05 maja 2014

antydepresant

Nie prawdą jest, jakoby nic się u nas nie działo.
Jak również to, że świetnie sobie ze wszystkim zawsze radzimy. Nie. Czasem dopadają nas zmory, mary i inne dziwadła. Czasem smutki oplatają nas szczelnie swą siecią jak szalem.

Ale, kiedy tak właśnie jest, i kiedy nie ma słów specjalnych, którymi mam się ochotę dzielić ze światem, pozostają jako antydepresanty takie drobiazgi, które zażywam regularnie i które niniejszym Wam przekazuję:

cieszcie oko do woli:) Proszę bardzo:































Nie jestem również w stanie zliczyć ilości pochwał, które zebrał Ignacy w ostatnią sobotę podczas pewnej rodzinnej uroczystości, w której wzięliśmy udział dzięki uprzejmości Cioci O.
Słowa te również działają ożywczo, choć całkiem czarnych chmur nie przeganiają znad głowy.
Jednak fakt, iż wszyscy, którzy nie widzieli Ignacego przez prawie rok, otwierali usta ze zdziwienia, a w oczach ich malował się szczery podziw i poruszenie pobrzmiewało w głosach, co rozgrzewało nam serca, buduje.

Tak.
Ignacy zrobił ogromny postęp.
I jest to głównie jego zasługa. Jemu należy się uznanie i szacunek.
My jesteśmy dodatkiem, pomostem dla jego kroków do lepszej sprawności.
Zawsze tak będę widziała tę sprawę.
Uprzejmie proszę o tym pamiętać;)
mama

PS.
Dziś Ignac po raz pierwszy wyruszył do przedszkola z Tatą. Starannie pielęgnowana rutyna wzięła w łeb:)
Lecę sprawdzić, jakie efekty są tej odmiany i jeśli wszystko gra- ruszamy na hipoterapię. Ot, taka nasza codzienność;)
Do usłyszenie w lepszym nastroju! Hej!

1 komentarz:

  1. I tak, powoluuutku, krok za krokiem, psyche i wiarę stają na nogi..
    Dobrze będzie, czarnych chmur coraz mniej

    OdpowiedzUsuń