28 maja 2016

Tajemnica*/**

*tajemnica 1.
Czyżby to była przemyślana strategia, by zapewnić sobie 100% uwagi rodziców?
Nie sądzę, tym niemniej ze środowej gorączki, która pojawiła się tuż przed planowaną, czterodniową rozłąką z rodzicami, nie pozostał żaden ślad. 
Ignacy miał spędzić ten długi, majowy weekend wraz z braćmi u babci na słodkim leniuchowaniu, podczas gdy mama z tatą mieli oddawać się upojnym chwilom w piwnicy i w ogródku, zgodnie z ich mega-ambitnym planem, ujarzmiając panujący  tam chaos.

Niestety, plan, choć mega-ambitny, okazał się nierealny do zrealizowania, gdyż gorączka utrzymała się do czwartku, w piątek nieco ustąpiła, po to by w sobotę opuścić Ignaca "na amen", co właściwie nas wcale nie dziwi, bo przecież misję swą wypełniła: Ignacy został z nami.


Początkowo podejrzewałam, że to ospa zaatakowała, gdyż pojawiła się ponoć w przedszkolu, nic jednak na to nie wskazuje. Plamek na ciele ani śladu, objawów jakiegokolwiek przeziębienia również, pozostaje więc tajemnicą dla nas- skąd i dlaczego nasz syn zagorączkował we środę?

Mam pewne 'niepewne' wyjaśnienie, i mocno naciągane zarazem, bo samej trudno mi uwierzyć w tak karkołomną intrygę, wyprodukowaną przez nieświadome siły psychiczne mojego dziecka... W odpowiedzi na zagrożenie rozstaniem z rodzicami można przecież się rozchorować, prawda? Nie wyślą niebożątka chorego do babci. Nie zrobią jej tego, boby się martwiła, ani nie opuszczą malca w potrzebie. No- to sobie pochoruję.A chorowanie to miłe, wygodne, bo i tata się pochyla nade mną, i mama chcąc nie chcąc nie opuści tak bez wyrzutów sumienia. Odetchną ode mnie kolejnym razem, ale wtedy, gdy to ja o tym zdecyduję- nie oni ;)

I w ten oto czarowny sposób z "wolnego rodziców weekendu" mamy "weekend we troje", a nawet we dwoje: Ignaś z tatą, a gdzieś w tle ukrywająca się trochę matka, bo już tak całkiem z odpoczywania zrezygnować jednak nie była w stanie w to wolne, wyczekane od dawna. Ignacy więc z  tatą naprawia auto, montuje listwy jakieś, pierze tapicerkę- czyli wszystko, co mężczyźni ponoć lubią, ale nie zawsze znajdują czas na to. A mama pichci, pierze, umawia się z koleżanką na pizzę, czyta, pisze i czasem dołącza do męskiego duetu na chwilę.



** tajemnica 2.

"Nawet nie wiesz, co on jeszcze w przyszłości będzie w stanie ogarnąć"- zripostował mój komentarz znajomy "Pan Radek", do którego zawitaliśmy podczas dzisiejszej rowerowej przejażdżki (czy ktoś z Was odwiedza jeszcze znajomych swych znienacka i bez uprzedzenia/ umówienia się na wizytę? Bo my tak...o zgrozo...).
A była to odpowiedź na mój - niezbyt elegancki, nie przeczę, komentarz tego, co zobaczyliśmy na łące za domem goszczących nas gospodarzy. Wybaczcie jakość, poległa ona pod naporem zawartości:






Nie dowierzałam, szczerze mówiąc, umiejętnościom Ignasia w tej dziedzinie. O jego przyszłości staram się nie myśleć w ogóle, odkładając rozmyślanie o niej na bliżej nieokreślony czas. Nie jesteśmy wszakże w stanie nic przewidzieć, po co się więc martwić lub łudzić nadziejami, skoro życie ma swoje plany i scenariusze. I zaskakuje. Pozytywnie także- jak widać. I jeśli nic się w tej kwestii nie zmarnuje, pomocnika do pielęgnacji ogrodów już mamy:) W dodatku zafascynowanego robotą, jak rzadko kto. A pasjonaci są w cenie na rynku pracy. Czyli, że chyba możemy spać spokojnie, prawda? ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz