15 kwietnia 2014

***

Franiowy weekend za nami.

Z nieskrywaną przyjemnością przeglądam zdjęcia z trzema Małymi Osobowościami, i niezmiennie się zachwycam patrząc na ich słodkie chłopięce twarze:) W trakcie naszego spotkania bywały momenty, gdy między chłopakami, pomimo wielu różnic, widziałam też jakieś tajemnicze podobieństwo...  być może sprowadzające się do trywialnej konstatacji, że wszyscy trzej są zwykłymi, fajnymi trzy-czterolatkami... pomimo bagażu doświadczeń i znamion problemów, z którymi się zmagają. Wszyscy pragną się bawić, być w centrum zainteresowania na swój sposób, mają swoje drobne, dziecięce pasje i co może dziwić najbardziej- podstawową ufność do świata:) I wszyscy trzej potrzebują przede wszystkim miłości i zrozumienia:) W niczym nie różnią się więc od innych, zdrowych dzieci.

I tak, jak to opisała Dzielnego Frania Mama, właściwie po raz pierwszy w życiu, idąc taką sporą grupą na spacer, nie mogłam się pozbyć wrażenia, że przede wszystkim jesteśmy normalnymi rodzinami, normalnie żyjącymi, tak jak tysiące innych rodzin z dziećmi. To przemożne uczucie sprawiało ogromną przyjemność i dawało niebywały spokój...

Tak. Wiedziałam, że długo jeszcze będę wracać do tego spotkania w myślach, czerpiąc z niego otuchę i siłę;)

A tymczasem Ignaś postanowił nie marnować szansy i szybciutko nauczył się od Franiowych Rodziców nowego, bardzo przydatnego znaku migowego. Jakiego? Spójrzcie sami, a przy okazji mamy dla Was próbkę nowej sylaby, opanowanej przez Gościa:

A zatem  "pha-pha"...

3 komentarze:

  1. Jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa---cciiiiiiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!
    Brawo, Ignasiu!!!!!!!!!!!!!!!!:)
    Ale super:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Po tym spotkaniu z Wami coś mi siła werbalna siadła......:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem, czy to dobrze? czy źle? ups:(

      Usuń