23 września 2014

Świat się kończy :P

Głupio przyznać, ale najpierw zadzwoniła Babcia H, a potem Ciocia O. z zapytaniem: "I co z tym krztuścem?"

Świat się kończy...
Bliscy dowiadują się o Ignasiu z.... bloga ;P

Ale trochę tak jest, niestety. Czasem szybko coś tu napiszę, emocje opadną i potrzeba dzwonienia i skarżenia się Bliskim jakoś słabnie;) A potem, porwana wirem obowiązków, zapominam... zadzwonić.

No i był krztusiec...
Był, bo już na szczęście minął.
Zostawił na pamiątkę pojedyncze ataki kaszlu i znacząco podwyższony poziom przeciwciał IgA Bordetella pertusis, świadczący o ostrej infekcji. Ale- jak rzekła Pani Doktor- stan ten może się utrzymywać przez najbliższe 3-4 miesiące. A Ignasiowi na pamiątkę pozostanie.... odporność.

Z tą odpornością to też dziwna sprawa.
Zaniepokojona stanem zdrowia Ignasia i przestraszona widmem krztuśca, czas jakiś temu szperałam po necie. I tam dowiedziałam się m.in., że szczepienie  p/krztuścowi daje ochronę na maksymalnie 10 lat (a bywa, że na 3 jedynie). Stąd przypadki zachorowania wśród dzieci szczepionych. A to właśnie powiedziała nam Pani Doktor- że w ostatnim czasie zanotowała kilka przypadków krztuśca wśród swoich małych Pacjentów, których wcześniej SAMA OSOBIŚCIE SZCZEPIŁA!!!
A Ignaś, jako niedoszczepione dziecko (przyjął dwie dawki szczepionki z trzech) przeszedł go nadspodziewanie dobrze... Co nas cieszy ogromnie...

A skąd nam się te wredne bakterie przyczepiły? Kto go uraczył? Jak myślicie?

Ano... tata:( Sam obdarowany przez jakiegoś anonimowego dorosłego współpracownika swego:( Przynajmniej tak podejrzewamy, gdyż tata w urlop wkroczył ochoczo z dudniącymi, uciążliwymi atakami suchego kaszlu, męczącego wyjątkowo i długo, i opornego na środki przeciwkaszlowe, wlewane w niego litrami prawie:( A ja myślałam, że to "przez basen";)


Tak więc temat krztuśca uważam, Drodzy Czytelnicy Kochani, za wyjaśniony...
Śpijcie spokojnie. Temat ogarnęliśmy.
A Ignaś zaczyna mówić "Taaa, Taaa."

:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz