05 sierpnia 2016

Kręgoszczelina L-5

Wygląda to nieciekawie- nie będę ukrywać. Przynajmniej na monitorze komputera.


Po serii zdjęć RTG kręgosłupa i bioderek, które i tak musiały zostać kiedyś wykonane, w końcu znalazła się przyczyna problemów bólowych, towarzyszących Ignasiowi podczas chodzenia.
Wprawdzie od wczoraj Młody nie skarży się już na "nóżkę", więc wydaje nam się, że stan jest stabilny, ale przyczyna nie zniknie tak szybko i możemy (powinniśmy) się spodziewać, że awaria może się powtórzyć (tfu, tfu).
Zalecenia specjalistyczne są takie, że odcinek lędźwiowy kręgosłupa Ignaś powinien mieć oklejony tapingiem "na sztywno" przez co najmniej 4 tygodnie. 

Kręgoszczelina to  przerwa w łuku kręgowym pomiędzy górnym i dolnym wyrostkiem. Na zdjęciu wygląda po prostu jak pęknięcie. Czyli paskudnie. Przypuszczam, że u Ignasia pojawiła się na skutek wiotkości mięśni, przodopochylenia miednicy i  przeciążeń (intensywnego chodzenia). Zazwyczaj nie daje ona dolegliwości bólowych, można ją leczyć operacyjnie, ale jest szansa, że u dziecka się zrośnie (wg opinii lekarza ortopedy, u którego Ignaś był tym razem konsultowany). Nie jest wykluczone, że samo oklejenie plastrami do tapingu nie będzie wystarczające i konieczny będzie jakiś gorset ortopedyczny (kręgoszczelina może doprowadzić do kręgozmyku, czyli przesunięcia się kręgu do przodu), niemniej na początek mamy wypróbować tę metodę, oszczędzać dziecko (ba.... żeby on tak umiał się oszczędzać ;)), zamiast długich pieszych wycieczek- wózeczek, jak boli- leżenie i środki przeciwbólowe i z rozsądku zrezygnować z wycieczek rowerowych i wszelkich wstrząsów.

Przestraszyłam się. 
A jednocześnie muszę ufać, że gdyby sprawa wymagała niezwłocznie interwencji chirurgicznej, bądź zagrażała sprawności czy życiu Ignasia, zostalibyśmy o tym poinformowani.

I jakkolwiek głupio to zabrzmi: jednak jedziemy nad morze. Z adresami do placówek rehabilitacyjnych, ze szpulką plastra, z wózkiem, z przykurzonym Theratogsem na wszelki wypadek i .... z duszą na ramieniu.

W końcu, czy tu, czy tam, musimy mieć się na baczności tak samo.

Ignacy już się spakował....





2 komentarze:

  1. Jak dobrze, że znacie przyczynę! NIe ma nic gorszego od niepewności,prawda?
    I bardzo dobrze, że jedziecie nad morze. Fantastycznie. Odpoczywajcie, kochani.
    Ps. Ja nie mogę się doczekac już naszego oddechu wakacyjnego - już za tydzień :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No niełatwa to decyzja wyjazdowa dla mnie, niełatwa, ale jakoś muszę łyknąć tą odpowiedzialność ;)
    Tak- cieszę się z jednej strony, że już wiemy, choć wolałabym po stokroć, żeby tej kręgoszczeliny Ignacy nie miał...
    Wy też wypoczywajcie, gdy przyjdzie Wasza pora, na maksa! Co za rok! Prawda? :*

    OdpowiedzUsuń