08 maja 2015

Bezczynność

jest największym wrogiem duszy- jak powiedziała św. Jadwiga. I chyba jest w tym sporo prawdy;) Dlatego ostatnio na bezczynność narzekać nie mogę- ani ja osobiście, ani cała nasza rodzina, co odzwierciedla ciężkie westchnienie Najstarszego Syna na wieść, że ten weekend też już mamy szczegółowo rozplanowany;) Normalnie nie ma sobie kiedy człowiek poleniuchować i nic-nie-robić...

Tymczasem, po uroczym majówkowym weekendzie, spędzonym w niezwykłym, choć prostym i skromnym miejscu, za to z sercem na dłoni u naszych Gospodarzy, Ignacy przyjechał podziębiony. Pogodzie to zawdzięczamy, lodom w maju, i ostrej tęsknocie za ciepłym powietrzem, która nas omamiła. Przedszkole odwiedzaliśmy więc jedynie w trakcie "chorobowych" spacerów, nawet podczas deszczu odbywanych (Ignaś nie przepuścił mamie i właściwie chwała mu za to- dawno już w deszczu nie spacerowałam i uwierzcie- to też może być przyjemne ;)).
Tak czy inaczej, majówka cudna była, na całkowitym resecie bez udziału jakichkolwiek środków odurzających... Dziwne, prawda? Ale możliwe :)
A to za sprawą miejsca, pod nazwą slangową "Złota Górka", okolic Żywca i naszych serdecznych Gospodarzy, którzy naprawdę zadbali o to, żebyśmy czuli się wspaniale ugoszczeni i mogli prawdziwie odpocząć :) Dziękujemy, Kochani!

A było nam tak:






(jeszcze przy okazji wspomnę o zabójczo pysznych "kopułkach", które dane nam było odkryć w jednej z ciastkarni przy żywieckim rynku! W życiu nie jedliśmy tak wyśmienitych ciastek!!! podczas gdy Ignacy wciągał podstępne w swych skutkach loooody).


Pokój Ignasia też już ukończony, z własnoręcznie odświeżonymi przez mamę meblami (prace remontowe ujdą w tłoku, ale malowanie mebli- uwielbiam :)). I- co najważniejsze- bardzo mu się podoba! Właściwie, już w nocy ze środy na czwartek, tuż po słynnym weekendowym remoncie, Ignaś bez protestu, za to z wielką ekscytacją, zasnął w swoim własnym pokoiku, wprowadzając mnie w stan oszałamiającego zdziwienia i niedowierzania. Bez protestu! Bez marudzenia i nocnego wybudzania się na picie! Bez przywoływania rodziców do swojego pokoiku! Niewiarygodne, że zwlekaliśmy z tą decyzją aż tak długo... Ignaś bowiem wydawał się wręcz wyczekiwać takiego obrotu spraw i własnego kąta... 

Ot- co może zrobić niepełnosprawność dziecka z jego rodzicami.... Oślepić, ogłuszyć, omamić i ogłupić jednocześnie...

Żebyście widzieli mnie błąkającą się po "pustej" naszej sypialni (z której de facto usunęliśmy wyłącznie materac Ignasia), gdzie każdy krok odbijał się w moim sercu echem, w pierwszą "samotną"- znaczy się bez dziecięcia obok- noc :) Śmieszne to było, ale to ja bardziej przeżywałam tę "wyprowadzkę na przeciwko" naszego syna, niż ktokolwiek, włączając w to jego, inny. 

To już jednak za nami. Nie wiem, kiedy minęło, bo im starsza jestem, tym czas bardziej przyspiesza...

Powspominajmy jednak nieco:




Żeby się jednak nie nudzić, postanowiłam włączyć się w kilka spraw "najbliższego otoczenia", które oczywiście wygenerowały masę rzeczy do zrobienia, włącznie z pisaniem projektu... 
Tak. Bezczynność jest najgorszym wrogiem duszy....
Mając wiele do zrobienia, nie mogę zastanawiać się nad tym, co boli i doskwiera, i (w ramach odwracania uwagi) ułatwiam sobie życie, nieco je komplikując ;) Tak to mniej więcej wygląda... :) Ale sprawia mi to mnóstwo zadowolenia i frajdy. Lepiej być zmęczonym pod koniec dnia z nadmiaru wrażeń niż z powodu przepłakanych i przesiedzianych w roku kanapy godzin. 

Teraz już chyba wiecie, dlaczego niektórych nosi po świecie ;) w tym nas :) To wg mnie świetny mechanizm obronny przed smutkami i troskami, nadający im adekwatną rangę w perspektywie wszechświata i życia jako takiego. I mam nadzieję, że Ignacy na tym korzysta równie wiele, jak my sami...

Tak...
Było (i jest) dzierganie, śpiewanie (również stale obecne), remontowanie (przeminęło z wiatrem), czytanie i podróżowanie (pojawia się i znika), a teraz jest projekt...
Trzymajcie kciuki, proszę, za jego powodzenie, choć w kolejce już chyba stoi kolejny, i 

 OGROMNIE WAM DZIĘKUJĘ ZA TO, ŻE WCIĄŻ Z NAMI JESTEŚCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

1 komentarz:

  1. ciekawa jestem co to za projekt... ;-)
    pozdrawiam
    tajemnicza Ivonesca ;-)
    PS.
    ciekawe ile razy mijałyśmy się w naszym mieście powiatowym nie wiedząc, że to my ;-)

    OdpowiedzUsuń