Patefoniarstwo

Właśnie o to pewnie mnie zaraz posądzicie, gdyż znowu zamierzam się powtarzać.
Aż się boję, bo przecież nie można wciąż i wciąż nadawać tego samego, gdyż- jak każdy zapewne pamięta: "słodycz w nadmiarze to rzecz obojętna" (W. Shakespeare).

Cóż jednak robić, gdy to się dzieje wciąż i wciąż. I wciąż....

I nie istotne, że nad nami zaciągnęły chmury gradowe w postaci dość ostrego przeziębienia. Nie ważne, że z nosa kapie, a w gardle gulgoty jak w magicznym kociołku. Ignaś daje radę- jak zwykle, jest pogodny dość (jeśli akurat nie śpiący lub trawiony lekką gorączką) i niemal zaskakująco aktywny. Podejrzewam, że czas spędzony z mamą i (również niedomagającym starszym bratem) w domu od czterech bez mała dni działa na niego jak wykwintny, ożywczy, regenerujący balsam (niczym olejek arganowy w salonach fryzjerskich ostatnio wszechobecny- wiem, bo właśnie niedawno byłam;)), zasilający jego spragnione ciało i duszę wszędobylską i uzdrawiającą miłością.

Bo chyba to Ona właśnie jest sprawczynią cudu, który na naszych oczach rozgrywa się od bez mała roku.

Otóż- przechodząc do sedna- miło mi zakomunikować Światu i Wam, Drodzy nasi Sympatycy (jak również zabłąkani w nasze progi Czytelnicy), iż ulubionym, ukochanym, wymarzonym i wyśnionym ostatnio zajęciem Ignasia jest.......
.... oglądanie i słuchanie animowanych teledysków do dziecięcych piosenek na tzw. komputerze!

I to nie prawda (przynajmniej tym razem), że jestem zagorzałą przeciwniczką, z aspiracjami do najgorszego wroga, spędzania przez dzieci czasu przed tym wrednym medium i urządzeniem. O, nie!
Jestem od dwóch dni oddaną wielbicielką tego wynalazku techniki, gdyż....
..........Ignacy potrafi przesiedzieć przed monitorem całe pół godziny (z towarzystwem odpowiednim, pomagającym mu owo ustrojstwo obsługiwać) cudownie się nań koncentrując!!!!, a nie tracąc przy tym kontaktu z realem i:
1. komunikuje, co chce oglądać, a czego nie zamierza;
2. przestrzega ustalonych reguł i zasad używania komputera (już nie rzuca się jak wygłodniały kociak na miskę z mlekiem, niwecząc nasze wysiłki zaprezentowaniu mu konkretnej piosenki);
3. pokazuje vel komentuje w zakresie swych migowych możliwości, co widzi na monitorze!

I niech mi ktoś powie, że to nie wspaniałe!
Noooo!


_______________________________________________________________________________
Gwoli wyjaśnienia dodam, że nie było to kompletnie możliwe nawet ubiegłego lata. Ignaś albo gapił się jak sroka w gnat w ekran komputera i nic z tego nie rozumiał, albo po prostu nie był w stanie wytrzymać dłużej niż 2,3 minuty- a to i tak długo było....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.