Awaria

Mamy awarię.
Masowanie, mrożenie, oklejanie, rozciąganie w różnych konfiguracjach od wczoraj. Zameldowaliśmy się na tę okoliczność właśnie w Reh4U, bo blisko, bo pewnie, bo fachowo i Ignacy otrzymał pomoc w przeciągu kilku godzin (dziś próbowałam zarejestrować go do poradni urazowo-ortopedycznej dla dzieci we Wrocławiu- z marnym skutkiem, bo na koniec miesiąca najwcześniej, a on chodzi z poważnym dyskomfortem TERAZ).
Nawet znalezienie konkretnego ogniska i przyczyny niemocy, która naszła Ignacego nogi, nie jest proste ani jednoznaczne. No bo weź tu się z dzieckiem dogadaj, kiedy raz boli mniej, a raz więcej, a raz tutaj, a raz trochę tam dalej...
A kolano się ugina bez ostrzeżenia.
Rzecz się tyczy nogi lewej, jakby nieco bardziej przeciążonej, zmęczonej, bo do niedawna "lepszej"... Teraz wyraźnie mniej obciążanej podczas chodzenia. Ostrożnego, delikatnego, bez nonszalancji, pośpiechu i frajdy...

Jutro wizyta u ortopedy. Może znajdzie się powód tego stanu.



Trudno mi patrzeć, jak Ignacy ze smutkiem odmawiał wczoraj samodzielnego chodzenia, bo "ała".
Dziś jest już o ułamek lepiej. Przynajmniej humor mu dopisuje.
Zobaczymy, co będzie dalej.

Za to w sobotę mieliśmy zmykać nad morze........


Zaskakujące, jak taki drobny nock-out codziennej beztroski wysysa ze mnie zimną krew. A nie powinien przecież.

Komentarze

  1. Może coś się naciągnęło za bardzo podczas rehabilitacji? Mam nadzieję, że mimo wszystko nic nie zepsuje Wam sobotniego wyjazdu nad morze. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ignasiu dużo zdrowia, panu ortopedzie mocy, by znalazł przyczynę osłabienia, mamie sił, wszystkim udanego wyjazdu

    OdpowiedzUsuń
  3. Mocno trzymam kciuki, żeby to nie było nic poważnego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo zdrowia dla Ignasia. I niech szybko minie ten ból i zniknie problem. Dobrego odpoczynku nad morzem życzymy Wam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, miałam nadzieję, że się Ignasiowi poprawiło..

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję, Dziewczyny, za słowa pociechy. Śmieszne, ale były mi potrzebne, żeby odgonić lęki, które w takich chwilach się lęgną.
    Pozdrawiam Was i gonię na RTG.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.