12 października 2015

Dobre wieści, ale akcja trwa dla Zosi :)

Dawno nie przeżyliśmy tak intensywnego czasu, jak ostatnie 4 dni :)
Telefony nie przestawały dzwonić, Messenger wciąż pukał z nowymi wiadomościami :)
Wielka rzesza ludzi zaangażowała się w poszukiwaniu leku dla Ignasia :) Ze skutkiem, jakiego się nie spodziewaliśmy.

Okazało się, że wbrew moim obawom z czwartku, jest jeszcze pewna skromna ilość Gliatilinu na rynku polskim, rozsiana po różnych aptekach w kraju. Zaraz po opublikowaniu ostatniego posta zaczęliśmy otrzymywać namiary na apteki, gdzie można kupić jedno, dwa, trzy opakowania... i zaczęło się dalsze poszukiwanie...
Jedno okazało się najprawdziwszą prawdą- w hurtowniach już nigdzie go nie ma :(



Moi Drodzy! Czytelnicy Ignacówki i bloga Niebieskookiego Frania (którego mama wsparła nasz apel- dziękujemy Aniu!!!! ). Prawdopodobnie* znaleźliśmy i zarezerwowaliśmy w Polsce zapas leku na około 2 najbliższe lata (lek ma termin ważności do listopada 2017). Co więcej- inni rodzice też zdążyli się zaopatrzyć, znajdując (jak my) pojedyncze opakowania rozparcelowane w aptekach w różnych zakątkach kraju. Niestety jeszcze nie wszyscy! Wciąż poszukujemy Leku dla małej Zosi! (okolice Mazowsza, Płocka, Polska północna i centralna). Jeśli ktokolwiek znajdzie ten lek u siebie w aptece prosimy o kontakt z Mamą Zosi: wsopel1@op.pl).

Plotka kilkakrotnie się potwierdziła: Gliatilin nie będzie już raczej produkowany i z pewnością, jeśli będziemy kontynuować terapię farmakologiczną, potrzebny okaże się jakiś zamiennik. Rynek światowy pełen jest wprawdzie suplementów zawierających cholinę, ale na razie nie zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie... Ufam również, że najbliższa wizyta u Pani neurolog zaowocuje planem B.

Bardzo jesteśmy Wam wdzięczni!
Za szybką odpowiedź, za konkretne namiary, za dziesiątki wykonanych w naszym imieniu rozmów telefonicznych, za odwiedzanie okolicznych aptek, za odbiór w naszym imieniu zarezerwowanych leków, za wszystkie podesłane linki do internetowych sklepów i aptek, za każdą sugestię dotyczącą alternatywnych produktów, zawierających cholinę.
Pomagali nam nie tylko znajomi i nieznajomi w kraju, ale również Ci mieszkający w Irlandii, Stanach, na Majorce, w Anglii, w Niemczech, we Włoszech :) To się nazywa pospolite ruszenie... wzruszenie :)
Szczególne "Dziękuję" kieruję do mojej Mamy, która w jeden dzień objechała wszystkie chyba apteki w swoim rodzinnym mieście i zdobyła dla nas pokaźną ilość opakowań Gliatilinu! <3 






Mam nadzieję, że niebawem będę mogła wykreślić gwiazdkę przy słowie "prawdopodobnie" z drugiego akapitu. Uczynię to, gdy wszystkie opakowania leku dotrą do nas fizycznie. Na razie mamy ich 22 :)

Wciąż służę informacją rodzicom, którzy chcieliby zdobyć lek dla swoich bliskich. Mam wszakże aktualną bazę wiedzy w tym temacie :) Niestety- ceny Gliatilinu w odsłonie internetowej bywają zastraszające (dochodzą do 75$ za 14 kapsułek w opakowaniu). Póki jednak są dostępne, jest szansa na ich zdobycie....

Jeszcze raz dla Was wszystkich wielkie DZIĘKUJĘ!!!

3 komentarze:

  1. Czy mogę prosić o informacje gdzie mozna kupic lek? Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Agnieszko, niestety teraz nie wiem.... sprawdzam od czasu do czasu w aptekach, ale wciąż go nie ma... W czasie, gdy pisałam ten post, Gliatilin był oferowany w różnych internetowych europejskich aptekach, ale ceny były niebagatelne.

      Usuń
    2. Pani Agnieszko, niestety teraz nie wiem.... sprawdzam od czasu do czasu w aptekach, ale wciąż go nie ma... W czasie, gdy pisałam ten post, Gliatilin był oferowany w różnych internetowych europejskich aptekach, ale ceny były niebagatelne.

      Usuń