20 kwietnia 2016

Debil i idiota

W styczniu 2014 roku Ignacy rozpoczął swoją edukację przedszkolną. Miał ukończone 3 lata (w listopadzie 2013) i nie potrafił wówczas:

- chodzić ! (czworakował jedynie lub wymagał trzymania za obie rączki)- wchodzić i schodzić po schodach- samodzielnie jeść- korzystać z toalety- bawić się sam i z dziećmi- budować z klocków- mówić- ubierać się ani rozbierać samodzielnie- interesować się książeczkami- skupiać się na 10 minutowej bajce

Kto śledzi jego losy  na łamach bloga, zapewne pamięta te czasy jak przez mgłę. Ja również. Ale one były naprawdę!

Z uwagi na fakt sprzężonej niepełnosprawności Ignaca, właściwie od początku uczęszczania do przedszkola posiadał on orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Wybrałam dla niego wraz z mężem jednak placówkę integracyjną- taką, w której większość grupy przedszkolnej stanowią dzieci zdrowe, prawidłowo się rozwijające. Integracyjną, a nie publiczną, zwyczajną- gdyż w takich nie było zaplecza terapeutycznego, którego Ignacy potrzebował jak powietrza.

Sporo o tym pisałam- o naszych ówczesnych dylematach, o naszych troskach, staraniach o nauczyciela dodatkowego, a następnie o naszym zachwycie, radości, dumie, zadziwieniu, wdzięczności i zadowoleniu z podjęcia takiej, a nie innej decyzji.

Jednak w nomenklaturze pewnego europosła (kto nie czytał, ten klik, klik tutaj) w styczniu 2014 roku przyprowadziliśmy naszego małego "Debilka" do grupy zdrowych dzieci, najpewniej po to, by obniżyć w ten sposób poziom funkcjonowania całej grupy owych dzieci i by opóźnić ich rozwój wszelaki (poznawczy, emocjonalny). Zarówno te wówczas dwu-, a następnie trzy- i obecnie czterolatki, wśród których nasz mały "Debilek" spędza około 5 godzin dziennie od dwóch i pół roku, jak i Kadra przedszkolna, pracująca z nimi wszystkimi, jest od tego czasu skazana codziennie  (z wyjątkiem sobót, niedziel i dni ustawowo wolnych od pracy, tudzież ferii i wakacji) "godzić się na bredzenie idioty". My zaś, jako jego rodzice, podejmując decyzję o posłaniu go do placówki nie "specjalnej", lecz integracyjnej właśnie, na skutek naszej mocno ograniczonej świadomości i złych, lecz dobrze zamaskowanych, intencji- wyrządziliśmy mu tym samym ogromną krzywdę, gdyż- jak powiedział pan europoseł (a ja to nieco zmodyfikuję na potrzeby szczebla edukacyjnego, na którym Ignacy się obecnie znajduje): 'Posyłanie idioty do przedszkola to jest katorga dla tego debila”.Mimo wszystko jednak nie żałuję tej skandalicznie głupiej naszej decyzji, gdyż dzięki uczęszczaniu do przedszkola, w którym przebywają w większości zdrowe dzieci, nasz "Debilek" osiągnął w krótkim czasie bardzo wiele.
Samodzielnie się porusza, wspina na drabinki, schodzi ze schodów.
Samodzielnie je posiłki, a niekiedy nawet, gdy ma ochotę- odnosi naczynia do kuchni bądź pomaga w przygotowaniu posiłków i nakrywaniu do stołu. Czasem jeszcze wylewa lub coś rozrzuca, no- ale przecież to "Idiota".
Nauczył się też bawić zabawkami, buduje coraz bardziej realistyczne konstrukcje z klocków, słucha z uwagą czytanych opowiadań, uwielbia oglądać "Świnkę Pepę" i to w seriach jak najdłuższych oczywiście by chciał to robić ;)
Korzysta samodzielnie i sprawnie z toalety, ubiera się częściowo również sam, i rozbiera coraz bardziej sprytnie i sprawnie.
Zaczął nawet nasz "Debilek" mówić! czego byśmy się w 2014 roku nie spodziewali. Owszem, czasami zdarza mu się "bredzić" ;) ale to mija i jest chwilowe, choć niekiedy trochę uciążliwe dla otoczenia ;)

Wygląda więc na to, że sporo skorzystał na kontaktach ze zdrowymi rówieśnikami, choć wcale nie musiał, bo to "Idiota".

Pytanie pozostaje jedynie, jak bardzo zaszkodziła jego obecność i nadal szkodzi owym zdrowym dzieciaczkom, które codziennie rano witają się z nim i spędzają wspólnie te okrągłe 5 godzin. A czasem nawet- o zgrozo!- spotykają się z nim jeszcze na placu zabaw, na spacerach popołudniowych lub wręcz odwiedzają nas w domu bądź zapraszają naszego "Debilka" do siebie.
Trochę czuję się również winna, że właśnie przez niego (i jemu podobne dzieci- debilki) poziom edukacji przedszkolnej jest niższy, niż mógłby być, gdyby Ignacy nie chodził do placówki integracyjnej, ze sprawnymi dziećmi. Poważnie rozważam przeniesienie go do szkoły specjalnej (w tym roku kończy on bowiem 6 lat), bo tam jest jego miejsce już teraz. Tam nikt nie wyrządzi mu krzywdy, ani nie będzie to dla niego "katorgą".
Dziękuję, panie europośle, za uświadomienie już teraz! Naprawdę nie wiedziałam, w jak wielkim pozostaję błędzie. Dzięki panu nie popełnię go już w przyszłości, zastanawiając się nad wyborem szkoły dla naszego syna.

A Wam, jeśli chcecie, przygotowałam mały zestaw postów z przeszłości, w których historia "przedszkolna" Ignacego była wątkiem głównym, lub pobocznym. Tak, dla odświeżenia i "bycia w temacie".

listopad 2013: http://ignacowka2010.blogspot.com/2013/11/za-tydzien-za-miesiac-niebawem.html

styczeń 2014: http://ignacowka2010.blogspot.com/2014/01/sprawozdanie-okresowe.html

maj 2014: http://ignacowka2010.blogspot.com/2014/05/skutki-przedszkola.html

grudzień 2014: http://ignacowka2010.blogspot.com/2014/12/dobre-miejsce-na-ziemi.html


PS. Trochę mi niedobrze od używania tego określenia "Debilek", "Idiota"... Mdli.
Synku! Ty wiesz, że tak o Tobie nie myślimy! Never <3




14 komentarzy:

  1. Podczytuję sobie od czasu do czasu stronę, kibicuję, uśmiecham się czytając o postępach, czasem coś głośno skomentuję, ale tym razem postanowiłam napisać rzeczy absolutnie oczywistą. Jeśli tego nie zrobię emocje zamienią się w parę z uszu i głupio będę w pracy wyglądać. Podobnie jak Pani, muszę zareagować, choćby po to, żeby lepiej sie poczuć, bo jeśli jest na świecie ktokolwiek wyznający teorię wygłoszoną przez wspomnianego Pana, żadne słowa tego nie zmienią. .... i zatrzymałam sie w tym momencie, bo to co chciałabym wykrzyczeć nie nadaje się do publikacji- nawet anonimowej ;) Wobec tego wrzucę jeszcze jeden kamyczek do ogródka- czy naprawdę jakakolwiek kobieta głosowała na tego Pana? Człowieka, który twierdzi, ze nie spotkał kobiety od siebie mądrzejszej, bo to niemożliwe...Może po prostu uznajmy, że to taki nasz nędzny, rodzimy kabareciarz i nie emocjonujemy się niepotrzebnie. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Jakoś trawi mnie ten temat. Od kilku dni chodzi po głowie i taki jest tych przemyśleń efekt, jak wyżej.
      Jak napisałam mojej znajomej: niepełnosprawność to dodatek do człowieczeństwa.
      Pozdrawiam i mam nadzieję, że jednak w pracy Pani nie wybuchła parą :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A jednak zerknęłaś wcześniej :) dzięki :*

      Usuń
  3. Niestety, w podobnym tonie jet wypowiedź pani "wiceministry" edukacji (Gazeta Wyborcza Kraków z 20.04), ale ona idzie dalej. Jest tolerancyjna więc dzieci mają być w jednej szkole ale w osobnych klasach. W ramach integracji oczywiście
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może jakiś rodzaj integracji będzie tak zachodził, obawiam się jednak, że bliżej będzie do pewnej segregacji. Myślę, że temat jest bardzo skomplikowany, ma wiele niuansów a samego pomysłu ministerstwa nie znam na tyle dokładnie, by się w tej chwili wypowiadać. Ja bym jednak zaufała rodzicom i specjalistom, którzy ewentualnie im doradzają i nie zmieniała systemu, który już jakoś funkcjonuje. Conajwyżej go ulepszała.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Właśnie przed chwilą wyżej wymieniony Ignacy wyjechał od nas z domu, gdzie zaproszony został przez naszą Majkę. Dzieci wspaniale spędziły dwie godziny bawiąc się w domu, na dworze spacerowały trzymając się za ręce. Dla mnie to dzieci takie jak Ignaś wzbogacają życie moich pociech. Wraz ze starszym synkiem uczęszczają do tej samej placówki i wspaniale dogadują się z innymi dziećmi "sprawnymi Inaczej". Uczą się cierpliwości i tolerancji. Dziękujemy Wam za takie "obniżanie poziomu":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Przede wszystkim dziękujemy za wspólne chwile, Moniko i Maju:) traktor już używany i nawet trochę umyty ;)
      A co do poziomu- dziękuję za twoje zdanie. Za cierpliwość i wyrozumiałość dla Ignaca, ale rownież za to, że Ignacy może dociągać do zdrowych i czuć się zwyczajnie szanowany przez nich. Właściwie ten szacunek jest kluczowy i bezcenny.
      Ciepło- w przeciwieństwie do pogody- pozdrawiamy Was!

      Usuń
  5. A byłam pewna, że tytuł wpisu odnosi się do autora cytowanych słów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. W samo sedno. Czapka z głowy, podziw i szacunek.
    Dziękuję za ten post.
    Pozdrawiam
    AnkaW

    21 kwietnia 2016 14:52

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z moimi przedmówcami poza jednym NIE MOŻEMY PRZECHODZIĆ do porządku dziennego jeśli wobec innej osoby ktoś stosuje takie stwierdzenia i używa tak nagannie brzydkich, okrutnych słów, tym bardziej jeśli robi to Europoseł, którego zasranym obowiązkiem jest chronić tak zdrowe,zaradne jak i te mniej zaradne dzieci tego świata. W mojej ocenie za takie słowa musi odpowiedzieć tak politycznie jak i prawnie. Nie zgadzam się aby ktoś obrażał mnie, moich bliskich, znajomych. Jeśli ktokolwiek ma nagranie z tego spotkania z takimi słowami powinien złożyć zawiadomienie na Policji. I choć Pani post miał inny cel to nie mogę się pogodzić, że tacy ludzie reprezentują nasz kraj.

    OdpowiedzUsuń
  9. Poglądy Janusza Korwina-Mikke na wiele spraw od lat bywają dość...kontrowersyjne, delikatnie rzecz ujmując. Chyba nie zdecyduję się na przeczytanie całego przytaczanego w poprzednim wpisie wywiadu, fragmenty mi wystarczą. Napisanie o braku kultury to mało. Moim zdaniem jest to albo niezdolność do przewidywania (bo przecież każdemu może się "zdarzyć", że stanie po tej drugiej stronie), albo skrajny brak empatii. Inteligencja, którą tak bardzo ceni sobie pan europoseł, nie jest równoznaczna z mądrością. Mądrością wykazują się te społeczeństwa, które dbają o najsłabszych. Jest to też pewnego rodzaju miara postępu cywilizacyjnego (w końcu wiemy, jak to było w dawnych czasach...) Chodzenie do jednej grupy z niepełnosprawnym kolegą na pewno nie odbierze pozostałym dzieciom inteligencji, za to może nauczyć je mądrości.
    My też doświadczamy integracji w pozytywnym wydaniu. W Adasia przedszkolu korzystają na niej zarówno dzieci zdrowe, jak niepełnosprawne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do pana(z pełną świadomością piszę ten tytuł z małej litery) J K-M jestem bojowo nastawiona. On sam czasami zachowuje się jak osoba upośledzona umysłowo, więc dlaczego wyśmiewa się w ten sposób z innych? Mało tego - zapytam się z iloma osobami niepełnosprawnymi miał styczność, aby nazywać ich "debilami" czy też "idiotami"? Zresztą te terminy były dobre kilka dekad temu, teraz znamy wiele innych zamienników tych słów, prawda? A placówki integracyjne stwarzają ogromne możliwości dla osób takich jak Ignaś, czy nawet ja. Ukończyłam integracyjne liceum, gdzie szłam normalnym programem edukacyjnym, a tylko prace klasowe pisałam na komputerze, dłużej też wypowiadałam się na lekcjach. I jakoś nasza klasa na tym nie ucierpiała, a wręcz mieliśmy najlepszą średnią na koniec. I gdzie tu zaniżanie poziomu klasy? A dzięki temu, że chodziłam do klasy integracyjnej zdałam dobrze maturę i z powodzeniem studiuję. Czy osiągnęłabym tyle ucząc się w szkole specjalnej lub trybem nauczania domowego? Raczej nie. Pozdrawiam, a szczególności Ignasia-mądrą główkę

    OdpowiedzUsuń