28 maja 2015

Łaskotanie ..... prądem

Trudno mi się zebrać do wpisu.

W poniedziałek ponownie byliśmy z Ignacym w Poznaniu u pewnego specjalisty. Tak, jak wspomniałam na fb, w poszukiwaniu kolejnej szansy terapeutycznej dla Ignasia...

I chyba mogę napisać, że misja została pozytywnie zakończona, gdyż przywieźliśmy z sobą ekwipunek wart 750 zł i szeroką instrukcję obsługi.

Od wtorku więc Ignac jest łaskotany.... prądem ;)

Elektrostymulacja, bo tak jej na imię, to metoda wspomagająca tradycyjną rehabilitację ruchową (kinezyterapię), która właściwie w opinii specjalistów poznańskich (ale nie tylko, w Niemczech też się ją zleca dzieciom) powinna być wdrażana do każdego typu terapii niedowładów (czy to wiotkich, czy spastycznych). Sprawa zaczęła się, jak zwykle, od moich obaw na zapas, dotyczących wydolności mięśniowej Iggiego w przyszłości.
Chuderlaczek z niego taki, same kości i skóra prawie, nic a nic przybrać nie chce na wadze, a w górę rośnie. Patrząc na te jego nóżki chudziutkie zaczęłam się zastanawiać, co to będzie, jeśli kiedyś nie udźwigną go zwyczajnie? Bo mięśni jak na lekarstwo...
Wiecie, takie bujdy sobie wstawiałam, ja - mamuśka nadopiekuńcza, żeby mieć się czym martwić na zapas, tymczasem..... 

Podzieliwszy się tymi wątpliwościami z Panią Moniką od koni, dostałam namiar... No i, że warto o to zadbać, bo faktycznie można, a nawet powinno się... coś zrobić.

Tak oto trafiliśmy do Poznania.
W Polsce elektrostymulacja mięśni u dzieci raczkująca jest dopiero. Poza Iggim, znamy tylko jednego chłopca ze SMA, który z niej korzysta, z dobrym skutkiem- dodam.
Decyzja o wprowadzeniu tej terapii poprzedzona została więc najpierw konsultacjami z rodzicami owego chłopca, poszukiwaniami w sieci, oraz badaniem powierzchniowym emg, wykonanym już w trakcie pierwszej wizyty.

Z tego badania cuda -dziwy się dla nas wyłoniły i poprzewracały nam nieco nasz światopogląd odnośnie sprawności Ignasia...
Że zacytuję: "W przeważającej części zapisu ujawniono znacznego stopnia zaburzenia regulacji napięcia (napięcie znacznie wzmożone), wzrost częstotliwości wyładowań i silne impulsacje świadczące o uszkodzeniu ośrodkowych mechanizmów regulacji napięcia..."

Jakoś bardzo nas to nie przeraziło, choć - nie powiem- zaskoczyło ;)
Why? - spytacie.
Cóż. Jak dotąd spostrzegaliśmy Iggiego jako gościa wiotkiego ogólnie. A tymczasem wychodzi na to, że spastyk nam słodki rośnie, aż miło... By się jakoś odnaleźć w tych tajemnych sformułowaniach, w te pędy Pani Monice od koni zarzuciliśmy opis badania, bo ona naszym zaufaniem się cieszy dużym, ta zaś potwierdziła, że wszystko tu jest zrozumiałe, porządnie opisane i zanalizowane i jak na jej oko specjalisty- możemy podjąć wyzwanie dla dobra młodego.

Tak.
Wyzwanie.
Nawet nie sądziłam, że tak trudna to będzie dla mnie decyzja.
Kolejne zadanie do wykonania.
Codziennie. Kilka rodzajów ćwiczeń w domu. Podpinanie elektrod, gimnastyka, pilnowanie ustawień, przełamywanie Ignacowego oporu. Nie wiało optymizmem. Zachęcająco nie brzmiało.
Wstyd przyznać, ale zmęczona jestem rehabilitacją młodego. Ćwiczy on, męczę się ja. Magiczna zależność. Ale kto musi ogarnąć taki obszar życia, zrozumie mnie na pewno i rozgrzeszy ;) 

Z drugiej strony- jadąc do tego Poznania- zastanawiałam się przez całą drogę, jak długo jeszcze?... ile czasu musi minąć, by rodzice powiedzieli sobie "dość", "koniec", "odpuszczamy  i sobie i dziecku".

I wiecie, że nie znalazłam w sobie odpowiedzi!
Jakaż jest siła pragnienia usprawnienia naszego dziecka do najwyższego stopnia dla niego możliwego! Pomocy mu w stawaniu się jak najbardziej samodzielnym, sprawnym człowiekiem....
Nie doceniałam jej widocznie. Bo w nas, jak widać, wciąż jeszcze jest przeogromna i żywa...

Wracając jednak do elektrostymulacji...
Nie chcę Wam tu opisywać szczegółów metody, jej podwalin naukowych, gdyż mogę coś przekłamać, wprowadzić w błąd, niech robią to za mnie fachowcy...  o, choćby tutaj (klik, klik):

http://medyczny-blog.pl/czym-jest-elektrostymulacja-nerwowo-miesniowa-ems-nms

http://www.rehabilitacja.pl/content.php?1215-Elektrostymulacja


Tak, czy inaczej, z dumą informuję, że podjęliśmy wyzwanie!

Ćwiczenia wykonuje z Iggim tata :) za co jestem mu bezgranicznie wdzięczna ;) Codziennie. Nie, nie cały, kompletny, trzyetapowy zestaw ćwiczeń i upięć. Nie. Przynajmniej raz dziennie. Przynajmniej jeden zestaw stymulacji, choćby przed snem. Ale codziennie.

Czego możemy oczekiwać? Wiele dobrego, wg słów specjalisty. Wraz z poprawą przewodnictwa neuromięśniowego, zwłaszcza w okolicy górnego odcinka kręgosłupa, powinno poprawić się ukrwienie zarówno mięśni, jak i mózgu. Mięśnie powinny się nie tylko wzmocnić, ale też wyregulowane napięcie we wszystkich kończynach, powinno przełożyć się na lepszą sprawność fizyczną i płynność ruchów Ignaca. Zdejmując, kolokwialnie mówiąc, nadmierne napięcie mięśniowe zarówno ze stóp i mięśni piszczelowych, jak i dłoni, Ignacy powinien poprawnie stawiać stopy, idąc, lepiej utrzymywać równowagę, sprawniej radzić sobie z pracami manualnymi (zwłaszcza motoryką małą). No i mózg powinien być lepiej dotleniony, a więc i sprawniejszy :) Zasadniczym efektem elektrostymulacji jest również regeneracja tkanki nerwowej, co w przypadku różnego typu niedowładów jest sprawą zasadniczą. Poza tym, w opinii owego specjalisty (jeszcze chyba za wcześnie, bym podawała dokładne namiary, dajmy metodzie popracować ;)), słabość mięśniówki Ignasia nie wynika z choroby mięśni samych w sobie, lecz ma podłoże właśnie neuronalne. A ta przyczyna może być rehabilitowana z powodzeniem. 
Cóż- oby się nie mylił...

Dużo mamy do wygrania, jak widać. Ignaś ma. I jak dotychczas, intuicyjnie chyba czując, że jest to dla niego korzystne, poddaje się z pokorą, cierpliwością i ufnością tym zabiegom...



O kosztach wspomnieć? Wspomnę, ale tylko po to, by Wam podziękować :)
Wasze wpłaty z 1% podatku, pieniądze przekazane nam na rehabilitację Ignacego z Biegu Sylwestrowego, klik, klik,, pozwalają nam bez finansowych obaw korzystać z tego rodzaju konsultacji: godzina wizyty kosztowała 150 zł bez Vat, zaś w gabinecie spędziliśmy w sumie 3 godziny, plus elektrostymulator z dwoma parami elektrod "na zaś"- co dało kwotę 1350,00 zł (w całości pokrytą ze środków na subkoncie Ignaca). Przy okazji napiszę Wam, że nigdy nie odliczamy sobie kosztów dojazdu. Już jakoś tak mamy;)

A oto nasze nowe cacko:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz