14 października 2015

Migaj.eu, czyli gratka dla niektórych rodziców

Zastanawiam się, czy dostanę bęcki od Pań, które pracują z Ignasiem logopedycznie, po tym, co napiszę za chwilę?

Znam opinie obu Pań w tym zakresie i nie jest to bynajmniej opinia pozytywna. A mimo to, uparłam się, jak pewne zwierzątko, i nie potrafię zrezygnować z takiej możliwości. 

Nauka gestów w komunikacji Ignasia nadal postępuje, aczkolwiek dyskretnie. Chodzi mi o to, że od czasu do czasu wyszukuję jakieś przydatne nam słowo w internetowych słownikach bądź podglądam u naszego kolegi Dzielnego Frania, którego mama położyła zdecydowanie większy nacisk na komunikację migową ze swoim synkiem:)

Nie będę przeczyć, że choć Ignaś i Franio to zupełnie "dwa różne chłopaki", był czas, że bardzo korzystałam ze wskazówek, znalezionych na blogu o tym Dzielnym Chłopcu:) Zawsze z korzyścią dla Ignasia.

Podobnie sprawa się miała z wprowadzaniem komunikacji alternatywnej, która wydatnie ułatwiła nam życie, nie hamując znacząco rozwoju mowy i tak ogromnie opóźnionego. 

Ja wiem, że specjaliści twierdzą co innego. Mam tego pełną świadomość, a jednak nie mogę odmówić ani sobie, ani Ignacowi prawa do porozumiewania się poza słowem.

Dlatego, gdy tylko pojawiła się u Frania na blogu TA WSPANIAŁA WIADOMOŚĆ (klik, kilk)- natychmiast z niej skorzystałam :)

I Wy skorzystajcie- jeśli jesteście rodzicami dzieci, które mają problem z komunikacją, niekoniecznie wynikający z tego, że są głuche. Jeśli tylko zaryzykujecie sprzeniewierzenie się zaleceniom terapeutycznym ;) (piszę to oczywiście z dużym przymrużeniem oka, licząc na to, że jednak NIKT się na mnie nie pogniewa, a raczej zrozumie i będzie wspaniałomyślnie tolerował moją niesubordynację).


A w słowniku Iggiego nowe słowa to: "ałałka" (pies), "la" (ja) i "auto-ała" (wypadek). Wciąż uparcie ćwiczymy imiona braci i najbliższych Cioć :) No i coraz częściej pojawiają się odmienione poprawnie końcówki: "Cześś, AniU", "Pa, TatO". Ja kompletnie nie rozumiem prawideł jego rozwoju mowy ;)




PS. Zastanawiam się, czy nie można by potraktować takiej sytuacji jako formy "dwujęzyczności" dziecka? Jakiś specjalista tu zagląda? Coś podpowie? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz