03 lutego 2015

Już nie takie turbo ;)

Uporałam się chyba z tematem rehabilitacji na pierwsze półrocze 2015 dla naszej Cudownej Torpedy - Ignasia! Przewspaniałe to uczucie zwycięstwa nad materią i własnymi wątpliwościami.
Temat bardzo mnie męczył, płatał figle, robił uniki i zawijasy przebrzydłe, ale mi się ostatecznie nie wyśliznął z rąk i zdecydowałam, co następuje:

Z "planu pięcioletniego" (pod kryptonimem "Turbodoładowanie" -klik, klik- na tym blogu występującym) pozostał jeno skrawek, aczkolwiek i tak znaczny.

Rezygnuję z eeg biofeedbacku. Intuicja mi podpowiada, że niewiele z tego wyjdzie w obecnej obsadzie personalnej i będzie to raczej dla Ignasia obciążeniem, niż atrakcją. Mówimy więc "pass" i zmierzamy w innym kierunku.

Z mojego skrupulatnie przeprowadzonego bilansu godzinowo- jakościowego zajęć wynika, że Ignasiowi dojdą trzy godziny zajęć, zaś odpadnie jedna godzina rehabilitacji ruchowej. Decyzja o rezygnacji wcale nie jest prosta i oczywista, ale wydaje się być najrozsądniejsza. Jesteśmy oboje coraz bardziej zmęczeni dojazdami (starzeję się, starzeję ;)). I to właściwie przeważyło. Poza tym w Centrum Bobath w Psarach (bo właśnie z nim się rozstaniemy wkrótce) nastąpiła "radosna" zmiana personalna, która jednak dla Ignasia mogłaby okazać się niepotrzebnym zawirowaniem i wyzwaniem. Zamiast więc wdrażać się do pracy z kolejnym nowym terapeutą, wolimy zrezygnować z tej godziny, by nie obciążać go nadmiernie emocjonalnie (i fizycznie- nie ukrywajmy). Wejście w nową relację z trzema nowymi osobami, pracującymi z nim terapeutycznie (Pani Logopeda i dwie Panie Terapeutki na basenie) stanowią już nie lada wyzwanie dla małego dziecka i w moim odczuciu w zupełności wystarczą.

Na przyszły poniedziałek zaplanowałam więc spotkanie pożegnalne z kadrą Centrum Bobath, bo nie wyobrażam sobie tak się po prostu "wypisać" z tej placówki, po tylu latach serdecznej i efektywnej (podkreślam to mocno) współpracy z tamtejszą ekipą fizjoterapeutów... Wiele im zawdzięcza nas Syn i my:) Nie sposób tego przecenić. Więc i godnie rozstać się potrzebujemy, tak z głębi serca. Dziś już, gdy rozmawiałam z szefową Centrum- Panią Kasią- wzruszenie mi głos odbierało, nie powiem... więc...

***

Jest też temat Bloga Roku, Moi Mili.
Nie zgłosiłam Ignacówki do konkursu tym razem, ale w szranki stanął nasz Kolega Dzielny Franek (klik, klik). Każdy, kto miałby chęć zaangażować się w zabawę, głosowanie i akcję charytatywną pod postacią "dochód z sms" (tegoroczny dla Fundacji Dzieci Niczyje), proszony jest o zapoznanie się ze wskazówkami, podanymi u Frania (klik, klik).
Trzymamy kciuki, Franek! Na pewno zwyciężysz :)))))


1 komentarz:

  1. Ooooo matko Anito, kolejny raz w ciągu ostatnich dni mnie wzruszasz :)
    Dzięki dzięki dzięki:)

    A zmiany w planie na bank będą dobre. Wiecie co robicie dla Turbo Yggiego :)

    Już się ogramnie ciesze na nasze trzecie spotkanie Frankowo-Ignasiowe :) :)

    OdpowiedzUsuń