13 listopada 2014

Urodzinowe cukierki

Jedynie cukierki wyciągnęły Ignasia z domu (i z łóżka) po czterodniowym weekendzie.
Wstać rano do przedszkola- baardzo trudno. Ale z cukierkami? Dla dzieci? Pestka...

Czy wiecie, jaki Ignaś wymyślił znak oznaczający "Sto lat"? (tę popularną urodzinową piosenkę:)):

 -dmuchając przed siebie, miga rączkami "śpiewać"! I weź tu zrozum własne dziecko...


Zdjęcia posiadam dzięki uprzejmości Pani Ani- nauczycielki wspomagającej z grupy Ignasia, za którą ów przepada. To ona zadbała o to, bym, nie będąc świadkiem całej uroczystości urodzinowej Ignasia w przedszkolu, mogła zobaczyć te rozczulające scenki...
























Jednocześnie te dwa drobne zdjęcia uświadomiły mi, jak bardzo ważne jest dla mnie, by Ignaś był lubiany i akceptowany przez swoich rówieśników... i jaki ogromny lęk generuje u mnie perspektywa, że może być kiedyś nierozumiany i odrzucany... Nigdy wcześniej nie przeżywałam tego na taką skalę- owszem, chciałam, żeby starsi synowie byli lubiani, jak każdy rodzic, ale nigdy nie stanowiło to dla mnie takiego problemu, jak teraz... Mam jedynie nadzieję, że Ignacy (jak większość dzieci) nie podziela tych moich matczynych lęków i po prostu czuje się wśród kolegów i koleżanek... hmmm.... zwyczajnie i dobrze;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz