Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

Najpiękniejszy weekend w życiu!

Obraz
Ile trzeba mieć odwagi, by zaopiekować się naszą Wielką Trójcą przez weekend? Jak sądzicie?

Ano- dokładnie tyle, ile ma jej Ciocia Ola (i Wujek Dawid) :) Ani grama więcej, ani grama mniej!

Weekend- to za mało powiedziane! Takie płaskie i banalne stwierdzenie, za którym niewtajemniczeni nie mają nawet bladego pojęcia, co się kryje!!!! Ot, sobota i niedziela, ale jaka!!!!!


Cała sprawa zaczęła się około miesiąc temu, gdy sfrustrowani i zatroskani rodzice wyjawili Cioci troskę swą, że oto chcieliby pokój dla Ignasia przygotować oddzielny, ale brakuje im..... czasu....
Remontu nie da się przeprowadzać osobiście z czeredą dzieci na głowie, a tych dzieci nigdzie wywieźć się nie da, bo wszyscy się boją je przygarnąć bez wsparcia rodziców właśnie....

I nagle Ciocia Ola- najcudowniejsza i najwspanialsza na świecie, Nasza jedyna kochana- zaproponowała swą pomoc!!!! I, że weźmie chłopców do siebie, o, nawet w drugiej połowie kwietnia ma akurat czas (i odwagę :)), i to tak ich przygarnie, że wiecie- z …

Drużyna Ignaca zdobywa Paryż!!!

Obraz
Choć od Sylwestra i jego wielkich emocji minęło już sporo czasu, wczoraj dokładnie o godz. 6.03. otrzymałam taką "depeszę" społecznościową (że zacytuję dosłownie):

"Ignacy Ignacowka, (mój nick), Drużyna Ignaca zdobywa Paryż! Pozdrawiamy!"

A w załączniku zdjęcie trzech przystojnych mężczyzn, którzy w tym wielkim dla nich dniu ...
(maraton w życiu Biegacza zawsze jest WIELKIM, wyjątkowym i niezapomnianym DNIEM, zwłaszcza, gdy się w nim startuje, pośród 50000 zerejestrowanych w tym Maratonie* pasjonatów biegania) 
....myśleli o Ignacym i wciąż- pomimo upływu kilku miesięcy, czuli się częścią Drużyny Ignaca !!!! :)


Nie muszę Wam wyjaśniać, jak bardzo jest to dla nas wzruszające. Ale też cieszy fakt, że nasz syn i idea pobiegnięcia dla niego w Trzebnickim Biegu Sylwestrowym (klik, klik) połączyła jakoś niewidzialnie i dyskretnie tych ludzi, sprawiając, że od czasu do czasu identyfikują się oni z Drużyną Ignaca- (klik, klik)i myślą o naszym małym Wojowniku;)

A należeć do takie…

Przesyłka z Tych

Obraz
Wspominałam o takich niespodziankach tutaj (klik, klik).

Nieporadnie nawet zaczęłam proces podziękowań. Który niniejszym pragnę dokończyć.

Wczorajszy spacer nie był li tylko rekreacyjnym w zamyśle. Przyświecał nam cel ambitny: dotarcia na pocztę. Pieszo, w porywach  zaś zmęczenia - ewakuując się na pokład wózka. Ignacy lubi takie wyzwania, mama lubi takie spacery, więc frajda obopólna.
Na poczcie, od kilku- jak się okazało- dni, oczekiwała na nas przesyłka. Z Tych. Od Pani Agnieszki.
A dokładniej rzecz biorąc- od życzliwej, bezinteresownej, nie oczekującej niczego w zamian, Pani Agnieszki,której nasze oczy nigdy nie widziały i być może nigdy nie zobaczą.

Nie pierwszy to raz otrzymujemy od kogoś kompletnie nam nieznajomego taki upominek, a jednak jest to zawsze tak samo wzruszające i radosne przeżycie.

W przesyłce znajdowało się to:




Koperta i radość z jej posiadania wyglądała tak ;)






























Zaś fascynacja otaczającym światem- tak:


Uwielbiam mojego syna:)
Uwielbiam takie niespodzianki:)
I serdecznie dzię…

kariera naukowa ;)

Czasy się zmieniają.,

Jeszcze 20 lat temu, gdy zasiadałam w auli naszego Instytutu jako studentka ;), o niepełnosprawności było jakoś cicho i marginalnie. Owszem- istniała, co do tego nie miałam złudzeń, ale była taka jakaś obca i kompletnie niezrozumiała, że nie wspomnę o tym, jak niezauważalna....

Teraz mamy internet, blogi, programy wspomagające rozwój dzieci, lepszą diagnostykę i chyba jednak też lepszą atmosferę wokół niepełnosprawności. Ludzie oswajają się z tematem, rodziny włączają w życie społeczne, dzieci uczęszczają do przedszkoli i szkół bądź specjalistycznych placówek...
Nie jest idealnie. Nie jest łatwo. Nie jest jednoznacznie. Ale pojawiła się zmiana, chyba na tyle wyraźna, bym potrafiła ją dostrzec mimo mojej krótkowzroczności. I nie kłóćmy się, proszę, że nic się nie zmienia, bo zmienia. Może i my coś zmieniamy - kto wie?
Z całą pewnością- siebie samych. Oby na lepsze;)

Dzięki tym wszystkim zmianom i technologii stała się rzecz następująca:
Na przestrzeni ostatniego 1,5 rok…

Ignaś+ Gliatilin = WNM (???)

Zgodnie z zapowiedzią- dziś o Ignasia przygodzie z Gliatilinem słów kilka...

W prywatnych wiadomościach pytają mnie niekiedy zainteresowani Rodzice Maluszków z różnymi problemami rozwojowymi o nasze doświadczenia z Gliatilinem. Odpowiadam sumiennie, choć nie zawsze szybko, za to szczerze i na temat i cieszę się, że być może kolejne dziecko dostanie szansę na lepsze funkcjonowanie...


Tymczasem postanowiłam zebrać posiadane przez nas informacje i doświadczenia ze stosowania tego leku u naszego Malca. Może się komuś ta wiedza przyda?...


Więc...
Jak to było u Ignasia?
Lek jest w jadłospisie  Iggiego od maja 2013 roku (tu wzmianka na blogu, jako dowód ;) klik, klik), czyli od prawie 2 lat... Ignaś  był wówczas 2,5 letnim szkrabem, który jeszcze nie chodził i znał dosłownie 1 gest Makatonu ("jeszcze"). Jego możliwości poznawcze były bardzo nieokreślone i poważnie obawiałam się, że będzie to niekorzystnie wpływać na jego rozwój intelektualny... Dodatkowo "w tle" wciąż majaczył…