12 listopada 2015

Bezcenne i niezapomniane

 8 listopada 2015 r.

czyli  właściwie w przededniu swoich piątych urodzin , Ignacy był prawdopodobnie najszczęśliwszym chłopcem w promieniu 100 km...


Ja natomiast byłam prawdopodobnie najbardziej wzruszoną matką tego dnia w naszym mieście ;)

***


Prawie nie pamiętam pierwszych urodzin Ignasia, choć wiem, że na pewno je świętowaliśmy w rodzinnym gronie, jeszcze w poprzednim mieszkaniu. I pewnie był tort, i pewnie śpiewaliśmy tradycyjne "sto lat", i próbowaliśmy się cieszyć, udając, że wcale się nie boimy. Dodawaliśmy sobie po kryjomu otuchy, że jakoś to będzie i że Ignaś się przecież wykaraska w tych tarapatów. 
Co Ignaś z tego dnia pamięta- nie dowiemy się nigdy ;)

***

Drugie urodziny pamiętam mgliście bardzo, ale z pewnością znowu towarzyszyła nam rodzina. To wtedy Ignaś dostał w prezencie matę do rehabilitacji od Cioci Oli. Zupełnie nie rozpoznawałam w nim baraszkującego dwulatka, który mógłby mieć jakieś specjalne życzenia urodzinowe. Ignacy tak niewiele potrzebował, lubił, zabawki były dla niego jak powietrze....
Ale gdy w kuchni rozbrzmiało gromkie "sto lat" z dziesięciu gardeł wydobyte- zrobił oczy jak spodki ze zdumienia, i chyba skojarzył, że to na jego cześć śpiewanie..... Do dziś nie mam pewności....

***
Na trzecie urodziny, w naszym obecnym domu, znowu zaprosiliśmy całą bliską rodzinę i przyjaciół. Przyjechali kuzyni (przyszywani, ale co z tego ;)) Ignasia, i Ignaś dumnie siedział wśród nich na schodach, pałaszując tort urodzinowy - oczywiście z autem. Zaś ja skleciłam później "urodzinowy" wpis o zabarwieniu nieco minorowym.... (http://ignacowka2010.blogspot.com/2013/11/pena-chata-samotnosc-dziwacznie.html).
Świeczki na torcie zdmuchiwał z pomocą... rurki, gdyż dmuchać inaczej wówczas nie potrafił ;)
Ale już był taki dzielny, radosny i całkowicie przekonany, że to pięciokrotne "sto lat" jest właśnie dla niego :) Dopominał się o więcej gestami :) Już był nasz..., jeśli domyślacie się, o co chodzi....

***

W ubiegłym roku urodziny były przesympatyczne :) Jedyną moją troską było to, by Ignaś nie spadł ze stołka i nie wpadł do tortu śmietankowego (oczywiście z autem ;)). Ignacy był tak podekscytowany, że trudno mi było go utrzymać. Doskonale zdawał sobie z wszystkiego sprawę  i cieszył się ogromnie i z prezentów, i z towarzystwa gości, i z całego tego urodzinowego zamieszania :)
Na blogu opisałam ten dzień tak: http://ignacowka2010.blogspot.com/2014/11/na-ciepo.html
Było cudownie!
Dodatkowo nasz ówczesny czterolatek świętował swoje urodziny również w gronie kolegów i koleżanek z przedszkola. Bardzo to była dla nas wzruszająca chwila, uwieczniona tu: http://ignacowka2010.blogspot.com/2014/11/urodzinowe-cukierki.html


***


W tym roku, od pierwszej minuty do ostatniej, był to dzień dla nas wyjątkowy. Jak na dłoni zauważalne zmiany w funkcjonowaniu Ignasia, jego coraz większa dojrzałość, przy rozbrajającej wciąż dziecinności, samodzielna zabawa, zainteresowanie prezentami, świadome uczestnictwo w każdej sekundzie rodzinnej uroczystości.... Bardzo to wszystko dla mnie ważne było, budujące, wzruszające... Ignacy tak bardzo przeżywał ten dzień...

No i ta radość!!!! Jeszcze nigdy nie widziałam Ignacego tak szczęśliwego.... bezcenne i niezapomniane....




***
Z tego miejsca chcę również PODZIĘKOWAĆ najlepiej, jak potrafię:

- wszystkim naszym Znajomym, Bliskim i Nieznajomym (czytelnikom bloga), którzy zasypali nas na ignasiowym profilu fb życzeniami urodzinowymi, przysyłali sms-y, messengerowe liściki :) To cudowne uczucie, móc odczytywać tyle serdecznych słów i przekazywać je synowi. Jestem przekonana, że w przyszłym roku Ignaś będzie również znakomicie "ogarniał" tę część naszego życia, na razie jest to jednak dla niego abstrakcja, ale cieszy się bardzo, gdy go informuję o tych życzeniach....

- naszej lokalnej cukierni Beza, która rokrocznie przygotowuje tort dla naszego Perszinga, i zawsze jest to urodzinowy majstersztyk :) W tym roku byłam absolutnie zauroczona tym, co zobaczyłam, uchylając wieczko tekturowego pudełka i wzruszona tym bardziej.
Bardzo dziękujemy za prześliczne i wyśmienite w smaku torty, Drodzy Państwo!!! I piszę to bez ukrytych reklamowych zamiarów, jedynie z prawdziwej wdzięczności i jako wyraz uznania dla cukierniczego kunsztu!

- za wspaniałe prezenty, które Ignaś otrzymał od wszystkich zaproszonych Gości :)
W tym roku został on zasypany ..... autami :) 
Jesteście Cudowni, Kochani!!!!
:* :* :*


A na koniec tych słodkich wynurzeń dodam tylko, że kolejny wpis będzie o:

IMPREZIE ;)
urodzinowej, rzecz jasna, lecz jakże innej, niż wszystkie dotychczasowe :)

6 komentarzy:

  1. spóźnione życzenia urodzinowe przesyła zza miedzy
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo radości, wielu kolegów i spełnienia wszelkich marzeń

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat dla Ignasia!
    Cieszę się, że przyjęcie urodzinowe było tak udane :)
    Po cichu czekam już na relację z przyjęcia numer dwa, czyli tak zwanej "imprezy" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga MamoAdasia :) Już jest :)- dzięki za mobilizację i życzenia :)
      Pozdrawiamy serdecznie.

      Usuń