"Au, sza la la la"

Pamiętacie?

"Au sza la la la" rozbrzmiało w naszym salonie wczoraj przynajmniej 15 razy z rzędu, ku przeogromnej uciesze Ignasia ;) Bo oto odkrył on, że piosenka, którą radośnie podśpiewuje z Tatą, istnieje NAPRAWDĘ :)

Tak. Ignacy stara się ŚPIEWAĆ i najwyraźniej sprawia mu to ogromną satysfakcję! Już w okresie bożonarodzeniowym udało mu się w zwolnionym tempie powtarzać frazę "li-li-li-li-laj", gdy uczyliśmy się migać kolędę, a od nowego roku usilnie domaga się swoich dziecięcych piosenek podczas każdej wyprawy samochodowej, słucha ich z najwyższą koncentracją, stara się powtarzać znane mu słowa w tekstach piosenek i powtarzać melodię. 
"Au sza la la la" czy fragment refrenu Amy W. "no-no-no" opanował do perfekcji, czym nas rozczula przeokrutnie i cieszy niewyobrażalnie. Mamy jak nic rozśpiewanego pięciolatka i wygląda na to, że to dopiero początek :)

Właśnie- pięciolatka. Gdyby nie zmiany w ustawodawstwie, przystępowałabym do procedury odraczania Ignasia od obowiązku szkolnego. Jednak, z korzyścią dla Ignasia, moment rozpoczęcia nauki w szkole nieco się oddalił. Im częściej o tym myślę i im uważniej obserwuję Ignaca, tym w gruncie rzeczy jestem spokojniejsza, bo przeczuwam, że te trzy, może cztery lata pozwolą mu faktycznie dogonić Świat. 
Jakiś czas temu, zupełnie niedawno, pozwoliłam sobie nawet spotkać się z Panią Dyrektor Przedszkola Integracyjnego, przy którym funkcjonuje również Szkoła Integracyjna i podpytać, jak ona zapatruje się na edukację Ignasia na poziomie szkolnym. Czy jest szansa na to, by Ignaś, ukończywszy edukację przedszkolną, został uczniem Szkoły Integracyjnej? W opinii Pani Dyrektor taka szansa istnieje, pod jednym wszakże warunkiem: że chłopinka zacznie mówić.
A o to martwię się coraz mniej, ponieważ nie ma dnia, by Ignaś nie próbował nowych konstrukcji, nowych słów, nowych zdań! Zapał, z jakim bawi się z nami w słowne ćwiczenia, powtarzanki, naśladownictwo; nowe zdobycze, które wplata spontanicznie w nasze pogawędki- pokazuje, jak ogromną radość i satysfakcję sprawia mu coraz większa sprawność werbalna :) Do tego stopnia, że właściwie mój dylemat, czy wprowadzać nowe gesty migowe, czy nie, rozwiązał się samoistnie. Najwyraźniej teraz nadszedł czas na rozwój mowy u Iggiego i należy to uszanować, wspierać, podążać. Język migowy odszedł więc nieco do lamusa, ale wciąż mamy go na podorędziu, jeśli zajdzie taka konieczność.

I, ku końcowi zmierzając dzisiejszego wpisu, napomknę Wam tylko o mojej wielkiej dumie i radości ostatnich tygodni.
Ja wiem, że jeszcze sporo wody upłynie w Wiśle i Odrze, nim Ignacy zacznie czytać. Ale....
Coraz częściej Ignacy popisuje się przed nami i przed sobą samym, a co najważniejsze, szuka okazji by "bawić się w czytanie" i pokazać swoje w tym zakresie umiejętności :) Rozpoznaje więc z dumą w głosie kilka podstawowych, dużą literą pisanych, samogłosek, pokazując gdzie to tylko możliwe, czyli na tablicach rejestracyjnych, tytułach w gazetach, plakatach itd, literki A, O, E, I, U :)

Czyż to nie piękne zjawisko?....

"Au, sza la la la"!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Komentarze

  1. Geniusz! Cudowny i mądry chłopczyk, któremu pomimo wielu przeciwności losu udaje się wyjść na prostą - brawo Ignasiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za miłe słowa, Karolino :) faktycznie zadziwia nas potencjał, jaki kryje się w tym małym człowieku, zwłaszcza gdy wciąż żywe w nas są początki jego życia i średnie, żeby nie powiedzieć kiepskie, rokowania.
      Pozdrawiam cię ciepło:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.