04 czerwca 2014

20:02

Jest 20:02. W domu panuje względna cisza. 
Chłopcy zakamuflowani w swoich pokojach. 
Ignacy..... śpi.
Cóż się dziwić. Po takim dniu! Można zasnąć mamie w objęciach podczas rodzinnej kolacji.


Środa to jedyny dzień roboczy w tygodniu, w którym nie pędzimy po przedszkolu na dodatkową rehabilitację.
Środa to dzień luzu, wspólnych spacerków i wypraw na lody do pobliskiej cukierni.
A jeśli do tego dodać towarzystwo jednego z braci- mamy gwarantowane poczucie szczęścia w małym sercu i uśmiech nieschodzący z twarzy non-stop ;)






Przed naszym domem ruszyła przebudowa drogi dojazdowej. Do akcji wkroczył ciężki sprzęt, kopary, ciężarówy, spychacze. Raj na ziemi dla prawdziwych mężczyzn. Ignaś dziś właśnie przekroczył próg ich tajnego kręgu;). Jeszcze nigdy dotąd nie poświęcił budowlanym maszynom tyle uwagi, z takim zachwytem w oczach śledząc każdy ruch, nie bacząc na harmider i huk;) Nawet obiad serwować musiałam mu na balkonie, skąd miał najlepszy punkt obserwacyjny :)
Nie wiem właściwie, dlaczego tak nas to ucieszyło? Obudziło wspomnienia sprzed lat? Gdy chłopcy byli mali, a każdy spacer przeciągał się w nieskończoność, by uszanować dziecięce fascynacje i dać czas na obserwowanie świata...
Każda nowa drobina "zdrowego" w zachowaniu Ignasia jest dla nas drogocenna i poruszająca. Śmieszne, prawda?

Rozczulającą scenę udało mi się uchwycić aparatem. Bracia.....

2 komentarze:

  1. Oj, wcale nie śmieszne, kochana. Normalne.

    Szkoda że taki kawał drogi do Was, Franio byłby przeszczęśliwy, gdyby też miał taki punkt obserwacyjny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, Sama wiesz, że nie tak bardzo- 1,5 godziny i jesteście u nas:) A remont nie będzie trwał wiecznie :))))))

    OdpowiedzUsuń