Lipcowe wojaże

Po internecie krążył ostatnio taki obrazek, ukazujący różnicę pomiędzy drogą życia (tak to nazwijmy) dziecka zdrowego - neurotypowego, i dziecka obciążonego jakąś chorobą... 
Wyglądał on mniej więcej tak:



I coś w tym jest :) choć oczywiście mówimy tu o ogromnym uproszczeniu...

Niemniej jednak, mając przed oczami tę grafikę, przedstawiam Wam nasze lipcowe plany:

04 lipca - wizyta u neurologa 

05 lipca - dentysta kontrolnie (okazało się, że podczas jednego z wielu Ignacowych upadków uszkodzona została górna mleczna jedynka naszego Malucha i trzeba zobaczyć, czy nie pojawi się stan zapalny)

06 lipca - ortopeda (musimy zdobyć opinię o braku przeciwwskazań do hipoterapii, planujemy bowiem zachęcać Ignacego do powrotu na koński grzbiet,a bez zgody ortopedy jest to niedozwolone. Przy okazji Ignacy musi mieć wykonane badanie stawów biodrowych, żeby lepiej dostosować bieżącą rehabilitację. Ignacy wciąż nie potrafi biegać ani skakać i jego fizjoterapeutki zastanawiają się, czy będzie to w ogóle możliwe).

12 lipca - okulista w poradni leczenia zeza (wciąż, choć zdecydowanie rzadziej, niż kiedyś, przy większym napięciu emocjonalnym lub podczas zmęczenia ucieka Ignasiowi prawe oczko pod górną powiekę, zastanawiamy się, czy można mu tu jakoś pomóc?).


Wszystkie wizyty prywatnie (na NFZ nie wiem, kiedy byśmy się doczekali). Kolejne będę zaklepywać na fundusz...

I tak się tylko po cichu zastanawiam, jak my to udźwigniemy? i jak przeżyjemy? Czy aby na pewno z godnością? ;)



A Ty? Kiedy ostatnio byłaś/ byłeś ze swoim maluszkiem u lekarza specjalisty? :D


PS. Dla osłody dodam jedynie, że jeszcze w tym samym miesiącu wybieramy się z krótkimi wizytami do kilku cioć w różnych zakątkach Polski... Nuda, jak widać, nam nie groźna, a wakacje zapowiadają się nad wyraz intensywnie i bogato :)


Komentarze

  1. No niestety, na NFZ zapisywać się trzeba najlepiej z rocznym wyprzedzeniem. Ot, nasze polskie realia. Chociaż do dentysty na NFZ bym nie poszła. Jeszcze by mi wyrwał zdrowego zęba i byłoby... Dacie radę, przecież Ignacy to chłop na chwał!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.