20:02

Jest 20:02. W domu panuje względna cisza. 
Chłopcy zakamuflowani w swoich pokojach. 
Ignacy..... śpi.
Cóż się dziwić. Po takim dniu! Można zasnąć mamie w objęciach podczas rodzinnej kolacji.


Środa to jedyny dzień roboczy w tygodniu, w którym nie pędzimy po przedszkolu na dodatkową rehabilitację.
Środa to dzień luzu, wspólnych spacerków i wypraw na lody do pobliskiej cukierni.
A jeśli do tego dodać towarzystwo jednego z braci- mamy gwarantowane poczucie szczęścia w małym sercu i uśmiech nieschodzący z twarzy non-stop ;)






Przed naszym domem ruszyła przebudowa drogi dojazdowej. Do akcji wkroczył ciężki sprzęt, kopary, ciężarówy, spychacze. Raj na ziemi dla prawdziwych mężczyzn. Ignaś dziś właśnie przekroczył próg ich tajnego kręgu;). Jeszcze nigdy dotąd nie poświęcił budowlanym maszynom tyle uwagi, z takim zachwytem w oczach śledząc każdy ruch, nie bacząc na harmider i huk;) Nawet obiad serwować musiałam mu na balkonie, skąd miał najlepszy punkt obserwacyjny :)
Nie wiem właściwie, dlaczego tak nas to ucieszyło? Obudziło wspomnienia sprzed lat? Gdy chłopcy byli mali, a każdy spacer przeciągał się w nieskończoność, by uszanować dziecięce fascynacje i dać czas na obserwowanie świata...
Każda nowa drobina "zdrowego" w zachowaniu Ignasia jest dla nas drogocenna i poruszająca. Śmieszne, prawda?

Rozczulającą scenę udało mi się uchwycić aparatem. Bracia.....

Komentarze

  1. Oj, wcale nie śmieszne, kochana. Normalne.

    Szkoda że taki kawał drogi do Was, Franio byłby przeszczęśliwy, gdyby też miał taki punkt obserwacyjny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, Sama wiesz, że nie tak bardzo- 1,5 godziny i jesteście u nas:) A remont nie będzie trwał wiecznie :))))))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.