Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

W nieznane, czyli grupa wsparcia

Obraz
Wybieram się w piątek na grupę wsparcia. Dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, do Wrocławia, organizowaną prze Fundację Promyk Słońca. Tak, tak- ten Promyk, który wyróżnił naszą Ignacówkę :)

Nie wiem, czy w naszym mieście funkcjonuje taka grupa? Kiedyś się dowiadywałam, szukałam, wiem, że w ofercie jednej z niepublicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych jest taka forma pomocy, ale chyba odpłatna i w tamtym czasie grupa się nie zebrała.


Po co mi to?


Uważam, że w grupie jest łatwiej. 

Po to spotykamy się ze znajomymi rodzicami niepełnosprawnych dzieci, żeby nie tylko miło spędzać czas, ale również ROZMAWIAĆ. Dzielić się tym co nas cieszy, ale również tym, co jest dla nas trudne, nie do przeskoczenia, co boli... I choć w znacznej mierze te- wydawałoby się- najtrudniejsze chwile już są za nami- codzienność przynosi nam tony różnych trudnych momentów, okamgnień, przebłysków milisekund, które gromadząc się w naszych umysłach i sercach, po pewnym czasie zaczynają zwyczajnie ciążyć i przyg…

Nie poganiaj go, proszę...

Obraz
Wyszli z domu, zanim zdążyłam otworzyć na dobre powieki. Gdzieś jakby przez sen usłyszałam klikanie centralnego zamka w samochodzie, ale pomyślałam, że to Ignacy się bawi przez okno kluczykami...

Dom był pusty. Śniadanie jadłam w towarzystwie telewizora. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów (ja i telewizor = największy konflikt świata ;))...

Około 12.30 otrzymałam takiego sms'a:


Chwilę później dotarły do mnie kolejne wiadomości:
Debiut:


I seria króciutkich filmików (niestety jakości dość kiepskiej):









Wnioski- nasuwają się same:

1. lepiej wybrać się na wyprawę, niż spędzać niedzielę w domu;
2. parki linowe to miejsca, które moi mężczyźni- bez względu na wiek i możliwości- kochają najbardziej.
3. niepełnosprawność uczy wytrwałości i niezłomności.
4. gdy się ma solidne oparcie w bliskich i ludzi, którzy w ciebie wierzą, można pokonać naprawdę wiele przeszkód.
5. niepełnosprawność uczy cierpliwości i szacunku do innych.
6. niepełnosprawność nie zawsze ogranicza i wycofuje z życia
7. taki tata to pr…

Tajemnica*/**

Obraz
*tajemnica 1.
Czyżby to była przemyślana strategia, by zapewnić sobie 100% uwagi rodziców?
Nie sądzę, tym niemniej ze środowej gorączki, która pojawiła się tuż przed planowaną, czterodniową rozłąką z rodzicami, nie pozostał żaden ślad. 
Ignacy miał spędzić ten długi, majowy weekend wraz z braćmi u babci na słodkim leniuchowaniu, podczas gdy mama z tatą mieli oddawać się upojnym chwilom w piwnicy i w ogródku, zgodnie z ich mega-ambitnym planem, ujarzmiając panujący  tam chaos.

Niestety, plan, choć mega-ambitny, okazał się nierealny do zrealizowania, gdyż gorączka utrzymała się do czwartku, w piątek nieco ustąpiła, po to by w sobotę opuścić Ignaca "na amen", co właściwie nas wcale nie dziwi, bo przecież misję swą wypełniła: Ignacy został z nami.


Początkowo podejrzewałam, że to ospa zaatakowała, gdyż pojawiła się ponoć w przedszkolu, nic jednak na to nie wskazuje. Plamek na ciele ani śladu, objawów jakiegokolwiek przeziębienia również, pozostaje więc tajemnicą dla nas- skąd i dlacze…

Dobra zmiana

Obraz
ma ostatnio zgoła niedobre konotacje, ale wciąż ufam, że budzi uśmiech (choćby krzywy) na waszych twarzach, jak na mojej niewątpliwie.

Bo o takiej dobrej zmianie to my marzymy od jakiegoś półtora roku, może mniej nieco.


A wydarzyła się ona w ten weekend poprzedni, co to go lansowałam na fb jako udany bardzo. Gdyż własnie taki był. I w dobrym towarzystwie kuzynostwa spędzony i w pięknych okolicznościach przyrody jendakowoż.


Tak bardzo odpoczywaliśmy przez ten weekend ostatni, co to nam się nieco przedłużył (do wtorku)- ale taka była intencja od początku (jak się widzi z rodziną raz na pół roku, a bliską sercu bardzo), że przyjechałam makabrycznie zmęczona ;) Pisać o tym nie będę, bo każdy gorsze miewa dni i noce, a najważniejsze, że one mijają albo przynajmniej dają się poskromić lub przepędzić, co też uczyniłam. I byle do następnego razu!


Dobra zmiana rzeczona w tytule dotyczyła tego- tadam! tadam! :






Ci, którzy nie wiedzą bądź zapomnieli w natłoku różności, którymi nas życie zasypuje, wspo…

Minął rok

Obraz
Nie wiadomo, kiedy. A jednak minął. 

