10 lutego 2015

Schody, schody, schody...

Nie. Ten akurat wpis pesymistyczny nie będzie. Choć i takowe mam w zamyśle, nie przeczę.

Raczej nucę sobie uroczo, lekko przytupując z radości, stary szlagier w zupełnie nowej odsłonie:)

Schody, schody, schody... a było ich ze czterdzieści :)

Ignaś w ogóle miał wczoraj dzień na "SAM".
Sam się rozebrał w przedszkolu- co jeszcze dwa tygodnie temu było nie lada wyczynem (pamiętacie? - klik, klik)
Sam skorzystał z łazienki i toalety (!!! tak, tak - sprawa opanowana prawie do perrrfekcji, a ile satyssssfakcji przynosi, nie wspomnę..).
 No to i sam ZSZEDŁ PO SCHODACH!

Oto dowód, a raczej dowody (zanim ochłonęłam ze zdumienia, Ignaś był już w połowie "drugich schodów", oczywiście asekurowany przeze mnie nieustannie, ale głośno sprzeciwiający się trzymaniu go choćby za połę kurteczki, że o rączce tradycyjnej nie powiem):



 I jakby na to nie spoglądać wnikliwie, oddając własnemu dziecku odpowiedzialność za własną samodzielność, oddaje się mu równocześnie ogromną przysługę :)
A ile radości dla Rodziców :) :) :) i dumy.....

5 komentarzy:

  1. gratulacja dla Ignaca !
    pozdrawiam zza miedzy
    ivonesca
    PS.
    macie zwierzaka i chodzicie z nim na 3 Maja 3?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to ulica prowadząca na stawy, to tak :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Oczywiście do weterynarza :) Koty nie lubią spacerów :P

      Usuń
    3. no znaczy że znacie mojego męża :P
      pozdrawiam
      ivonesca

      Usuń
  2. Dawno się nie odzywałam, ale cały czas gorąco Wam kibicuję. Ignaś jest wielki:)

    OdpowiedzUsuń