśmy. Ignasia z przedszkola.

Mieliśmy konsultować stópki i ich zabezpieczenie poprzez specjalistyczne ortezy (pisałam wczoraj o nich tu), a nawet rozpocząć procedurę wykonawczą, która trwa około miesiąca od chwili zdjęcia miary i zrobienia odlewu. Niestety, wróciliśmy prawie z niczym (jeśli nie liczyć informacji zdobytych przy tej okazji) i musimy czekać do 26 lutego na kolejną konsultację, tym razem bliżej nas- w Bukowinie.
Powód prosty- słaba organizacja całego procesu zamawiania tak specjalistycznego i zarazem zindywidualizowanego sprzętu (szytego dosłownie na miarę pod konkretnego pacjenta). Tata się niemal wściekł, przecedziwszy przez zęby, że "strata czasu", i właściwie miał rację... Panie przemiłe, cierpliwe, elastyczne w podejściu do sprawy- zgodziły się nawet na telefoniczną konsultację z Ignasiową Panią Fizjoterapeutką, ale niestety w tak wysoce "zdalny" sposób nie udało nam się podjąć naprawdę dobrej decyzji. Zwłaszcza, że ortezy to spora inwestycja (cena ich w zależności od rodzaju waha się od 2,5 do 4,5 tysiąca zł) i starcza na około rok (zważywszy na rosnącą stópkę dziecka w tak młodym wieku). Dlatego ryzykować tutaj nie warto. Musi konkretny model proponowanych Ignasiowi ortez zobaczyć na własne oczy ktoś, kto z nim pracuje na stałe, zna jego możliwości, postępy, zagrożenia... I tego właśnie brakuje: zintegrowanego systemu opieki nad dziećmi o szczególnych wymaganiach rozwojowych. Gdyby nie życzliwość niektórych specjalistów, Rodzice skazani są właściwie sami na siebie... Ech...

Nuda, Panie i Panowie.....
(jak będę duży, to powiem mamie, co myślę o tej fotce! Wstydu nie ma, czy co?)



Przy okazji dzisiejszego wpisu przypominam, że do pojutrza ( do 06.02.2014 do godz. 12:00) trwa głosowanie w konkursie Blog Roku 2013. Zatem wciąż możecie wysłać sms-a na Ignacówkę (w treści występują cyfry 00, nie litera "o"):
 sms na nr 7122 o treści A00875

Bardzo dziękujemy!
My piszemy - wy czytajcie i  zagłosujcie, proszę;) (2 KROPKI, jakie dotychczas uzyskaliśmy w rankingu oznacza, że około 50 osób naprawdę lubi do nas zaglądać... Czy to prawda?).

Nie chodzi o to, żebyśmy wygrali- w to nie wierzymy, realistami będąc... ale wesprzeć coś sensownego zawsze warto (i sprawić podwójną frajdę za jednym kliknięciem bliźniemu;)):

Cały dochód z sms-ów wysyłanych w Konkursie zostanie przekazany Fundacji Gajusz, jak napisano na stronie głównej Blog Roku 2013, która to Fundacja prowadzi hospicjum dla dzieci osieroconych. 

1 komentarz:

  1. Ignaś zagłosował na Ignasia :) I pozdrawia gorąco :)

    OdpowiedzUsuń