21 marca 2016

Meloman

Tak przejętego Ignaca nie widzieliśmy już dawno. I choć ekscytacji starczyło mu na 10 minut, a cierpliwości na 45, i tak uważam, że wspaniale się spisał jako mały meloman, który na dodatek oglądał przedstawienie z góry i pod kątem co najmniej 90 stopni ;) Zdecydowanie miejsca na balkonie B nie nadają się do śledzenia sceny, do słuchania zaś muzyki stworzone są idealnie, zwłaszcza gdy na sali głównej siedzą głównie mali słuchacze, którym buzia się nie zamyka ;) Na balkonie przynajmniej jest cicho, a dźwięki płyną wprost ze sceny pod nami...

Odwiedziliśmy wczoraj Narodowe Forum Muzyki i jestem stuprocentowo przekonana, że takie przybytki kultury nie są dla Ignasia zbyt dużym wyzwaniem. Ignacy zachowywał się dystyngowanie, z przejęciem obserwował spektakl dla dzieci i naprawdę powściągał swą dziecięcą energię, by honorowo wytrwać do końca. W niczym nie ustępował zdrowym rówieśnikom, należą mu się nawet słowa pochwały za to, że w miarę spokojnie usiedział na miejscu przez 60 minut (nie licząc dwóch wizyt w toalecie)... Nie wszystkie dzieci były w stanie temu sprostać...

Takie dni jak wczoraj przywodzą mi na myśl coraz wyraźniejszą myśl: "Co ja wiem o niepełnosprawności dziecka?". I wtedy pokornie zastanawiam się, czy na pewno mam Wam o czym opowiadać? Po czym szczypię się mocno w nadgarstek i wyliczam sobie skrupulatnie wszystkie drobne różnice, które Ignacy ma jeszcze do pokonania w drodze do pełnej sprawności. 
Ale to już wydaje mi się takim zwyczajnym drobiazgiem, niuansem, czymś, co jeśli się nie zadzieje, to po prostu tak zostanie... oswoimy i to, okiełznamy i nauczymy się żyć.

Ponieważ za ścianą towarzyszy mi huk młotka pneumatycznego, a ciśnienie spada, więcej już nic z siebie dziś nie wykrzesam.
Więc zwyczajnie Was pozdrawiam...

A Ignacy wciąż dodaje nowe słówka do swojego słownika... I zamiast dziecka w stanie prawie wegetatywnym (wg pewnej niefortunnie pochopnej prognozy z przeszłości), mamy małego gadułę pod bokiem ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz