Ciężarki - dziś rehabilitacyjnie....

Po ostatniej wizycie rehabilitacyjnej w Bukowinie (hipoterapia, bez hipoterapii, gdyż konik śmierdzi ;)), mamy nowe rozwiązania usprawniające chód naszego Smyka...

Wyprawa w góry pokazała nam po raz kolejny, że Ignaś nie chodzi, ale pędzi przed siebie, jakby się gdzieś wiecznie spieszył, a de facto ma on poważne kłopoty z wyhamowaniem ruchu i panowaniem nad ciałem, i punktem ciężkości (wynikające z zaburzonego napięcia mięśniowego i nieprawidłowości w mózgu, zwłaszcza w rejonie móżdżku).

Patrząc wstecz- jest już o niebo lepiej i od pamiętnego 11 maja 2014 roku, gdy po raz pierwszy oderwał się od asekuracyjnego podparcia, Ignacy zrobił w chodzeniu geometryczny postęp. Jednak jego ruch wciąż jest daleki od ideału, czyli możliwości fizycznych sprawnego pięciolatka...  
Zdecydowanie lepiej radzi sobie Ignacy z pokonywaniem przeszkód typu krawężnik, gałąź leżąca na ścieżce czy próg w wejściu do pomieszczenia. Potrafi się zatrzymać, (w ogóle go dostrzega!!!!- czego pierwej nie było- to ja musiałam być jego oczami na tę okoliczność i uprzedzać o każdej, drobnej nawet przeszkodzie na trasie), zbalansować ciałem i postawić bezpiecznie krok naprzód. Zdecydowanie rzadziej też się nasz Perszing przewraca, aczkolwiek nadal się to zdarza (z różnym stopniem bolesności), ale swobodnie mogę go już "spuścić z oka" idąc na krótkich dystansach (np z domu do samochodu). Nie przerażają go również drobne nierówności terenu (jak choćby wędrówka górska nasza czy podłoże na załączonym poniżej filmie), jednak, gdy jest już zmęczony, przewraca się dużo częściej, niestety.

Na te "bolączki" Pani Monika- szefowa Ośrodka Hipoterapii i Terapii NDT-Bobath w Bukowinie zaordynowała prosty, wydawałoby się, patent, który zdjął niepokój z mojego serca o przyszłość chodzenia Ignaca. Diagnoza była prosta: należy Go dociążyć. 
Z racji problemów napięciowych w mięśniach, ale zapewne również masy naszego Wojownika, nie odczuwa on prawidłowo nacisku na stopy- cóż się dziwić- gna przed siebie tak szybko, że w ogóle zastanawiam się, czy czuje podłoże czy unosi się nad ziemią ;). Przy jego uogólnionych problemach z tzw czuciem głębokim (o czym przy okazji), właściwie wydaje mi się to spójne i logiczne...
Początkowo rozważaliśmy z ekipą terapeutyczną możliwość zakładania Ignasiowi kamizelki obciążeniowej (by wyregulować pracę receptorów czucia głębokiego i zmusić mięśnie do efektywniejszej pracy), jednak po przeprowadzonym badaniu okazało się, że nie wchodzi ona w grę, gdyż Ignaś ma od wczesnego chyba już niemowlęctwa skrzywienie kręgosłupa (ok 10%, co przy założeniu, że może się ono pogłębiać na skutek wiotkości mięśni jest przeciwwskazaniem do stosowania kamizelek tego typu). Rozwiązaniem okazały się więc ciężarki i pas obciążeniowy...

Ciężarki, mocowane do bucików, o wadze nie większej niż 0,5 kg każdy, Ignaś dostał od Cioci Iwonki, którą akurat (kto by pomyślał- taki zbieg okoliczności :)) spotkaliśmy w Ośrodku jeszcze tego samego dnia. Los nam sprzyja jak widać, gdyż Ciocia od razu zaproponowała nam, że wypożyczy nam ów sprzęt, właśnie będąc w jego posiadaniu...  

Hmmm....

Z pasem już tak łatwo nie będzie, gdyż muszę go uszyć ;) Koszt zakupionego profesjonalnego pasa nie jest może zabójczy (ok 140 zł np tutaj), ale rozsądek mi podpowiada, że poradzę sobie z tym wyzwaniem samodzielnie i nie muszę się uciekać do wydawania pieniędzy w tej sprawie (ewentualnie kilka kg fasoli kupić muszę do wypełnienia, ale to drobiazg).

Jakie są pierwsze efekty obciążenia stóp Ignasia?

Cóż- nie wiem, czy to autosugestia, ale wydaje mi się, że Ignaś chodzi nieco, minimalnie ostrożniej, wolniej i stabilniej zarazem. Z pewnością przebieranie nóżkami w zawrotnym tempie nie jest już dla niego taką pestką, jak dotychczas, co wprawia mnie w lekki stan odprężenia- przyznam. Nie muszę już z częstotliwością światła powtarzać jak mantrę "Ignasiu, wooooolniej" i trzymać duszy na ramieniu, w obawie przed jego kolejnym, średnio kontrolowanym upadkiem.... (boli mnie każdy z nich nie mniej niż jego- już tak mam).

Będę bacznie obserwować naszego Perszinga w najbliższych tygodniach i miesiącach z nadzieją na to, że jego chód na tyle się poprawi, iż nie będzie przykuwał ludzkich spojrzeń :) a mnie pozwoli jeszcze głębiej odetchnąć......



Komentarze

  1. dzień dobry,
    mam pytanie o probiotyki, coś wspomagającego odrobaczenie które Pani podawała Ignasiowi - kiedyś się natknęłam w którymś z komentarzy i teraz nie mogę znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Bardzo proszę o kontakt mailowy. Chętnie odpowiem :)
      Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.