Czapki Mamy

Jakiś czas temu, po wielgachnym i długim wahaniu, założyłam w sieci drugi blog... Miał to być blog nieco bardziej "mój", nie Ignacowy, przestrzeń, w której będę mogła się dzielić wszystkim, co pozostawiło we mnie ślad - ot, taka nasza naturalna potrzeba "dzielenia się sobą z innymi", nieco narcystyczna może, nieco infantylna- wybierzcie... Jednak dość uniwersalna, co obserwuję pieczołowicie na co dzień...
Miało mi to również pomóc w "niemieszaniu wątków", gdyż był czas, gdy nie miałam jasności, co chcę i powinnam zamieszczać tutaj, a co będzie artefaktami i wątkami pobocznymi (po prawdzie- nadal mam ten dylemat). To wszakże jest Kraina Ignaca...

Jednak życie mnie stemperowało (jak zwykle), ostudziło entuzjazm i zarzuciłam prowadzenie drugiego bloga, zapomniałam o nim. Nikt nań nie zaglądał, włącznie ze mną, zaniedbując tę przestrzeń i wątpiąc w sens jej istnienia. Do czasu jednak :) Do chwili, gdy ogarnął mnie prawdziwy szał "robótkowy". Jako osoba uwielbiająca dostrzegać szybkie efekty swojej pracy (a Ignaś jest w tej kwestii - raczej był, przepraszam! - dość frustrujący, nie wspominając o wybranej przeze mnie profesji :D), upodobałam sobie formy małe i praktyczne.

I tak powstały "Czapki Mamy".
Po mikrosekundowym namyśle - dla Ignasia ;)

Bo dla kogóż by innego? Dla siebie samej?

Po części tak- gdyż ich dzierganie sprawia mi niesamowitą frajdę i satysfakcję, nie wspominając o kojącym działaniu antystresowym. Wyobraźnia moja pracuje pełną parą i prawdę mówiąc- nie mogę się opędzić od kolejnych pomysłów na kolejne czapki. Inspiracji również nie brakuje w naszym życiu. Więc nie potrafię tak zwyczajnie wygasić kolejnego wulkanu w moim środku. 

W pierwszym odruchu spontanicznej radości z kolejnej wydzierganej czapki zaprezentowałam ją oczywiście na profilu fb (Ignasia i własnym). nie mając jednak jeszcze skrystalizowanej idei tego, co czynię :) Dziś już wiem.

Kochani Czytelnicy!
Od czasu do czasu pozwolę sobie zaprosić Was do "Czapek Mamy"- bloga,  gdzie zamieszczać będę zdjęcia moich czapek i - w przyszłości, jeśli mnie moc nie opuści- innych drobnych gadżetów wykonywanych z pasji i dla przyjemności, a które przeznaczam na zasilenie fundacyjnego subkonta Ignasia. Staram się nie prosić Was (i nikogo innego) o nic więcej niż 1% podatku corocznie- a jest to i tak ogromna pomoc i wielka rzecz dla nas od Was! Opiekując się Ignasiem, nie mogę pracować. Ale mogę robić coś dla własnej przyjemności i tego nie potrafię sobie odmówić, ja lubieżna ;)
Jeśli komuś się Czapki Mamy spodobają i zechciałby je mieć dla siebie - jest to również możliwe i będzie dla mnie dodatkową motywacją i wielkim komplementem. Wszystkie szczegóły znajdziecie na blogu po prawej stronie pod hasłem "CZAPKI". Zaś wejście do "Czapek mamy" z Ignacówki- w prawym górnym rogu Ignacówki :) Tam też pojawiać się będą nowości.

Nadal nie wiem, czy tworzyć osobną stronę na fb, ale pozostawiam to tzw życiu... Czas pokaże czy będzie taka potrzeba... Chwilowo zaś pozwolę sobie "zamieszać wątki" na profilu Ignaca i również tam będę udostępniać zdjęcia nowych Czapek Mamy "do wzięcia". ...

A tymczasem, dla zachęty ;)
Jesień idzie... :)




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.