Reisefieber

No, chyba dzisiaj nie zasnę (znam kogoś, kto się z tego ucieszy;)).
Ale przeżywam! Nie sądziłam, że aż tak! No bo żeby to pierwszy raz... ale to już czwarty, więc powinnam odczuwać raczej lekki relaks, a tu co?

Spakowana jestem do połowy. Ilość rzeczy do zabrania przekroczyła moje oczekiwania;) Bo i to bym chciała wziąć, i tamto również.
Poprzednim razem wiele rzeczy było jeszcze niepotrzebnych, a teraz...
I nocnik się przyda - tak, tak- Ignacy ukończył z powodzeniem trening czystości!!! Tadam!!!
I samochodzik do zabawy...
I kijki dla mamy. I druty z włóczką. I ze dwie książki. I z 10 książeczek. I kredki. I kolorowankę. I pudełkiem klocków też nie pogardzimy...  (że nie wspomnę o komputerze, bo bez tego ani rusz!)...
I mnóstwo drobiazgów, bo przecież nie będzie nas całe dwa tygodnie!  No i zamierzamy tam normalnie żyć. Jak co dzień. Więc trzeba się przygotować skrupulatnie;)


Bardzo jestem ciekawa, jak będzie? Mam mnóstwo pozytywnej energii. Ignacy jest już taki samodzielny. Nie mogę się doczekać tych dni spędzanych wspólnie, na spacerach, na posiłkach- które w większości potrafi już sam zajadać, na zajęciach, wieczorami... pewnie będę też chwilami "ledwo zipieć", psioczyć i złorzeczyć, ale to pestka, przejdzie;)
Oby tylko nas jakaś niemoc nie dopadła, bo to jednak jesień, nieprawdaż? Na to jednak też jesteśmy przygotowani- pod postacią naszej tajnej broni: "imbir+miód+cytryna". Kto nie pił- niech koniecznie spróbuje;)

No. To trzymajcie, proszę kciuki za naszą szczęśliwą podróż. 277 km przed nami. Jutro.
Wiktoriński- gotowy????
:D

PS. A tak Ignacy szykował się do jutrzejszego wyjazdu- trzeba przecież zabezpieczyć prowiant na drogę...








































PS 2. Mam dylemat: którą trasę wybrać?... Tę przez S8?-  wcale nie najkrótsza, no i jak tu się zatrzymać na siusiu?
Tę najkrótszą? Bez dużych miast po drodze, więc i bez świateł.... Czy tę przez Kalisz?- bo tam na pewno będzie McD i fryteczki;) A bez tego przecież ani rusz... ?
Coś polecacie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.