18 kwietnia 2016

Też tak macie?

Kiedy miałam z 19 lat, mój ówczesny Znajomy zwykł powtarzać (głównie będąc w stanie wesołkowatym- tak to nazwijmy) pewną sentencję. 

"Life is brutal.... and full of zasadzkassss"...

Śmialiśmy się wówczas w głos, choć ewidentnie pobrzmiewał w nim jakiś depresyjny ton, ale kto by się wówczas nad tym zatrzymywał? Byliśmy młodzi i szaleliśmy ociupinkę.

Niedawno natknęłam się na takie stwierdzenie w internecie, jako zwieńczenie pewnego komentarza pod relacją z rozmowy z p. Korwinem-Mikke, którą przeprowadzali przedstawiciele Integracji (klik, klik dla zainteresowanych).

"Life is brutal..." taaaak.

Rzecz, znaczy się rozmowa, była próbą- nieudaną, jak się okazało- znalezienia porozumienia i szacunku w postawie europosła wobec osób niepełnosprawnych. W przeszłości bowiem wypowiadał się on w tonie obraźliwym o intelektualnie niepełnosprawnych dzieciach, że zacytuję za portalem Integracja (link źródłowy: http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/306354 ):

(...) "Dzieci chore umysłowo do szkół wprowadza się celowo, aby obniżyć poziom edukacji. Nie może być tak, że my godzimy się na bredzenie idioty. Posyłanie idioty do szkoły to jest katorga dla tego debila” – to, cytowane przez „Gazetę Wyborczą”, słowa Janusza Korwin-Mikkego, które miały paść 30 stycznia 2016 r. podczas jego spotkania ze studentami jednej z prywatnych szkół wyższych w Poznaniu. To już kolejna taka wypowiedź tego polityka. (...).

Nie poruszałabym tego tematu, gdyby nie ten komentarz pewnej kobiety pod postem na fb.

Znów zacytuję, sam komentarz: "Moim zdaniem Korwin Mikke wygrał tę pogadankę. Ciut komicznie to wygląda - rozsiadł się jak król na taborecie, pewnie czekał jak mu ktoś piwko przyniesie. Gościu po prostu mówi jak jest w życiu i niestety tak jest. Life is brutal."


No właśnie. Life is brutal. (???)

Nie oczekuję, że teraz z uwagą wgryziecie się w temat, przeczytacie wszystkie zalinkowane teksty (trochę to czasu zabiera niestety), choć zachęcam, jeśli macie taką możliwość. Nie oczekuję, że przyklaśniecie mi, powiecie, że to nieprawda, że tak na świecie nie jest, żebyśmy się my- rodzice dzieci niepełnosprawnych- nie martwili takimi malkontentami, jak cytowane osoby. 

Swoje wiem. Mam oczy i patrzę, mam uszy i słyszę, mam również serce i czuję.
O wyobraźni nie będę wspominała, bo ta u mnie wyjątkowo bujna jest i lubi wybiegać w przyszłość, dziergając najróżniejsze kolory możliwych wydarzeń i opcji ;)

Moje zdanie jest w tej kwestii następujące:

Być może "life is brutal", ale być również może, że nie.

Życie bezspornie jest, takie czy inne, najoględniej mówiąc: neutralne. Toczy się, podskakuje, czasem smęci i snuje... A to, czy jest "brutal" czy nie, to akurat zależy od nas. Wszystkich. I każdego z osobna.

(skądinąd zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ta komentująca kobieta tak zobaczyła tę sytuację? Co jej się w życiu przydarzyło- jak mojemu Znajomemu ongdyś- czego doświadczyła? że posługuje się takim podsumowaniem swoich przemyśleń?)...

Też tak macie?... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz