Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Rok Słowa

Zamiast promyków słońca, muskających powieki, albo płatków śniegu wirujących nad dachami, codziennie rano opadają na mnie lawiny słów, wyrywając mnie mniej lub bardziej brutalnie z krainy snów. 
Różne bywają to poranki. Różne bywają to słowa. Słowa- nie w znaczeniu gibkich, krągłych dźwięków, rozchodzących się w powietrzu jak muzyka. Raczej koślawych, chropowatych, specyficznie skandowanych, pozbijanych pozornie przypadkowo w dziecięce konstrukcje myślowe. Są wśród nich obowiązkowe, jak mycie zębów, pytania: o tatę, o braci, o czekające dziś spotkania z terapeutami. Są wśród nich prośby: o ubranie, o śniadanie, o telefon czy zabawę. Albo są te najtrudniejsze- powtarzane w koło, jak katarynka, słowa wyciągające mnie z letargu: mama, mama, mama...
Jednak ich najcenniejszą cechą charakterystyczną jest fakt, że są.
A każde wyuczone, mozolnie stworzone, zbite, z wcześniej opanowanych do perfekcji sylab, wyćwiczone setkami powtórzeń, pytań i odpowiedzi. "Ku-la", "ja(j)- ko",…

Wigilijnym świtem pisane

Obraz
***

Więc się zastanawiam, jakich użyć słów.

Spokoju? Nadziei? Wytrwałości? Radości? Zdrowia?

Tak- tego wszystkiego z pewnością życzymy i sobie, I Wam. Choć każdy potrzebuje dla siebie czegoś swojego, o czym wie tylko on. Być może kilkoro jego bliskich...

Same życzenia jednak niewiele zmienią, więc dbajcie o siebie i swoje potrzeby, Drodzy Czytelnicy. Szukajcie, wyciągajcie dłoń, bierzcie dla siebie i dawajcie innym. 

Zaś Ignasiowi życzę, by przeklinał, kłamał, zmyślał, śpiewał, kłócił się i co tylko możliwe jeszcze, gdy można MÓWIĆ.
Wszystko zniosę :) i przyjmę z pokorną radością ;)


No i teraz nie wiem, czy wklejać to zdjęcie?
Tak mi się poukładały w głowie szumnie życzenia...





Święta

Obraz
Przed Świętami, czyli dziś, trzeba mi się szczególnie zmobilizować. A to sztuka nie lada, zwłaszcza, gdy za oknem wiosna ;)

Jak to jest, że właśnie teraz tyle zdarzeń pogania jedno drugie?

Bo i koncert kolęd wczoraj, Jasełka w ubiegłym tygodniu, wizyta u lekarza i spotkanie autorskie? A między tym pierniczki, których nie upiekłam i nie upiekę już pewnie, zepsuty robot kuchenny, skutecznie rozgrzeszający mnie z opieszałości cukierniczej, choinka gubiąca już pierwsze igiełki i premiera Gwiezdnych Wojen, które kuszą bardziej, niż świąteczne porządki.

Święta...


Jasełka przedszkolne udały się wybornie tego roku. Nasz Pastuszek poradził sobie rewelacyjnie, i choć nie śpiewał z dziećmi, to tańczył, odgrywał rolę w punkt i nie pomylił się ani razu. Kto był, ten widział, jak pękaliśmy z przejęcia i dumy. Nawet tata się pojawił punktualnie w drzwiach sali, czym zrobił nam najpiękniejszą niespodziankę, bo wiadomo- praca zawodowa....
I choć Ignaś znowu nie zaśpiewał w tym roku żadnej kolędy, to wraz z…

Skok

Obraz
Chciałam Wam coś przypomnieć, skok w przeszłość wykonać, co uświadamia nadmiar, którego się nie ceni zazwyczaj.

Dwa lata. Czas, który był potrzebny, bo osiągnąć kawałek z tego całego tortu, nazywanego życiem...

Tych kilkadziesiąt SEKUND, może więcej, może mniej, oznacza setki przepracowanych godzin w krótkiej, pięcioletniej wspólnej naszej podróży pod wiatr. Jest równowartością już tysięcy kilometrów przemierzonych za kółkiem, ze wzrokiem utkwionym we wstecznym lusterku i duszą zwisającą mizernie na ramieniu każdorazowo, gdy mijamy się z TIRem ;)

Niemniej warto było to zobaczyć na nowo, Być może podzielić się tym z Wami też warto? Kto wie?

