27 lutego 2014

Pustka wszechobecna. W domu i głowie.

W domu jest tak przeraźliwie cicho, że nie potrafię się skoncentrować.
Myśli błąkają mi się po głowie i nie potrafię nic sensownego z nich ułożyć.
Snuję się po sieci, szukając pozorów wytchnienia i oszukując się tym samym, że wypoczywam. Bo to właśnie miałam robić- odpocząć "po" i "przed".

Czy właściwie można odpocząć przed czymś? Bo taki zwariowany pomysł właśnie zamierzam zrealizować...

Zaczęliśmy końcowe odliczanie do wyjazdu na pierwszy w tym roku turnus rehabilitacyjny. Znów będziemy gościć przez dwa tygodnie z bydgoskim ośrodku Neuron, gdzie Ignaś zostanie "poddany" intensywnemu programowi rehabilitacyjnemu, z naciskiem na zajęcia pedagogiczno- logopedyczne, ale nie zaniedbując motoryki dużej i małej. Może zacznie stawiać w końcu swoje pierwsze samodzielne i niechwiejne kroki?
Dzisiejsze ogródkowe odkrycie: śniegu nie ma, krokusy są;)
Na razie łapiemy się z Ignacym na zabawnych chwilach, gdy np. wystarcza mu trzymana w dłoni skórka od zjedzonego przed chwilą banana, i moment nieuwagi, by Ignacy stał stabilnie samodzielnie przez 3 do 5 sekund. Ja zazwyczaj wstrzymuję oddech i milknę, by go nie rozpraszać i nie przywoływać do świadomości tej chwili, a Ignaś- jak tylko zreflektuje, co właśnie się dzieje z jego ciałem- traci radośnie równowagę i szuka jakiegoś stabilniejszego oparcia, niż wspomniana skórka;) Ale pocieszy jest to widok i na dodatek dobry prognostyk. Już chyba nie możemy się doczekać wszyscy tej chwili, w której Ignacy po prostu pójdzie sam, stabilnie, spokojnie i dostojnie...
To musi się wydarzyć tej wiosny! Musi! Po prostu.

Poza tym chłopcy spędzają końcówkę ferii u Babci. Z Tatą:)
No a ja jakoś nie potrafię pozbierać się w sobie, taka jestem porażona tą trzydniową wolnością, na którą czekałam od co najmniej pół roku... Ratunku!!!;)



PS. Może chociaż uda mi się podgonić trochę wpisy na blogu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz