22 października 2014

Pewna historia i Gliatilin

W kontraście do poprzedniej.
A było to tak:

Pani Ala, osoba zupłnie nam obca, polubiła stronę Ignasia na fb.
OK- powiecie- też mi sprawa niezwykła. I będziecie mieli rację;)
Bardzo lubimy dostawać lajki (bo kto ich nie lubi?-  tak to sprytnie ten pan Zukerberg i jego ekipa wymyślili), Więc było nam miło.

Po dwóch dniach dostałam od Pani Ali krótką wiadomość, z pytaniem, czy Ignacy wciąż przyjmuje Gliatilin? Owszem, odpisałam- podajemy mu ten lek stałe i ewentualnie służymy informacjami na ten temat. Iggi toleruje lek dobrze, od około pół roku z hakiem nauczył się nawet  rozgryzać go i połykać samodzielnie (on w ogóle jest w tej dziedzinie specjalistą- w zasadzie mogę śmiało napisać prawdę: nie mamy żadnych problemów z podawaniem mu leków, taki jest wyrozumiały i w boju zaprawiony;)). A pamiętam, jak sama szukałam w sieci informacji na temat tego leku przed wprowadzeniem go Młodemu. Nie chciałam popełnić takiej gafy, jak z Sabrilem...

Zdziwiłam się jednak sromotnie, czytając kolejną wiadomość od nowopoznanej Pani Alicji, gdyż ta żadnych info ode mnie nie chciała.
Przeciwnie- zaproponowała, że odstąpi nam bezpłatnie (a lek ten wcale do tanich nie należy) trzy opakowania, które im w domu niewykorzystane po pewnej kuracji zostały!

Wiecie, co człowiek robi z takimi wiadomościami?
Na początku nie dopuszcza do siebie możliwości, że mógłby je tak po prostu przyjąć. Potem analizuje gorączkowo w głowie, jak tu się odwdzięczyć?, czy wypada przyjąć (wszak to też rodzina z chorym maluszkiem, co ustaliłyśmy w krótkiej mailowej wymianie)?, czy wolno kręcić nosem na taką propozycję- skoro ktoś chce podarować, pomóc - widać taką podjął decyzję i ma taką potrzebę.
No. Więc szybko to w głowie przemieliłam i oczywiście się zgodziłam... Nie ponosząc żadnych kosztów.

Dlatego przynajmniej w taki sposób, na łamach Ignacówki, chcę Pani Alicji spod Poznania serdecznie podziękować. Za pomysł, za chęć, za zrozumienie sytuacji - Pani Alicja jest mamą chorego maluszka- Michałka, który zmaga się z wieloma problemami zdrowotnymi- niedowidzeniem, niedosłuchem, wcześniej cytomegalią i też wymaga stałej intensywnej rehabilitacji...
Ona sama oczywiście nic nie chce w zamian:) zrobiła to za zwykle "dziękuję".

Jeśli będziemy się kiedyś mogli odwdzięczyć, proszę "walić jak w dym" pani Alu!
I usciskać Michałka od nas serdecznie:)

To taka miła osłoda po tym sobotnim "jaccuzi" ;)


2 komentarze:

  1. zdarza się że są ludzie bezinteresowni....oby najwięcej na Waszej drodze takich było :-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń