Sina dal czy jak kto woli ;)

No chyba trochę przesadziłam z tym stwierdzeniem "brawurowo"... jeśli pamiętacie jeszcze, o co chodzi;) jeśli nie- klik, klik proszę ;)).

Brawurowo to było, owszem, do soboty rano, gdy to po dwóch tygodniach wirusowej infekcji, opędzonej inhalacjami i witaminą C, dumnie wkraczając do gabinetu pediatry w piątkowe przedpołudnie, stwierdzającego- równie dumnie na kontrolnym badaniu- że już poszło sobie choróbsko w diabły- rano Ignacy obudził się z ostrym stanem podgorączkowym... Jaki czort?!- pomyślałam- i opadłam bezwładnie na fotel...

Wszystkie sobotnie plany wzięły się i sobie poszły w siną dal....

Nie muszę też chyba wyjaśniać, jak ogromne szczęście rozlało się falami po całym naszym domowym zaciszu, z moim ciałem włącznie i z każdego zakamarka najodleglejszego zachichotało złośliwie...

Także - Ignacy znów chory. Tym razem z antybiotykiem, wysoką gorączką wieczorami i w nocy, drobnym zapaleniem gardła i prawie że ucha też. Ponoć tak bywa. Wirusowe przechodzi w bakteryjne, bo organizm osłabiony i tyle.

Cierpliwie czekamy więc na wakacje...
i na chwilę wytchnienia, potrzebne nam coraz gwałtowniej...

Jeśli zaś chodzi o sprawy drugoplanowe, mam dla Was spóźnione zaproszenie na wydarzenie na FB... rzecz tyczy się oczywiście konkursu i placu  zabaw dla Przedszkola i rozgrywa się gdzieś w tle tych naszych perypetii. Kto nie zdążył, a chciałby, może dołączyć do wydarzenia, klikając w podany obok link:

https://www.facebook.com/events/471865036296464/

W planach miałam zdać Wam relację z pierwszego naszego w życiu przemarszu z okazji Dnia Inwalidy i Niepełnosprawnego w naszym mieście, jednak nie czuję się dziś na siłach po prostu. To było spore wydarzenie wewnętrzne dla mnie, dla Ignasia (jeszcze wówczas "zdrowego") na swój sposób fascynujące zapewne, i wiem, że wrócę do tego tematu niebawem. 
Tymczasem, licząc na rychły powrót do formy Ignasia i reszty ferajny, podrzucam li tylko taką słodką fotkę z piątkowego poranka;) i pozdrawiam Was ciepło.
mama






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.