Nic nam nie spadło z nieba. Ale smakuje jak najwytrawniejsza manna ;)


Kwiecień 2014:




Maj 2014:



Czerwiec 2014:


Październik 2014:



Kwiecień 2015:
Sierpień 2015:


Wrzesień 2015:

Przeprawa

Oczekuję jej jutro, choć wolałabym jej sobie zaoszczędzić.
Jej widmo krąży nad nami od jakichś trzech lat, czyli od momentu, gdy po raz ostatni zgodziłam się zaszczepić Ignasia szczepionką skojarzoną.

Szykuję się na nią psychicznie, składam chrono- i logicznie dokumentację, tak, by po raz kolejny w życiu wyjść na głupca w obliczu wiedzy medycznej i "braku przeciwwskazań". 

Na szczęście nie będę tam sama, poprosiłam tym razem męża by mi towarzyszył, czuję bowiem, że to będzie trudna rozmowa i nie chcę jej prowadzić sama.

Ignacy otrzymał dwa cykle szczepionek. Zakończyliśmy ten proces po drugim, gdy jego wątroba na skutek rotawirusa chyba oznajmiła swoją niewydolność. Wówczas czara się przelała, zaś lęk urósł już we mnie tak bardzo, że podjęłam rozpaczliwą decyzję o stawianiu czoła wszelkim naciskom i namowom podania mu kolejnych dawek szczepionek.
Możecie tego nie rozumieć, ani nie pochwalać. Ja jednak wiem, że mam prawo podejmować suwerenną decyzję w tej sprawie, nawet kosztem by…

Wróg

Obraz
Nocą, w niedzielę, trochę po północy, siedząc na balkonie w chłodnym, grudniowym wietrze i oddając się nikczemnemu nałogowi memu tuż przed snem, namierzyłam wroga!

To nie Ignasia niepełnosprawność odbiera mi to, czego tak wszyscy obecnie dla siebie pragną!

To on.

Zdradziecki, podstępny, wkradający się niezauważalnie pod postacią świetnych pomysłów i niezapomnianych wrażeń, tudzież szarych codziennych rutynowych spraw i drobiazgów.

Mój wróg.

Z m ę cz e n i e....

Będę musiała coś na niego zaradzić. Bardziej o siebie zadbać, kosztem nawet zaniedbania kilku innych spraw czy zadań. Coś odłożyć, coś przełożyć, o czymś zapomnieć, z czegoś zrezygnować...
Usiąść wygodnie na kanapie, obłożyć się jakimś relaksującym zajęciem, albo nawet dać nura pod kołdrę totalnie przez nocą. I tak do końca roku, a jeśli trzeba nawet dłużej.....

By wykrzesać w sobie więcej pary na to, co jednym przychodzi łatwiej, a innym- ciężką pracą....

Na normalność....



Tymczasem cicho zamykamy czas hucznych spotkań i rozmów do nocy.…

Bajki i książka

Obraz
Natchnęło mnie któregoś dnia, gdy odbierałam Ignaca z przedszkola. Podzieliłam się pomysłem z wychowawczynią Ignasia i dostałam kolejny pomysł już na tacy. Zaczęłam szukać....

W sumie udało mi się znaleźć co najmniej kilkanaście całkiem interesujących, ale przede wszystkim mądrych, wyjaśniających tematykę niepełnosprawności, bajek terapeutycznych dla dzieci w różnym wieku. Wszystkie je zebrałam dla siebie, ale również dla innych, w zakładce Ignacówki "W sieci złowione" (bo gdzieżby indziej?), robiąc przy okazji mały porządek w zamieszczonych tam linkach.
Być może kogoś z Was zainteresuje taki sposób objaśniania trudnych wątków swoim pociechom, a niewykluczone, że i sami skorzystacie tak zwyczajnie dla siebie ;) Tak było ze mną- do czego nawiążę za moment.
Bajki nie są ani rzewne, ani długie, ani skomplikowane- jak to bajki. W przystępny sposób pomagają zrozumieć to, co niezrozumiałe, odreagować ukrywane emocje, wydobywając je na wierzch, nazywając je po imieniu. Myślę, że sporo…

Budowanie. Pomimo.

Obraz
O akceptacji można pisać na milion sposobów.
Przychodzi taki czas, że staje się ona priorytetem w życiu rodzica. Każdego rodzica, każdego dziecka. Tak myślę.

Kto z nas- jeśli ma pod swoimi skrzydłami jakiegoś Maluszka- nie przygląda się wnikliwie relacjom swojego smyka z innymi dziećmi? Kto nie czuwa, by nie spadł ze ślizgawki, by nie sypał piaskiem w oczy innym w piaskownicy, by dzielił się zabawkami? i - by był akceptowany i lubiany przez inne dzieci?

Bardzo bym chciała, by moje dzieci miały przyjaciół- cha, górnolotnie napisane, prawda? No, to przynajmniej znajomych, kolegów... To moje chciejstwo nie jest wyjątkowe, podzielają je wszyscy członkowie naszej rodziny, mówią o tym starsi synowie, myślą babcie.... Chce ich mieć również Ignacy. Banalna sprawa. Ale paradoksalnie nie łatwa.



Inności Ignasia musimy się uczyć. Taka wiedza nie była i nie jest nam dana, jak jakiś ekstra dar od losu. Nie urodziliśmy się z nią.  Nie mieliśmy jej w sobie nawet w chwili przyjścia Ignasia na świat.....
Uc…

Meme i Czapki

Obraz
Jak to w życiu nie ma przypadków, prawda?

Zima, chłodno, wiatr targa czym popadnie.

Siedzę i dziergam. Dziergam i siedzę. Czas płynie. 



Pisałam Wam kiedyś w kilku słowach o Czapkach (klik, klik). Są, tworzą się, czasem swawolnie i bez ograniczeń, czasem dla Kogoś konkretnie, pod zamysł i życzenie. To równie wielka satysfakcja, jak wędrówka z Ignacym przez meandry niepełnosprawności. Uwierzcie. Nieco jednak bardziej relaksująca. Ociupinkę ;)


I oto niedawno na drodze mojej stanęła Meme. Meme Manufaktura. A że blisko mamy do siebie, jakoś tak serdecznie i pozytywnie, podałyśmy sobie dłonie i stało się :)Spójrzcie: (klik, klik)  Czapki z Meme. Meme z Czapkami.

Zaglądnijcie do nas. Może skusicie się na coś.
Ooooo, na przykład na czapkę ;)





PS. Mam nadzieję, że to Znajomość na dłużej, dlatego, prócz tego wpisu, dla zainteresowanych, niebawem na pasku bocznym po lewej stronie znajdziecie stałą furtkę do Meme :) Zaglądajcie do nas i do Niej/ Nich!

Uła nie!

Uła nie, Aga tak... i rzewny płacz o poranku, ciągnący się całą drogę do przedszkola...

Uła nie, mama [proszę], [płakać], Uła nie!

Nie łatwo odprowadzać w takim stanie Dziecko do przedszkola. Jeszcze trudniej tego słuchać, ocierając mu łzy z policzków, lizanych zachłannie przez porywiste języki wiatru.

Uła nie!

Właściwie od października zmagamy się z tematem, powracającym niczym bumerang, wydawałoby się znikąd, puszczony.
I były rozmowy.
Konsultacje ze znajomymi, z Logopedką znaną od lat. Było wspólne poszukiwanie przyczyn. Wywiad wśród Pań Przedszkolanek. Rozmowa z Ułą... Były już ustalenia, że na koniec zajęć cukierki, łakocie, nagrody... Było poczucie zapanowania nad tematem, rozwiązania problemu, a mimo to dziś rano znów wróciło "Uła nie, mama, Uła nie....".

I tu i tam wszystko przebiega tak samo*
Ta sama metoda pracy, ten sam poziom trudności, podobna konsekwencja, wymagania, zadania. Te sam kierunek, do którego zmierzamy... Te same kwalifikacje. 
A jednak "Uła nie, Aga tak…

Zagadka na poniedziałek

Każdy, kto zajrzał przedwczoraj do nas, zapewne zadaje sobie pytanie, o co chodzi?
Przyznam- ja także ;)

Jak to się stało, że w świat poszły dwa puste posty?
Czy to
a).włamanie, czy
b). niepoczytalność matki?
A może
c). sprytne paluszki Ignasia i sekunda nieuwagi dorosłych?

