20 kwietnia 2015

Najpiękniejszy weekend w życiu!

Ile trzeba mieć odwagi, by zaopiekować się naszą Wielką Trójcą przez weekend? Jak sądzicie?

Ano- dokładnie tyle, ile ma jej Ciocia Ola (i Wujek Dawid) :) Ani grama więcej, ani grama mniej!

Weekend- to za mało powiedziane! Takie płaskie i banalne stwierdzenie, za którym niewtajemniczeni nie mają nawet bladego pojęcia, co się kryje!!!! Ot, sobota i niedziela, ale jaka!!!!!


Cała sprawa zaczęła się około miesiąc temu, gdy sfrustrowani i zatroskani rodzice wyjawili Cioci troskę swą, że oto chcieliby pokój dla Ignasia przygotować oddzielny, ale brakuje im..... czasu....
Remontu nie da się przeprowadzać osobiście z czeredą dzieci na głowie, a tych dzieci nigdzie wywieźć się nie da, bo wszyscy się boją je przygarnąć bez wsparcia rodziców właśnie....

I nagle Ciocia Ola- najcudowniejsza i najwspanialsza na świecie, Nasza jedyna kochana- zaproponowała swą pomoc!!!! I, że weźmie chłopców do siebie, o, nawet w drugiej połowie kwietnia ma akurat czas (i odwagę :)), i to tak ich przygarnie, że wiecie- z noclegiem, posiłkami i- jak się później okazało- CAŁĄ GÓRRRRRRRĄ ATRAKCJI!!!!!


Rodzice byli zachwyceni i zbaranieli z wrażenia jednocześnie! Jak to? Nie boi się? Ignasia? Z etykietką "niepełnosprawny"? Czy to się dzieje naprawdę? Czy to w ogóle możliwe???? - takie sobie wzajem pytania stawiali, ale cichutko, żeby Ciocia nie słyszała, bo a nuż się rozmyśli i wycofa....

W piątek telefonicznie jeszcze raz potwierdzono wszystkie szczegóły wizyty: dostawa chłopców w komplecie sztuk 3 nastąpi o godz. 11:00 z rana w sobotę. Zaopatrzeni zostaną, w co trzeba, a jeśliby nastąpiła awaria emocjonalna u naszego najmłodszego Syna- przyjedziemy na sygnale o obojętnie której godzinie i zabierzemy go na noc do domu (wszak to jedynie 20 km od domu).

Awaria, moi Mili, nie nastąpiła!!!!
Ups- nastąpiła, przepraszam- ale w chwili, gdy chcieliśmy już Bąka do domu zabierać w niedzielny późny wieczór :) Lament był na pół Wrocławia!!!!!

A teraz szczegóły weekendu Wam szybko przedstawię, bo już się sama nie mogę doczekać, kiedy pochwalę się, jaką to wspaniałą Ciocię mają nasi synowie, a ja cudowną przyjaciółkę :) Oczywiście w asyście równie wspaniałego Wujka, bez którego większość tych "ekstra- kawałków" po prostu by się nie odbyło! (Tu na marginesie pragnę dodać i podkreślić, jak bardzo mnie wzruszył fakt, że Wujek Dawid tak bardzo był przejęty i zaangażowany w opiekę nad Ignasiem, tyle mu serca i uwagi swojej podarował- widać to na fotografiach- no i bezbłędnie odgadł, co małym mężczyznom w duszach gra i jak ich oczarować męskim światem w pięć minut :) !!!!).

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że JESZCZE NIGDY nie widziałam tak podekscytowanego Ignasia, jak w tamten sobotni poranek!!! Fakt, że wyleżał w łóżku do godziny 8:00 rano uznaję za prawdziwy cud! Taka go radość i euforia rozpierała!
Ciągle migał "Ciocia, domek, tramwaj", co oznaczało, że doczekać się nie może wyjazdu do Cioci (o którym został odpowiednio wcześniej uprzedzony), która pojedzie z nim na wycieczkę tramwajem, gdyż tak mu właśnie obiecała miesiąc wcześniej!!!
Do tego dokładał gesty bądź słowa (w zależności czy potrafił już dane słowo zwerbalizować) w takiej oto kolejności "mama- (słowem), nie (słowem), domek (gestem), pracować (gestem)". Dając mi tym samym wyraźnie do zrozumienia, że mam zostać w domu i dać mu trochę swobody w zwiedzaniu i doświadczaniu świata :)

A zatem- weekend wyglądał tak oto, w kolejnych odsłonach:



Tramwaj! Upragniony! Wyczekany! Wymarzony!!!!!


Tramwaj ów zawiózł całą brygadę, z Ciocią na czele, w takie oto wspaniałe miejsce, gdzie już czekał i zacierał z niecierpliwości i przejęcia ręce, Wujek Dawid :


Na budowę!!! Prawdziwą, najprawdziwszą, gdzie trzeba bezwzględnie założyć kask i być baaardzo ostrożnym!!!!


Na tej budowie działo się to, co tygrysy lubią najbardziej :) Pokażcie mi, proszę, chłopca, który- choćby nie wiem, jak mocno, wsiąkł w wirtualny świat, wzgardziłby taką okazją:


Byłem tam! Byłem! Byłem!!!! Gdy już starsi chłopcy się namachali łychą, przyszła kolej na mnie!!!! Widzicie te kolorowe plamki w środku!!! To ja!!! na uprzejmych kolanach Panów Koparkowych!!!!!!!


Chłopcy byli zauroczeni! Rozemocjonowani, zafascynowani, oniemiali z radości... Cóż im się dziwić? Nie co dzień ma się okazję sterować takimi maszynami w realu :) To była piękna lekcja życia, Wujku Dawidzie :) Dzięki!


I sobota minęła....
A po niej nastała niedziela :) Równie interesująca, gdyż znów z tramwajem w tle...


Widzicie to! Widzicie?????
No i gdzie ja jestem? - kto zgadnie?
Przed kokpitem motorniczego!!!!! Tadam!!!!

Nie będę opisywać, jak do tego doszło, grunt, że Ciocia Ola odważną kobietą jest i po prostu skorzystała z okazji, którą świat jej stworzył :) A Pan motorniczy się zgodził :)- dziękujemy!


Wrocławski Rynek to już finał podróży, co wcale nie znaczy, że było tam nudno. To na tych właśnie zdjęciach zdejmuje mnie wzruszenie, gdy widzę troskę i cierpliwość, jaką Ignaś jest otaczany :)
A było tam tak:



I na dokładkę jeszcze plac zabaw.....



A po nim Krasnale:



I podczas, gdy rodzice wynosili, rozwalali, myli, skrobali, malowali, znów myli i znów malowali, Ignacy spędzał wraz z Braćmi swój bezdyskusyjnie najpiękniejszy weekend w dotychczasowym życiu....

Ani raz nie wspomniał o mamie i tacie. Ani raz nie zapłakał rzewnymi łzami. No, trochę się wykłócał z chłopakami o pady, ale to norma, umówmy się.

I nikt mi już nie powie, że nie można! Można! Naprawdę można!

A Wam: Olu i Dawidzie baaaaardzo dziękujemy! Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo....
Ale o tym to może już następnym razem......
:)

6 komentarzy:

  1. Wiesz, że aż się wzruszyłam? Piękne to wszystko, odwaga Ignasiowej Cioci i postawa Ignasiowego Wujka.
    A jak się udał remont? Ignacy już ma swój pokój?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Remont ok. W końcu udało mi się jakoś go zamieścić w blogu....
      niesamowite, jak ten czas leci :)
      Pozdrawiamy Cię równie serdecznie :)

      Usuń
  2. ale fajnie się udało :-) :-) :-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Super sprawa, z tym pisaniem bloga- pamięć dobrych zdarzeń zostaje na dłużej :)
      Ja również Ciebie pozdrawiam:) tajemnicza wciąż Ivonesco :D

      Usuń
  3. Fantastycznych PRZYJACIÓŁ macie:)
    Wzruszyłam się bardzo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak- trafione w punkt :) FANTASTYCZNYCH! Dobre wzruszenie nie jest złe, prawda? Pozdrawiam :))))

      Usuń