25 lipca 2016

Lato z Ignacym

jest wymagające.
Każdy dzień to wyzwanie.
Musi być plan.
Musi być 100 procent skoncentrowanej uwagi. Z krótkimi przerwami wytchnienia.
Musi się coś dziać, bo On inaczej nie potrafi.
A może to ja?...

Więc dzieje się...

Są spacery po lesie....
z obowiązkowym piknikiem i walką z grawitacją;)





Są domowe porządki, bo na pokładzie, jak ten ostatni Mohikanin, ostał się chętny do pomocy tylko On. Więc trzeba korzystać, póki chęć i zapał ;) A wiadomo: jak mama się szybciej wyrobi, szybciej będzie do mojej dyspozycji...



Są obowiązkowe wyjazdy do taty- bo kiedy, jak nie teraz można poczuć  i smakować ten wielki świat? ;)



Jest wspólne gotowanie. Bez udawania, ostrym nożem, z całym dziecięcym zapałem, bo wreszcie można! Mama mnie doceniła po 20 minutowym skupieniu nad cukinią ;) :) 
No i te kolory! Ta sensoryka! Te zapachy i smaki!




Jest i pieczenie, dla odmiany, ciast. A później ich zjadanie w zawrotnych ilościach: trzech kawałków pod rząd (domownicy oniemieli ze zdziwienia.... drożdżowe górą!).



Są wyprawy bez celu w nieznane i polowanie na te jedne, jedyne chwile, przesiąknięte zachwytem i dziecięcą pasją...


Oraz wyprawy z celem, jak ten, który zafascynował dziecięcy umysł tak bardzo, że ów zapomniał na moment o bożym świecie i ciągłym komentowaniu rzeczywistości, pogrążając Ignasia w morzu dźwięków, odbierając zaś mowę z zachwytu....
(finałowy koncert Brave Kids, Wrocław, Hala Stulecia).



Znajdujemy też przestrzeń na zwyczajny plac zabaw, gdzie po raz miliardczterdziestydziewiąty ruszamy w tę samą podróż, choć  każdorazowo zupełnie inną... w nieznane zakamarki Jego wyobraźni.



Oraz czas na basen, przejażdżkę autobusem, koszenie trawy w ogrodzie, fryzjera z bratem, krótką wyprawę rowerową z tatą, sprzątanie garażu, wizytę na dworcu PKP (odprowadzając babcię na pociąg), odwiedziny Asi, sobotniego grilla i grzanki z rusztu... Codziennie świat nas nęci, wzywa i przypomina, żeby z niego brać, bo wcale nie wiemy, jak długo nam będzie dane.
Ignacy ma moc, ale czasem brakuje mu sił. Chciałby więcej, niż może doświadczyć. Jest w ciągłym ruchu i wiecznym drganiu wszechświata i czasem trudno dotrzymać mu kroku czy złapać za rękę, ratując przed upadkiem. Kolejnym i nie ostatnim.

Tak. Lato w pełni. Pomidory zaczynają dojrzewać. 

I aż strach pomyśleć, co to będzie dalej, bo właściwie jesteśmy na jego prawie-półmetku. Na jak długo starczy nam pomysłów na życie bez obowiązków i schematu?

Dziś wieczorem przyjeżdża w odwiedziny kolejna Ciocia.
Nie martwimy się.
Damy radę ;) ?  !

1 komentarz: