27 lipca 2014

Donos

O feeee!
Jakie obrzydliwe słowo...

Cóż, gdy dziś  właśnie zamierzam go tu popełnić.
I jego brzydota w jakimś stopniu koreluje dodatnio ze specyfiką tematu ;)


Donoszę zatem z niekłamaną radością i dumą, a i pewnym zaskoczeniem- nie przeczę- że akcja pn. "pieluszkom stop" przebiega nad wyraz pomyślnie.

Uświadomienie sobie własnej fizjologii zajęło Ignasiowi (jak wspominałam Wam TUTAJ) nie cały dzionek.

Kolejny krok objawił się sam: Ignaś zaczął pokazywać rączką, że "coś się szykuje". Od naszego refleksu zależał efekt, który następował po sygnale. Jeśli nie zawiedliśmy- Ignaś zbierał gromkie brawa:) i sam eskortował towar do łazienki (ale z jaką dumą, żebyście wiedzieli...).

Następnie, do rączki dołączył ...... głos! i w ten oto sposób mamy w słowniku piękne okrąglutkie słówko "siiiii" :) - bez żadnych zabiegów logopedycznych, zawieszonych skądinąd na okres wakacji (przedszkole zamknięte, a dziecko też człowiek- odpocząć musi).

Zdarzają się nawet akcje, typu "mam pieluszkę, ale poczekam na nocniczek"- gdy Ignaś sygnalizuje potrzebę i cierpliwie z nią czeka na "sprzyjające okoliczności". Zasiada następnie, jak król na tronie, podnosi się z zadowoleniem i czeka na owacje. Gromkie rzecz jasna. Byle klaśnięcia nie przyjmuje:)

I skłamałabym srodze, twierdząc, że sukces osiągnięty w pełni, bo wpadki się zdarzają, a na wyjścia w wielki świat wciąż pieluszka się przydaje. Im jednak cieplej i bardziej beztrosko spędzamy czas, tym rzadziej zabezpieczamy Go dodatkowo.
Myślę, że za jakiś miesiąc rozstanie z pampersem gwarantowane;)

I to już koniec mojego donosu.
Pozdrawiam niedzielnie;)
mama

1 komentarz:

  1. Łoooooooooooo matko, jakiś śliczny donosik :)
    Brawo Ignasiu!!!!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń