07 maja 2014

Próbka 'live'


"Jak on wspaniale chodzi!"- takie zdanie powitało nas na sobotniej uroczystości, padając z ust Pani Łucji- zagorzałej i oddanej "Cioci-babci", której uwaga, życzliwość i troska towarzyszą nam i Ignasiowi niemal od początku ignacowych zmagań z materią, światem i własnym ciałem.
"Czytałam i oglądałam na blogu, ale nie wyobrażałam sobie, że wygląda to aż tak:) Wspaniale! Brawo!"- otrzymaliśmy niejako na deser po i tak przepysznym powitaniu.


Bez wątpienia widok Ignasia może albo zachwycać (tych, którzy wiedzą, jaką drogę Ignaś przeszedł i od czego praktycznie zaczynał), albo budzić konsternację i pewne poczucie niezręczności (to zaś u tych osób, które nas i jego nie znają i przyglądają się nam zupełnie przypadkiem podczas codziennych wyjść z domu).
Znamienny już jest fakt, iż to właśnie podczas wyjść z Tatą Ignasiem interesują się obce osoby i zdobywają się na odwagę, by zagadnąć, zapytać, nawiązać jakikolwiek kontakt w temacie choroby. To na pewno dlatego, że ja odstraszam potencjalnych rozmówców groźną miną i grobowym spojrzeniem. Aż strach się bać;)

Tak czy inaczej motoryczne osiągnięcia Ignaca w ostatnim roku są wielkie, choć bez wątpienia nie niwelują  jeszcze różnic między nim a  jego zdrowymi rówieśnikami. I pewnie jeszcze długo nie będą...
Lecz kiedy tak kieruję uwagę wstecz- do czasów, gdy starsi chłopcy byli mali, przypominam sobie wypełniający mnie zachwyt nad nimi, nad ich spostrzegawczością, pamięcią, sprawnością, muzykalnością, wrażliwością itd itp.
Gdy zaś spoglądam na Ignasia, dochodzi do zachwytu podziw i szacunek, gdyż wiem, że wszystko co do dziś osiągnął, jest wynikiem żmudnej, systematycznej i trudnej, jak na takiego malucha, pracy, wykonywanej dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu.

A takie są jej efekty-voila:



1 komentarz:

  1. Dzielny chłopczyk! I śliczny....

    OdpowiedzUsuń