Mogłabym rozpisać konkurs i z ciekawością oczekiwać Waszych pomysłów :)

Ja już sobie odpowiedziałam i chyba wyciągnęłam wnioski...

Pozdrawiam wszystkich Zgadujących :)



Z przytupem ;)

Obraz
Listopad rozpoczęliśmy z takim przytupem, że do dziś nie możemy się otrząsnąć ;) (i pozbierać).
I tak, mija dzień za dniem, pełne wrażeń, a po imprezie urodzinowej pozostały już tylko wspomnienia :)

Sporo się zastanawiałam, jak ten wieczór poubierać w słowa, jakim komentarzem go opatrzyć?
Czy w ogóle komentarz jest potrzebny? 
Mędrkowałam, mędrkowałam i nic.
Doszłam bowiem do wniosku, że właściwie nie wydarzyło się nic szczególnego...
Przyjęcie urodzinowe. Dwugodzinna impreza dla kosmicznie szczęśliwych czterolatków, które w moim skromnym odczuciu mają w sobie niepoliczone pokłady radości i energii. Tak, jak to dzieci.

Gdyby Ignaś był zupełnie zdrowym przedszkolakiem, zapewne też urządzilibyśmy mu takie urodziny. Zwyczajnie. Tak, jak to miało miejsce z jego starszymi braćmi.
Zwykłe kinder-party. 
I z tej perspektywy nie wydarzyło się nic szczególnego.

Ponieważ jednak były to pierwsze tego typu urodziny naszego Perszinga, nie obyło się bez wzruszenia i przejęcia ;) Zwłaszcza w chwili, gdy Ignacy…

Bezcenne i niezapomniane

Obraz
8 listopada 2015 r.
czyli  właściwie w przededniu swoich piątych urodzin , Ignacy był prawdopodobnie najszczęśliwszym chłopcem w promieniu 100 km...


Ja natomiast byłam prawdopodobnie najbardziej wzruszoną matką tego dnia w naszym mieście ;)
***

Prawie nie pamiętam pierwszych urodzin Ignasia, choć wiem, że na pewno je świętowaliśmy w rodzinnym gronie, jeszcze w poprzednim mieszkaniu. I pewnie był tort, i pewnie śpiewaliśmy tradycyjne "sto lat", i próbowaliśmy się cieszyć, udając, że wcale się nie boimy. Dodawaliśmy sobie po kryjomu otuchy, że jakoś to będzie i że Ignaś się przecież wykaraska w tych tarapatów.  Co Ignaś z tego dnia pamięta- nie dowiemy się nigdy ;)
***
Drugie urodziny pamiętam mgliście bardzo, ale z pewnością znowu towarzyszyła nam rodzina. To wtedy Ignaś dostał w prezencie matę do rehabilitacji od Cioci Oli. Zupełnie nie rozpoznawałam w nim baraszkującego dwulatka, który mógłby mieć jakieś specjalne życzenia urodzinowe. Ignacy tak niewiele potrzebował, lubił,…

Poruszająca wizyta

Obraz
Jak on wyrósł....
Taka myśl przemknęła mi przez głowę, gdy przyglądałam się Ignasiowi na pustym już o tej porze korytarzu Poradni Genetycznej FUM we Wrocławiu.

Ile to lat minęło od naszej pierwszej wizyty w tej Poradni? Trzy, trzy i pół?
Pamiętam ją jak dziś (chyba nawet opisywałam ją, zdegustowana wówczas bardzo, na blogu...).
Mieliśmy umówioną godzinę wizyty na ok. 14:00. Jechałam pędem przez Wrocław, by zdążyć na czas. Wracaliśmy chyba z hipoterapii, i Ignaś miał jakieś 45 minut na drzemkę (dużo wówczas sypiał w dzień), ale oczywiście nie usnął. O posiłku  nie wspomnę...
Weszłam na ten- teraz prawie pusty - korytarz, a tam dosłownie łańcuszek pacjentów. Opóźnienie masakryczne. Ignaś w nosidełku. Ja zestresowana, podrażniona, przerażona (to był ten trudny początek naszej drogi z napisem "Niepełnosprawność"- wiecznie byłam podrażniona i rozchwiana emocjonalnie). Wparowałam do rejestracji i zapytałam pani rejestratorki, czy z takim małym dzieckiem mam czekać w takiej długiej kole…

Przygotowania w toku są ;)

Obraz
...tuż przed wakacjami, pewnego słonecznego poranka wychodząc z przedszkola, ocierałam ukradkiem rękawem łzę i przełykałam dziwnie gorzką prawdę.  I wtedy podjęłam pewną decyzję...