Zanim zaczęłam pisać, przeczytałam sobie dla odświeżenia pamięci tamten wpis- dokładnie z przed roku na ten sam temat :) (znajdziecie go pod tym linkiem:
http://ignacowka2010.blogspot.com/2015/06/wpis-pod-prad-nie-mylic-z.html (Ci, którzy zerkną, będą mieć pełniejszy ogląd zmian- zachęcam ;)).

Po roku:

- z wielkim luzem i radością pognaliśmy z Ignasiem na tegoroczny przemarsz z okazji Dnia Niepełnosprawnego i Inwalidy, tym razem dedykowany osobom niesłyszącym. Totalnie zero stresu (no może tylko taki, że pewnie znowu się spóźnimy na początek wymarszu ;) ). Raczej radość i ekscytacja, gdyż ubiegłoroczny marsz utwierdził mnie w przekonaniu, że to wesołe wydarzenie, nie smutne.

- Ignacy całą trasę pochodu (UWAGA! UWAGA!) przeszedł na własnych nogach, idąc w parze z kolegą (raz jednym, raz drugim). CAŁĄ TRASĘ! minus 10 metrów, kiedy zupełnie niepotrzebnie, bardziej kierując się moimi odczuciami niż realną potrzebą Ignasia, wzięłam go na ręce. Te jednak szyb…

Wielka Sowa

Obraz
Podczas, gdy ubiegłą, słoneczną sobotę mama spędzała w Poznaniu, uczestnicząc w konferencji, poświęconej problematyce osób niepełnosprawnych, Ignacy z Tatą i Średnim Bratem podróżował w całkiem innym kierunku...

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyż lubimy (tak jak z pewnością część z Was), spędzać czas na poznawaniu świata- a akurat tam nas jeszcze nie było- gdyby nie fakt, że nasz Podróżnik samodzielnie przeszedł połowę szlaku, prowadzącego na szczyt! Przeszedłby zapewne trasy więcej, gdyby nie fakt, że pojawiły się na niej kamienie i nierówności, i te przeszkody okazały się zdecydowanie zbyt wyczerpujące dla słabych wciąż nóżek Ignacego. Jakby tego było mało, okazało się, że zupełnie nowe siły wstąpiły w niego na szczycie Wielkiej Sowy (bo o tej górze mowa), gdzie znajduje się 25 metrowa wieża widokowa. Na nią Ignaś wszedł również o własnych siłach! Chociaż ze schodzeniem już tak łatwo nie było- jest to czynność o wiele bardziej wyczerpująca dla układu mięśniowego, niż wchodzeni…

Życie z "maską"

Tak bardzo chciałabym być dzielna i mądra na tyle, by nie stawiać sobie pytań podstawowych, w równie podstawowych kwestiach. Wychowanie Ignasia wydaje się jednak być dla mnie dużym wyzwaniem, o czym rzadko mam ochotę i odwagę pisać, dzielić się, jednocześnie poświęcając mu sporo przestrzeni w moich rozmyślaniach.
Nie jest to łatwe zadanie. Wiem. Zaraz ktoś doda, że wychowanie każdego dziecka, również zdrowego, wcale nie jest proste i licząc, że będzie, wykazuję się kosmiczną naiwnością… Bycie z dwójką naszych starszych Synów doskonale mi to uświadamia i unaocznia. A jednak…. Wtedy było jakoś emocjonalnie ….. łatwiej.
Być może jest to kwestia ilości dylematów, przed którymi życie stawiało nas/ mnie wówczas, i stawia teraz?
Nie wykluczam jednak, że jest to również kwestia „maski niepełnosprawności”, która potrafi wszystko zniekształcić i wypaczyć, gdy się przez nią filtruje relację z dzieckiem. Z drugim człowiekiem również.
Jeśli to jednak jest tak, że różnice, które odczuwam, istnieją napr…

Normalność

Obraz
- Wiesz, mamo, gdy myślę o naszej rodzinie i rodzinach moich kolegów to muszę stwierdzić, że my nie jesteśmy taką normalną rodziną. - wypalił w kosmos któregoś leniwego popołudnia Najstarszy Syn, stojąc na środku kuchni z kubkiem herbaty z czystka w dłoni.
Serce mi zamarło. Ale ciekawość natychmiast serce ocuciła.
- Co masz na myśli?
- W innych rodzinach nikt nikogo tak nie pilnuje z czasem, spędzanym przy komputerze, większość weekendów moi kumple spędzają w domu, rzadko wyjeżdżają- no chyba, że na wakacje albo do babci. A my wiecznie mamy jakieś plany. Albo my wyjeżdżamy, albo ktoś do nas przyjeżdża. Ale jedno to muszę powiedzieć: chyba jesteśmy szczęśliwi ze sobą....

Nic. Ani słowa o Ignacym. Ani zająknięcia się o jego ograniczeniach. O trudach przebywania z młodszym, niepełnosprawnym, czasami "nieznośnym", bratem.

No to nam Synuś laurkę wystawił :)

Ale wiele w tym prawdy, jakby nie patrzeć...

Jesteśmy normalną rodziną. Jadamy wspólnie posiłki. W weekendy to już obowiązkowo (bie…