Remis, czyli 1:1

Remis musi być.

Było trudno i poważnie, ale było też wesoło i radośnie... tylko jakoś nie zdążyłam Wam tego opisać. Dziś nadganiam zaległości.

Kręgoszczelina (klik, klik) kontra Ruda Sułowska (klik, klik).

Wynik: jeden-jeden :) 
Czyli równowaga zachowana. Przynajmniej na jakiś czas.

Zobaczcie, gdzie nas poniosło. Może też się skusicie?


Pewnej soboty, a dokładniej:


wybraliśmy się z naszymi Gośćmi na krótką wycieczkę. Jeśli zbłądzicie kiedyś w okolice małego miasteczka Sułów, również możecie tam dotrzeć:



Ruda Sułowska, a w niej Centrum Edukacyjno- Turystyczne NATURUM, czyli coś dla oka, podniebienia i dziecięcej duszy- nawet tej w dorosłym przebraniu- powitało nas tak ;)





Tuż po zwierzyńcu (uroczym) i ścieżce zmysłów (niebanalnej), skusił nas co do jednego (uczestnika wycieczki) plac zabaw.
Plac zabaw, moi Drodzy, ale jaki.......! Demaskujący małolata w każdym trzydziesto- i czterdziestolatku naszej ekipy ;)







W tych młodszych członkach wyprawy również wyzwolił się duch igraszek, co akurat nas nie dziwi wcale :)





By następnie ustąpić miejsca ciekawości poznawczej i chęci zwiedzania małych ekspozycji z dużym klimatem....




A na końcu zanurzyliśmy się w przeszłości, niezbyt odległej, ale wciągającej Ignasia, jak mało co kogo....




Musicie bowiem wiedzieć, że:



i pod żadnym pozorem nie należy mu wówczas przeszkadzać ;) :)


Dziękujemy twórcom tego miejsca za pomysł, realizację, wizję oraz dbałość o detale i wyjątkowy klimat. Popołudnie spędzone w tak przyjaznym otoczeniu jest w stanie naładować nawet całkiem zużyte psychiczne baterie. Formuła otwartej przestrzeni, minimum ograniczeń dla zwiedzających oraz atmosfera skansenu utrzymanego w wielkiej dbałości o estetykę i autentyczność zrobiły na nas naprawdę pozytywne wrażenie.

A wujkowi Łukaszowi, cioci Eli i Alicji dziękujemy za wspólną zabawę, śmiech, wygłupy oraz fotki, z których mogłam skorzystać, tworząc ten post.

Oby jak najwięcej takich miejsc na Ziemi. Mam nadzieję, że z korzyścią dla wszystkich...

PS. Podczas naszych odwiedzin na terenie CET spotkaliśmy jeszcze dwie rodziny z niepełnosprawnym członkiem rodziny. Miłe. Bo teren jest dostępny dla wózków, choć nie wszędzie można niestety wjechać. Ważne.

PS 2. Nie opisałam Wam wszystkich atrakcji tego miejsca, żeby wrednie nie spojlerować całkowicie waszego pobytu tam. Kto chce wiedzieć więcej, musi po prostu ruszyć się z domu. I tyle ;)

Komentarze

  1. Zastanawiam się, dlaczego jeszcze nikt nie stworzył przewodnika dla osób niepełnosprawnych, w którym ukazane byłyby atrakcje dla nich przystosowane. Dobrze, że istnieje możliwość przekazywania takich informacji, choćby za pomocą internetu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobraź sobie, że niedawno również byliśmy w Rudzie Sułowskiej. Dopiero będąc na miejscu skojarzyłam, że widziałam to wszystko już tutaj na zdjęciach :)... i prawdę mówiąc, niektóre atrakcje nadal znam tylko ze zdjęć ;) Adaś miał wyraźnie ukierunkowane preferencje zwiedzania.
    świetne miejsce! Szkoda tylko, że od nas jednak trochę daleko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.