Nie będziemy czekać na kolejny cud...
Nie będziemy czekać na Świat...

Zaprosimy Go do nas.
Po prostu.


























I przygotowania trwają całkiem na poważnie :)

Zaproszenia rozdane. Sala zarezerwowana. Lista upominkowa wisi na lodówce.

Fryzjer odwiedzony. Prezenty zamówione. Tort już niebawem, a nawet dwa torty, choć świeczek będzie pięć.

Tegoroczne urodziny będą (mimo, że piąte) pierwsze. Pierwsze tego rodzaju :) Postanowiliśmy - prócz tradycyjnej imprezy z całą rzeszą cioć, babć, dziadków i wujków, a także kuzynów- zaprosić Ignasiowych kolegów i koleżanki z przedszkola na wspólną, dwugodzinną zabawę do lokalnej sali zabaw. Zaprosiliśmy wszystkich, bez wyjątku :) I szczerze liczymy na liczne przybycie...

Imprezy więc też będą dwie :)

Bo Ignaś jest wart nawet trzydziestu imprez!
I basta!

:)

Uffff..... i wielkie "Dziękuję".

Nie wiem, czy będę w stanie wyliczyć wszystkie osoby, którym zawdzięczamy spokój na kolejne miesiące w pewnej kwestii ;)
Niezliczona ilość wykonanych rozmów telefonicznych, maili, wiadomości komunikatorami internetowymi. Poruszone niebo i ziemia, dwa kontynenty. I cztery rodziny, które mogą już spać spokojnie.

Dziękuję przeogromnie Julii i Jarkowi W. z Wrocławia, którzy jako pierwsi odpowiedzieli na naszą prośbę (http://ignacowka2010.blogspot.com/2015/10/no-i-masz-babo-placek-czyli-szukaj.html). Dziękuję też bratu Jarka- Szymonowi, za pomoc w obiorze leku.

Dziękuję mojej "starej" przyjaciółce- Monice K. za poszukiwania na Majorce :*

Dziękuję mojej przyjaciółce obecnej- Magdzie T. za poszukiwania w dwóch Górach :*

Dziękuję Pani Basi M.- za pomoc w odbiorze leku :*

Dziękuję Mojej Mamie - Ona wie, za co :* :* :*

Dziękuję Pani Alicji P. - za akcję w Głogowie :*

Dziękuję Panu Jarosławowi P ze Starogardu Gdańskiego - za skuteczną pomoc w  poszukiwaniach :*

Dziękuję mojej kuzynce Aldonie - …

Miganie i mowa, czyli o czwartkowym spotkaniu.

We wczorajszym wpisie, leniwym i chmurnym, napomknęłam o pewnym, ważnym dla mnie osobiście, czwartkowym spotkaniu, w którym miałam przyjemność i w pewnym sensie  szczęście, uczestniczyć.

Otóż, dziwnym- jak to u nas ;)- zbiegiem okoliczności, sprawy potoczyły się następująco: najpierw otrzymałam informację o możliwości uzyskania bezpłatnego dostępu do platformy edukacyjnej Migaj.euod Mamy Frania (we środę bodajże).  I natychmiast z niej skorzystałam :)
Wieczorem, dzięki uprzejmości innej Mamy- Adasia, dowiedziałam się, że we czwartek o godz. 19:00 organizowane jest spotkanie z twórcami owej platformy w ramach wrocławskiego Klubu Mamuśki.Poleciałam jak na skrzydłach :) - choć, przyznam się szczerze, emocje mnie tak podgryzały i przejęcie dziwne, że zjadłam na tym spotkaniu chyba pół tony babeczek cytrynowych, przygotowanych przez jedną z uczestniczek.

I o tym spotkaniu chcę dziś wspomnieć nieco.

Prowadził je przesympatyczny Człowiek- Olgierd Kosiba, wraz z Paniami: Aleksandrą Włodarczak, Kl…