Pożegnanie

W poniedziałek byliśmy z Ignacym pożegnać się z ekipą terapeutyczną Centrum Rozwoju Dziecka Bobath w Psarach, gdzie Ignacy był rehabilitowany przez ostatnie 3 lata.

Gdy do nich przyjechałam pierwszy raz- jeszcze na ul. Macedońską we Wrocławiu (stara siedziba), byłam totalnie przerażona. Wszystkim. Stanem Ignaca. Niepełnosprawnością. Zmianą kolosalną w naszym życiu, która się za tym ciągnęła jak flaki z olejem... Byłam tym samym jak bomba zegarowa, odbezpieczony granat, łatwo mnie było rozwścieczyć, urazić, a wszystko to z paraliżującego lęku.

A tam- miód, uśmiech, ciepło, życzliwość, delikatność. (Trochę mnie wkurzał ten kontrast do ówczesnego mojego stanu ducha;)). Ale tego mi było trzeba. Że nie wspomnę o Ignasiu...
W sumie to oboje potrzebowaliśmy wówczas szczególnej troski. I tam ją znaleźliśmy.

Fizjoterapeutki słuchały rodziców. Odpowiadały na pytania życzliwie i cierpliwie. Zero "Intruza", pośpiechu, "odfajkowania pacjenta"...

Nie twierdzę, że gdzie indziej tak właśnie jest. Twierdzę, że TAM TAK BYŁO.

I dlatego zostaliśmy na dłużej....

Ignaś - 10 miesięcy życia, brak jakiejkolwiek kontroli głowy, totalnie obniżone napięcie mięśniowe, nie robił nic, tylko wrzeszczał w niebogłosy. Dramat. Ale nie dla tamtego teamu. Nikt nie wiedział co z tego wyjdzie. Czy wysiłek się opłaci? Kurcze, no, też w sensie dosłownym.... Terapia kosztowała wówczas 70 zł/ 45?60? min - już nie pamiętam....

I pojawiały się pierwsze osiągnięcia. W Theratogsie- ale to również była ICH sugestia- Ignacy usiadł z asekuracją (właściwie trzymany przez terapeutkę). Ale stało się!

No, a później- to już pewnie sami pamiętacie, a jeśli nie- obszernie opisuję wszystkie jego sukcesy...

Oczywiście, że to nie tylko zasługa CB. Są też inne osoby, które nad nim i z nim pracowały. Ale z nimi się jeszcze nie rozstajemy:)

Jak to ujęła Pani Kasia- szefowa Centrum- wchodzimy w kolejny rozdział terapeutyczny. I naturalne jest, że z kimś się rozstajemy, by poznać kogoś następnego...

A zatem:


Ostatni look na siedzibę :)



Wielkie podziękowania :) !!!



Rytualne kamienie pamiątkowe od mamy ;) - to świetny sposób na ułożenie się z emocjami, domknięciem decyzji, no i pożegnanie się w sobie ;)



I pamiątkowa fota :)

Na zdjęciu obecne są dwie, z czterech terapeutek, które pracowały w tym okresie z Ignacym: Pani Katarzyna Urban - z prawej i Pani Magdalena Kłaniewska - z lewej strony.

Na spotkaniu niestety nie mogła być obecna Pani Basia Stonoga (ale przedstawiałam ją na blogu tutaj - klik, klik), no i do dziś NIEZAPOMNIANA dla mnie Pani Iwona (która jako pierwsza pracowała z Ignacym i dodała mi mnóstwo siły i wiary we własną intuicję)- obu Paniom serdecznie dziękuję :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.