Wyjątkowy prezent

To jest temat dwu-perspektywiczny;)

Perspektywa pierwsza.

Tata zabiera chłopaków na super eskapadę. Jest maj, niebo wypogadza się z minuty na minutę i wszystkie niekorzystne prognozy  pogody na ten weekend chowają się zawstydzone w najciemniejszy zaułek. Dzień zapowiada się i jest taki w istocie swej- piękny.
I podczas, gdy mama oddaje się rozkoszom beztroskiej kobiecej rozrywki, składającej się z kawy z koleżankami ze studiów, rejsie po alejkach handlowych z najlepszą przyjaciółką i leżeniu do góry brzuchem po sowitym sałatkowym obiedzie, tata przenosi Ignaca z fotela na fotel kolejnego Rosomaka, Hamera, Jelcza tudzież Honkera w militarnych odcieniach i spija zachwyt z jego dziecięcej buźki jak najsłodszy nektar.

I to jest najlepszy prezent, jaki tata mógł tego dnia sprawić swoim trzem męskim potomkom, oddając im cały swój czas, wiedzę, cierpliwość i uwagę na całe 10 sobotnich godzin pod bezchmurnym prawie niebem na podwrocławskim poligonie wojskowym.


Wyglądało to mniej więcej tak:

Operacja Zachód 2014- raj dla chłopców dużych i małych:)



Perspektywa druga.

Jest niedziela. Tata jak co roku zbiera serdeczne życzenia od najbliższych, odsłuchuje występ wokalny swoich synów pod batutą mamy, otwiera prezenty. Po obiedzie gościmy gości, jest kawa, pogawędka, wspominanie, opowieści, na stół wjeżdża najpierw pizza, na deser tort, na torcie świeczki.
Ignaś dmucha honorowo, trzykrotnie, i po każdym dmuchnięciu zbiera owacje i miga radośnie "śpiewać". Wszyscy śpiewają i cały rytuał powtarzany jest z dokładnością co do joty kilkakrotnie.
Zbliża się 19:15. Ignaś zmęczony już nieco, ustawia się pod swoją ulubioną ścianą w salonie, w dłoni dzierżąc godnie aparat fotograficzny przeznaczony wyłącznie do jego użytku (czyt. na powolne acz kompletne zniszczenie), podaje widowni komendę do klaskania, pokazuje paluszkiem w oku, że oczekuje aplauzu w postaci fotek, filmików, ochów i achów. Ustawia się w klasycznej pozycji wyjściowej i rusza w kierunku mamy, która z otwartymi ramionami czeka na niego siedząca na podłodze (zgodnie z instrukcją przekazaną przez niego na wstępie). Idzie 5-6 kroków i pada w objęcia rozbawionej mamy.
I wraca do doków startowych. Znów ta sama sekwencja zdarzeń. Znów 5-6 kroków i aplauz publiki.
I wraca do doków startowych. I tak po dziesięćkroć, na ile starczyło cierpliwości publice i sił akrobacie.
Godzina 20:05. Goście już pożegnani, w wannie zaczyna parować kąpiel. Mama, Ignaś i Średni Brat szykują się do zanurzenia. Ignacy siedzi na brzegu wanny. Mama- rozbawiona, przegląda się i stroi miny przed lustrem stojąc do niego tyłem. I nagle czuje na udach dwie małe rączki. I patrzy w rozbawioną uśmiechem i poczuciem sukcesu buźkę:) Surprise!

Ignacy zaczął chodzić!
Sam wstał- zsunął się z brzegu wanny, stanął na nogach i przeszedł 1,5m szerokości łazienki do niczego niespodziewającej się matki!
I powtórzył to jeszcze raz. I jeszcze. I jeszcze.
Okrzykom radości nie było końca!
Ignacy chodzi! Sam!
Pokonał barierę lęku! Podjął ryzyko braku asekuracji drugiej osoby! Podszedł do mnie z tyłu! Nie mogłam go złapać na wypadek upadku. Sam musiał mnie "dopaść", by się ustrzec przed wywrotką!

I to jest najpiękniejszy prezent, jaki się przytrafił Tacie na jego ostatnie trzydzieste urodziny!
Fanfary!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tadaaaaaaaam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Hurrrrraaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Komentarze

  1. Zacznę od tego, że Tata wygląda, jakby to były ostatnie dwudzieste ;) Wszystkiego najwspanialszego Bartku!

    A, że Ignacy sam? No przecież wiadomo, że nie ma, że się nie da. Wzruszacie niedzielnymi wieczorami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Anno. Z pewnością przekaże ten komplement naszemu wspaniałemu Tacie:D Będzie Cię lubił JESZCZE BARDZIEJ!!!!

      Usuń
  2. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Co tam kontaminacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ignaś, jesteś WIELKI, chłopie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:)
    We wrześniu będziemy biegać po ZOO!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwie perspektywy, oj proszę Cię, Ciocia;) Trochę chaosu wprowadza poezję:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wiadomość!!! Ja wiem, jak takie parę kroków może cieszyć. Mam nadzieję, że ten śliczny chłopczyk jeszcze nie raz Was zaskoczy!!!
    Marta

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.