25 kwietnia 2016

"Dajesz radę...

Kochana .. :) "- usłyszałam komplement z ust Kobiety, która doskonale wie, co to znaczy dawać sobie w życiu radę, podczas przesympatycznego weekendowego spotkania, w przemiłych okolicznościach przyrody*.

- Dziękuję, Kasiu. Najważniejsze, że Ignacy daje radę- zripostowałam i przez myśl mi przebiegło, że właściwie tylko dlatego ja daję radę, bo On daje radę. Taką zależność widzę. Nie inną. Choć możliwe, że oba te czynniki wzajemnie wpływają na siebie. Ja na niego, On na mnie. I jakoś to leci, postępuje do przodu.

Chyba w tym kryje się fenomen motywacyjny ludzi niepełnosprawnych. Z ograniczeniami pokonują ograniczenia. Najróżniejsze. Tego się od nich uczymy i to w nich nierzadko podziwiamy. Ja przynajmniej.

I skoro Jemu się chce, to mnie też często łatwiej jest chcieć, choć czasem nie zawsze;)


Dziękuję, Kasiu, za inspirację :) Mam nadzieję, że się na mnie nie pogniewasz...

A oto, jak Ignacy ostatnio wspaniale daje sobie radę:

(aż dech w piersi zapiera z dumy i podziwu)....







*o okolicznościach przyrody wspomniałam, gdyż udało nam się na weekend wyjechać w urocze miejsce, pod Karpaczem, w większym niż zwykle rodzinnym gronie. I była to baardzo udana wyprawa. Dla wszystkich :)

4 komentarze:

  1. Ale, że on tak sam? Na te wszystkie huśtawki i drabinki?! Brawo!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam, sam- niekiedy z drobną asekuracją :)

      Usuń
  2. A dlaczego ma nie dawać sobie rady? Przecież jest takim samym dzieckiem, jak jego rówieśnicy. No, może z małymi deficytami, ale cóż to jest wobec tego, co już osiągnął? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamo Ignasia to ja Ci powiem, że mój syn nie stanie sam na huśtawce, a ma tylko obniżone napięcie. Dla
    Ignasia duże brawa

    OdpowiedzUsuń