08 października 2014

Krótki film o........ chodzeniu ;)

Być może jesteście już nieco znudzeni relacjami o tym, co Ignac (Iggy-pardon) zrobił, czego się nauczył? Ja jednak, wiedziona nieco ślepo kronikarskim obowiązkiem, wrzucę dziś ten filmik. Dla siebie. I dla Iggiego. Za kilka lat. Może nie spłonie ze wstydu?...

Nauka chodzenia to w wydaniu Młodego dość żmudna sprawa. Niestety. Fascynujące jest w niej jednak to, że stale postępuje:)

Pamiętam, gdy z zazdrością śledziłam kalendarz sukcesów rozwojowych naszego zaprzyjaźnionego blogowego kolegi Frania, a tam stało jak byk, że Franio ok 22 miesiąca zaczął chodzić. Kurczę- myślałam sobie- a u nas klapa:( Totalna. Na święta Bożego Narodzenia 2012 (czyli tuż po drugich urodzinach) Ignaś zaczął, owszem- raczkować. A to i tak w wersji light- akurat ustawił się w pozycji czworaczej i się nie wywrócił! Ależ to była sensacja rodzinna! Ale prezent!

Tymczasem raczkowanie zajęło mu CAŁY ROK. Doskonalił się w tej formie przemieszczania, co i tak było dla nas zachwycające, gdyż wcześniej poruszał się pełzając, a jeszcze dawniej- odkrywając w ogóle taką możliwość- rolował się po podłodze (pamiętam- na pierwszym turnusie w Garbiczu we wrześniu 2012 właśnie szlifował swoją motoryczną metamorfozę od turlania do pełzania).

W październiku 2013 r (klik) Ignacy potrafił sam stać. To było coś! Milisekundy utrzymanej samodzielnie równowagi wznosiły mnie do raju;) Jakaż ja byłam dumna i szczęśliwa!

W grudniu 2013 r (klik) podczas turnusu w Bydgoszczy matka-wariatka pozwoliła Młodemu bawić się chodzikiem rehabilitacyjnym, oczywiście po godzinach zajęć, bez naocznych świadków, ryzykując wybite zęby, śliwkę pod okiem tudzież inne okaleczenia zapaleńca. Cóż to był  za widok, zapierający dech w piersiach! Ileż nadziei niosący.

W styczniu 2014 r (klik) stało się wreszcie to, na co czekaliśmy z utęsknieniem 2,5 roku! Ignacy zrobił trzy samodzielne kroki! Chwiejnie. Strasznie. Rachitycznie. Ale poszedł! Boże, cóż to był za cud!
Świat oszalał, zawirował, gibnął się na lewo i prawo i upadł;) A potem wstał, otrzepał się nonszalancko i zajął znów samym sobą. A my- dalszą rehabilitacją Iggiego;)

W maju 2014 r (klik)- pod wpływem chwili- nie przeczę- kupiliśmy dla niego drewniany pchacz, który miał mu pomóc poruszać się samodzielnie po domu w pozycji pionowej. Drogi to był zakup, jak na dziecięcy gadżet do chodzenia, ale nie stanowiło to dla nas problemu. Oddalibyśmy znacznie więcej, gdyby zaszła taka potrzeba, by Ignaś ruszył sam przed siebie.
Na szczęście nie zaszła;) A gadżet kurzy się od kilku miesięcy w rogu salonu, bo Ignac szybko stracił nim zainteresowanie;( (może ktoś chce odkupić?;)

Potem był basen w czerwcu 2014 r (klik),, kiedy Ignaś już całkiem nieźle się prezentował, jako istota spionizowana i przemieszczająca się samodzielnie. Dużo to jeszcze wysiłku go kosztowało, a nas nerwów. Właściwie każda taka szaleńcza próba kończyła się sromotnym upadkiem, trzeba więc było asekurować ImćPana non-stop  niemalże, by zaoszczędzić mu bolesnych spotkań z matką ziemią. Ale to już było prawdziwe coś!

A później przyszły wakacje. Dzień po dniu, godzina po godzinie Ignacy dosłownie stawał na własnych nogach. Dystanse się wydłużały, równowaga stabilizowała, skończyły się totalne upadki gdzie popadnie, a zaczęło się poszukiwanie miejsca oparcia. To był zdecydowanie najgorętszy czas prób i ćwiczeń dla Młodego. Za który jestem niewypowiedzianie wdzięczna! Że nastąpił!

I dziś, w październiku 2014 r, sprawa wygląda tak...
ja wiem, że to jeszcze mnóstwo roboty i wielka wiotkość. Wiem. Ale to bez znaczenia. Bo spójrzcie sami- postęp jest GEOMETRYCZNY!

Ignacy- JESTEŚ WIELKI! nawet jak dajesz nam popalić i doprowadzasz nas na sam skraj wielkiego RR (czyt. rodzicielskiej rozpaczy). Aż nam z uszu para bucha;) A niech tam! Warto!
Kocham cię, Synku:*



PS. W filmie towarzyszy Ignasiowi Pani Basia- fizjoterapeutka z Centrum Bobath. Spójrzcie, proszę, z jakim zaangażowaniem i pasją prowadzi z nim rozmowę! jaka bije od Niej życzliwość, troska i szacunek dla Młodego. (i zaufanie w jego możliwości- vide: telefon, który mu powierzyła;)- wolałabym nie odkupować;D ).
 Ilekroć to widzę, jestem pod ogromnym wrażeniem i pełna wdzięczności za to, że Ignaś trafił do TAKICH terapeutów. Którzy traktują go jak partnera, szanując jego wolę, upodobania, kondycję psychiczną. I stawiają Dziecko ponad plan i metodę.
Dziękujemy Pani Basiu! I pozdrawiamy).



7 komentarzy:

  1. Dla takich chwil warto żyć, co? :)

    Tęskno z Wami tym bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie patrzcie i podziwiajcie!!!
    Brawo Ignaś, brawo Pani Basiu, brawo rodzice!
    Niesamowity widok!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Ignaś , ciocia dumna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciociu Kochana (ciekawa, która to Ciocia???) - cieszę się, że jesteś dumna:) My też jesteśmy! Uściski !

      Usuń
  4. Pieknie chodzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudnie!!! A teraz cierpliwie czekajcie aż się rozgada, co też kiedyś, z dużym opóźnieniem, ale jednak przyjdzie.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Czekamy ... jest już coraz lepiej... Ostatnio dołączyła do słownika głoska "t", a ona daje duże możliwości (to, tata, tam, tu itd)..
      Więc może jednak.. kiedyś..
      pozdrawiamy cię, Anonimowy Czytelniku:)

      Usuń