04 czerwca 2016

"Kasia Bugul"

"Kasia bugul, kasia bugul, kasia Bugul"- chodzi Ignacy po domu i podśpiewuje do akompaniamentu, co to się sam zapodaje z keyboardu Starszyzny... Nie wiadomo kiedy i jak wyekspediowanego z syna pokoju do salonu, gdzie pasuje- nie umniejszając- jak pięść do oka...

Czegóż się jednak pod tyradą pięciolatka nie zrobi, by ten na chwilę....... hmmmm.... jak to napisać? Zamilkł?



Tak. Gadulstwo Ignasia przechodzi ostatnio ludzkie pojęcie. Śmiało mogę napisać, że godnie rywalizuje z matki monologowaniem o wszystkim: o nieposkładanych ubraniach w chłopięcych pokojach, o niedomytych szklankach w zmywarce czy też o tych trzynastu okruszkach pod stołem rodzinnym, których wczoraj jeszcze nie było- "bo odkurzałam"- a dziś są.


Co z tego Gadulstwa wyniknie- jeden tylko on wie- albo i nikt tak naprawdę nie wie, ale zachwyca ono niemiłosiernie i drażni równie mocno, gdy człowiek zmęczony jest jak betka.


Tak sobie pomyślałam, że w życiu poważnie nie może być zbyt długo, więc dziś tylko tyle i aż tyle Wam napiszę:


"Kasia bugul, kasia Bugul, Kasia Bugul" - kto zgadnie? Co śpiewak ma na myśli? :) :) :) 


6 komentarzy:

  1. Kasza bulgur?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że tak od razu? Ktoś zgadł ? :)
      Pewnie, że kasza bulgur:)

      Usuń
  2. Ups, chyba bym na to nie wpadła. Aż mi wstyd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty, Karolino! Pocieszasz mnie znów, prawda? :)

      Usuń
    2. Nie mamo Ignasia, po prostu w życiu nie słyszałam o takiej kaszy.

      Usuń
    3. My ją uwielbiamy :) polecam :)

      Usuń