Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2015

Uła nie!

Uła nie, Aga tak... i rzewny płacz o poranku, ciągnący się całą drogę do przedszkola...

Uła nie, mama [proszę], [płakać], Uła nie!

Nie łatwo odprowadzać w takim stanie Dziecko do przedszkola. Jeszcze trudniej tego słuchać, ocierając mu łzy z policzków, lizanych zachłannie przez porywiste języki wiatru.

Uła nie!

Właściwie od października zmagamy się z tematem, powracającym niczym bumerang, wydawałoby się znikąd, puszczony.
I były rozmowy.
Konsultacje ze znajomymi, z Logopedką znaną od lat. Było wspólne poszukiwanie przyczyn. Wywiad wśród Pań Przedszkolanek. Rozmowa z Ułą... Były już ustalenia, że na koniec zajęć cukierki, łakocie, nagrody... Było poczucie zapanowania nad tematem, rozwiązania problemu, a mimo to dziś rano znów wróciło "Uła nie, mama, Uła nie....".

I tu i tam wszystko przebiega tak samo*
Ta sama metoda pracy, ten sam poziom trudności, podobna konsekwencja, wymagania, zadania. Te sam kierunek, do którego zmierzamy... Te same kwalifikacje. 
A jednak "Uła nie, Aga tak…

Zagadka na poniedziałek

Każdy, kto zajrzał przedwczoraj do nas, zapewne zadaje sobie pytanie, o co chodzi?
Przyznam- ja także ;)

Jak to się stało, że w świat poszły dwa puste posty?
Czy to
a).włamanie, czy
b). niepoczytalność matki?
A może
c). sprytne paluszki Ignasia i sekunda nieuwagi dorosłych?

Mogłabym rozpisać konkurs i z ciekawością oczekiwać Waszych pomysłów :)

Ja już sobie odpowiedziałam i chyba wyciągnęłam wnioski...

Pozdrawiam wszystkich Zgadujących :)



Z przytupem ;)

Obraz
Listopad rozpoczęliśmy z takim przytupem, że do dziś nie możemy się otrząsnąć ;) (i pozbierać).
I tak, mija dzień za dniem, pełne wrażeń, a po imprezie urodzinowej pozostały już tylko wspomnienia :)

Sporo się zastanawiałam, jak ten wieczór poubierać w słowa, jakim komentarzem go opatrzyć?
Czy w ogóle komentarz jest potrzebny? 
Mędrkowałam, mędrkowałam i nic.
Doszłam bowiem do wniosku, że właściwie nie wydarzyło się nic szczególnego...
Przyjęcie urodzinowe. Dwugodzinna impreza dla kosmicznie szczęśliwych czterolatków, które w moim skromnym odczuciu mają w sobie niepoliczone pokłady radości i energii. Tak, jak to dzieci.

Gdyby Ignaś był zupełnie zdrowym przedszkolakiem, zapewne też urządzilibyśmy mu takie urodziny. Zwyczajnie. Tak, jak to miało miejsce z jego starszymi braćmi.
Zwykłe kinder-party. 
I z tej perspektywy nie wydarzyło się nic szczególnego.

Ponieważ jednak były to pierwsze tego typu urodziny naszego Perszinga, nie obyło się bez wzruszenia i przejęcia ;) Zwłaszcza w chwili, gdy Ignacy…

Bezcenne i niezapomniane

Obraz
8 listopada 2015 r.
czyli  właściwie w przededniu swoich piątych urodzin , Ignacy był prawdopodobnie najszczęśliwszym chłopcem w promieniu 100 km...


Ja natomiast byłam prawdopodobnie najbardziej wzruszoną matką tego dnia w naszym mieście ;)
***

Prawie nie pamiętam pierwszych urodzin Ignasia, choć wiem, że na pewno je świętowaliśmy w rodzinnym gronie, jeszcze w poprzednim mieszkaniu. I pewnie był tort, i pewnie śpiewaliśmy tradycyjne "sto lat", i próbowaliśmy się cieszyć, udając, że wcale się nie boimy. Dodawaliśmy sobie po kryjomu otuchy, że jakoś to będzie i że Ignaś się przecież wykaraska w tych tarapatów.  Co Ignaś z tego dnia pamięta- nie dowiemy się nigdy ;)
***
Drugie urodziny pamiętam mgliście bardzo, ale z pewnością znowu towarzyszyła nam rodzina. To wtedy Ignaś dostał w prezencie matę do rehabilitacji od Cioci Oli. Zupełnie nie rozpoznawałam w nim baraszkującego dwulatka, który mógłby mieć jakieś specjalne życzenia urodzinowe. Ignacy tak niewiele potrzebował, lubił,…