Na ciepło

Nie będzie już drugiego takiego dnia jak ten!
A ten był niezwykły.
Niezwykły był Ignacy, który niczym nie przypominał zeszłorocznego szkraba, nie całkiem zorientowanego w sytuacji... Tym razem wyśmienicie zdawał sobie sprawę z okoliczności, z powodu całego zamieszania, odbierał ze mną tort, domagał się wniesienia go na stół, zdmuchnięcia świeczek, odśpiewania nieśmiertelnego hymnu urodzinowego. Był nadzwyczajny! Był w pełni obecny! Był wzruszający, dojrzalszy, cierpliwszy i taki wdzięczny w swej dziecięcej radości...

Właściwie mam Wam do napisania jedno.

DZIĘKUJĘ!

Dziękuję za wszystkie życzenia, które pojawiły  się z okazji ignasiowych urodzin pod poprzednim postem, na facebookowym profilu i na fanpagu Ignacówki. Oraz za te, które dotarły do nas telefonicznie, za pośrednictwem Messengera, sms-em.
Było ich tak wiele.
Serdecznych słów.
Symbolicznych dowodów na to, jak bardzo jesteście obecni w naszym życiu, a my w Waszym.

I choć nie przeceniam wartości powyższego zdania i potrafię zachować zdrowy rozsądek, daleki od myślenia magicznego, to faktem jest, że sporo spośród Was pomyślało dziś ciepło o Ignasiu, pamiętało o nim, choć on sam nie ma pewnie o Was zielonego pojęcia...

Pozwoliłam sobie nawet na drobny żarcik, odpowiadając na jedne z otrzymanych życzeń, że gdyby Ignaś wiedział, ilu ludzi dziś składało mu życzenia, to by zaczął z wrażenia mówić:)

Ja jednak wiem i bardzo byłam wzruszona czytając kolejne wpisy, posty, komentarze...

Dziękuję Moi Drodzy! Wasza życzliwość i pamięć jest dla mnie ważna (pewnie bardziej niż dla Ignasia - powiedzmy to sobie szczerze;)).
Miło, że jesteście.
Dobrze, że jesteście.
Dzięki.

mama

PS. Oczywiście, wszystkie te życzenia zostaną przekazane Ignasiowi jutro, jak tylko się obudzi :) Dziś był tak zaaferowany obecnością Babć, Dziadka, Cioć, Wujka i chłopaków, tortem, prezentami (którymi został hojnie obsypany), zabawą, że na nic więcej nie było już w nim przestrzeni... Ledwo, Biedaczek, zasnął.... z telefonem :P


To był naprawdę piękny dzień!



Komentarze

  1. Super, mordencja sama się śmieje, gdy jej właścicielka czyta ten wpis :)
    Uściski dla Was, kochani.

    Ps. Czyżby Ignaś zaczął się bawić??? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.