Przeżytek

Do lamusa może trafić ignasiowy wehikuł, zgrabnej włoskiej marki na I. Spacer z Ignacym bowiem nabrał nowego wymiaru...

Kiedy w połowie października 2013 r zamieściłam krótki filmik z naszego ówczesnego spacerku, Ignacy rozpoczynał trenowanie żmudnej sztuki poruszania się na dwóch nogach, podpierany eksperymentalną "uprzężą" ze starego szalika. Jego kroki były i właściwie tylko to je charakteryzowało. Trudno mu było utrzymać się na nóżkach, wybrać kierunek, nawet utrzymać pozycję pionową było nie lada wyczynem! Słabe wówczas nóżki uginały się w najmniej spodziewanym momencie i sprowadzały Ignasia do siadu fantazyjnego na pupie w 2 sekundy.
Ale tak rzecz się miała 4,5 miesiąca temu niespełna.

Dziś Ignacy nie wyobraża sobie dłuższego niż 10 minut zalegania w wózku podczas jakiegokolwiek spaceru. Po prostu "palą mu się gumy". Zaczynam się zastanawiać nad sensownością zabierania wózka na jakiekolwiek wyjścia  z domu, bo zaczyna on być dla nas zbędnym balastem:)

Ignaś prawie do perfekcji opanował bowiem chodzenie z podtrzymaniem za rączki, a nawet coraz lepiej radzi sobie spacerując "za jedną rękę"!!! I nie przewraca się nagminnie, nie orbituje wokół własnej bądź mojej osi, tracąc nagle równowagę, co mu się ostatnio dość często zdarzało. Śmiało mogę powiedzieć, że od tamtego pamiętnego filmiku Ignaś zrobił kosmiczny postęp w chodzeniu!

Tak, Moi Drodzy! Jeśli spragnieni jesteście wieści o nowych osiągnięciach naszego Synka- do takich właśnie zaliczyć należy ten fakt:)

Aż strach pomyśleć, co będzie się działo, gdy chłopina tak się wzmocni, że całkowicie wybije się na niezależność w tej kwestii! Podejrzewam, że zamiast chodzić, od razu przebiegnie półmaraton i nie sposób go będzie dogonić;)


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.