18 maja 2015

Nowinki różnej maści ;)

Takiej akcji nie organizuje się co dwa tygodnie, ani co drugi wtorek, czy co szósty czwartek. 
Takie akcje dzieją się raz na rok lub kilka lat i dlatego ich siła jest tak porażająca ;)

Wdzięczność rozsadza  mnie od środka, gdy widzę coraz więcej osób zaangażowanych w zbieranie głosów na nasz lokalny- przedszkolny projekt (tu znajdziecie szczegóły, jeśli nie macie czasu szukać- klik, klik.). 
Napisały o nim moje dwie Znajome i zaprzyjaźnione mamy- bloggerki: Ania od  Niebieskookiego Frania (tutaj- proszę bardzo: klik,klik) oraz Dzielna Agnieszka od Dzielnego Frania (o- tutaj, też proszę- klik,klik), która jeszcze na dodatek szaleje na FB :)
Napisała o nim rzesza znanych mi osobiście i nieznanych również osób na swoich profilach FB.
Głosy spływają w zastraszającym tempie, tak intensywnie, że od wczoraj do dzisiaj przybyło ich ponad 230 :)
Wiem, wiem, to dopiero początek, a początki są najłatwiejsze (choć różnie to w gruncie rzeczy bywa), ale ten początek tak mnie zachwycił, dodał takiej energii i otuchy, umocnił o milion procent ufność w innych ludzi, że nawet przykre zdarzenia, które spotykają każdego z nas, nie mają siły jej rozchwiać czy pomniejszyć;)

Dziękuję Wam bardzo, Kochani!
Wciąż proszę o dalsze głosy (które można oddać tutaj: 

http://todlamniewazne.pl/inicjatywa,426,nie-trzeba-leciec-w-kosmos-zeby-sie-dobrze-bawic-.html

i trzymam kciuki za waszą energię i nasz plac zabaw;)

Tymczasem......

Ignasia dopadła "zmora przedszkolaka" ;)
Objawia się ona głównie tym, że na jeden tydzień w przedszkolu przypada kolejny w domowych pieleszach. Różnie nam z tym bywa, czasem lżej, czasem ciężej... 
Dobrze, że choć weekend był radosny i owocujący w towarzyskie odwiedziny, które pokolorowały na trochę tę nawracającą passę przeziębień i niedomagań...

Skutkiem tych zdrowotnych zawirowań są kolejne odwołane (lub przegapione- nie będę ukrywać) wizyty u kolejnych specjalistów, co szczerze komplikuje nam codzienność i wciąż każe zmieniać terminy i przeciągać różne formalności w nieskończoność.

A niebawem mamy składać wniosek o przedłużenie orzeczenia o niepełnosprawności... Więc nie tylko na dworze robi się gorąco....

Osłupiałam ostatnio dokumentnie, gdy odwiedzająca nas Mama Wiktorka- naszego turnusowego kolegi- uświadomiła mi, że Ignaś jest właśnie w wieku "zerówkowym".... Jak to jest, że wcale o tym nie pomyślałam? A to znaczy, że dokładnie w przyszłym roku powinien już pójść do szkoły ;) :)

Wychowując niepełnosprawne dziecko, niektóre oczywistości potrafią człowieka kompletnie rozbawić....
albo rozkleić....
ale zawsze mamy przecież wybór....


Kolesie!


Jesteście naprawdę C-U-D-O-W-N-I !!!!!!!!!!
W czasie mojego pisania posta liczba głosów urosła z 296 do 305!
To kolejnych 11 osób, które podarowały nam swoje minuty i uwagę:) I serdeczne myśli... DZIĘKUJĘ WAM BARDZO!!!

1 komentarz:

  1. nie było mnie parę dni w necie i przegapiłam pierwszy wpis, ale się odnalazłam i melduje że juz dziś kliknęłam ;-).....i klikać jeszcze będę ;-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń