Rzewnie



Stoję przy garach. Dziś racuchy. Wczoraj załadowane do zamrażalki gołąbki, sztuk 7. Przede mną jeszcze kotlety, naleśniki, spagetti. To nie blog kulinarny. To przygotowania.

Za tydzień ruszę w drogę. Uwielbiam to. Nowe miejsce, nowi ludzie. Nowe. Tajemnicze. Piękne.

Cóż, gdy zostawiam moich dwóch synów i męża. A to już nie to samo. Rozdzielenie to nie jest coś o czym marzę, marzyłam i czego pragnę dla mojej rodziny. A tym razem chłopcy zostaną sami. Bez rodzinnego wsparcia, 10 i 13 latek będą musieli ogarnąć rzeczywistość. Z tatą. Od 17.30. Codziennie, z wyjątkiem weekendów. "Dyrektorski stołek" wymaga i zobowiązuje. Niepełnosprawność rządzi się swoimi prawami. Trzeba umieć podejmować decyzje, czasem trudne i wbrew sobie.

Nigdy nie zastanawiałam się, jak sobie poradzą, bo wiem, że dobrze. Rozsądni są, rozważni, nawet trochę zorganizowani i odpowiedzialni. No i samodzielni też muszą się stać w końcu. Jakby nie było. Pewnie zatęsknią niejeden raz. Pewnie odpoczną. Pewnie przesiąkną jakąś dziwną pustką. Bez pokrzykiwania kuśtykającego braciszka. Bez zrzędzenia matki o skarpetach rzuconych pod łóżkiem i papierkach w pościeli;)
Jak nic musimy przytaszczyć do domu mikrofalówkę- przyjaciółkę samotnych, głodnych dzieciaków, z rodzicami meldującymi się około wieczora. Może im pomoże.

I podczas, gdy Ignacy podbija świat, rozbija się po Wałbrzychu, dopieszcza w serdecznie ciepłych ramionach Babci, ja obmyślam plan, jak to wszystko poskładać i poplanować tak, by wyrzuty sumienia były jak najmniejsze...

A tymczasem przyszła jesień.




Komentarze

  1. poradzą sobie chłopaki, nie wątpię ;-)
    trzymam kciuki za Wasz turnus, odpocznijcie :-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, Ivoniesca.. to takie moje lęki z przeszłości (sama zostawałam dwukrotnie bez mamy i bywało trudno, ale też i dłuższe te okresy rozłąki były i inny ich powód- cóż życie).
      A za życzenia dziękuję. W pewnym sensie będzie to faktycznie odpoczynek. Od codzienności zwłaszcza;)
      Pozdrawiam cię!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.