środa opisana w piątek

Niby nic nie wnoszące są takie wizyty. Spokojne, wyważone, bez zbędnych 'achów i ochów', bez pośpiechu. Bez rewelacji.

A jednak, z ust Pani neurolog padło kilka ważnych dla nas, niosących otuchę, słów.

Jeśli kora mózgowa nieuszkodzona, znaczy się: jest duża szansa na mowę.
I to bardzo dobrze rokuje.
Boże, co za szczęście :)

Podawanie Gliatilinu kontynuować mamy. Bezterminowo.

No i Ignaś, który w lekarskim gabinecie urządził sobie prowizoryczne biuro, moszcząc się komfortowo na leżance, i bazgroląc z rozmachem i pasją swoje zalecenio-recepty we własnej książeczce zdrowia.... Myślę, że ten widok powiedział Pani doktor po prostu wszystko....
Kolejna wizyta w początku czerwca br.


A ja?
Coraz częściej dostrzegam z subtelnym podziwem, że obok mnie kroczy mały czterolatek, który jest już naprawdę dojrzały i gdyby nie ograniczenia w komunikacji i ograniczenia w poruszaniu się, zupełnie niczym nie odróżniałby się od rówieśników... Boże, jakie to piękne uczucie!


Cha :) I jeszcze zagadka :) Jak myślicie, co można by kupić za równowartość tego arsenału :)





Komentarze

  1. Oj coś czuję, że za rok będziecie się cieszyć jak się Ignasiowi choć na chwilę buzia zamknie ;) Trzymam kciuki! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby tak było, Drogi Anonimie :)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.