Delikatne jak bazie na wiosnę, ale tak samo cieszą

kolejne zmiany w rozwoju Ignasia...

............
Jaka to wygoda i komfort, móc spokojnie zjeść posiłek, siedząc obok Ignasia przy stole i obserwując, jak samodzielnie obsługuje się "kulinarnie"? Nie zrzuca przy tym talerza ani kubka na podłogę, sam wybiera którą kanapeczkę będzie podgryzał bądź nabija mięso na widelec i wkłada precyzyjnie do ust?
Technicznie ma jeszcze nieco do wypracowania, z pokarmami płynnymi wciąż musi ćwiczyć koordynację, ale jak to zwykle u niego bywa: zanim przyjdą umiejętności pojawiają się olbrzymie chęci, które są motorem osiągania coraz większej sprawności w danej dziedzinie:) Tym samym niektórych aktywności Ignaś uczy się "prawie sam" i naszym najważniejszym zadaniem jest po prostu uważnie go słuchać, podążać za nim i umożliwiać mu trening oraz asekurować w dążeniu do mistrzostwa.

............
Schodząc dziś rano z Ignacym na ośrodkową stołówkę, skonstatowałam, co następuje:
dokładnie trzy miesiące temu przebywałam razem z nim w tutejszym Ośrodku na turnusie. Doskonale pamiętam, jak Ignaś niekiedy wdrapywał się swoją sprytną, czworakową techniką po schodach, tudzież z nich zsuwał się tyłem ostrożnie, by zejść samodzielnie, jeśli akurat się nigdzie nie spieszyliśmy, a ja miałam zajęte ręce i nie mogłam go po nich znieść bądź wnieść.
Wybuch wzruszenia i entuzjazmu towarzyszył mojemu odkryciu jego nowych umiejętności wciągania się po poręczy i próby tą techniką wejścia na dwa, trzy stopnie (pisałam o tym rozgorączkowana szczęściem na profilu Ignacówki), co nastąpiło dokładnie 10 grudnia 2013 roku;)
Tymczasem dziś (i wczoraj, i przedwczoraj, i przedprzedwczoraj...) Ignacy schodzi ze mną  po schodach, trzymając się jedną rączką mnie, drugą- poręczy! Jeszcze to chwiejne jest, jeszcze niepewne, ale JUŻ SIĘ DZIEJE!!! Identycznie rzecz się ma z wchodzeniem po schodach, chodzeniem po korytarzu, wychodzeniem na spacer...

I osiągnięcie ściśle związane z aktualnym treningiem na obecnym turnusie, gdzie Ignaś ćwiczy pod czujnym i życzliwym okiem Pani Asi: Ignacy czerpie nieopisaną radochę z poruszania się tzw. wysokim czworakiem, czyli nie na kolanach i dłoniach, tylko na stopach i dłoniach. Pamiętacie, jak przemierzaliśmy na czas w takiej pozycji całą długość sal gimnastycznych w drużynowych zawodach sprawnościowych? ;)

Tak.
To wszystko.
To wiele. Nawet bardzo wiele.
To cudowne:)
I tyle;)
pa.


bydgoski spacer...

z kolegą Wiktorem:)




Komentarze

  1. Ignaś jesteś Królem Wielkim i robisz wielkie, milowe kroki rozwoju. Milion buziaczków :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja cieszę się razem z Tobą , oby tak dalej super mamo!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.