Ona ma pecha...

Przychodzi kilka razy w tygodniu. Z pięterka, znad parujących garnków lub talerzy, ściąga mnie odgłos dzwonka do drzwi, gdzieś około godziny 15:00. Gdy zaglądam przez szybę, widzę jej purpurową czuprynę. Susie - klik, klik.

-"Dzień dobry"- westchnienie, zaczerpnięcie oddechu, by głos zabrzmiał nieco czulej i dramatyczniej- "Proszę Pani, czy mogę się dziś pobawić z Ignasiem?"...

Nadal z nami jest.
Szaleje z dziećmi w ogrodzie lub bawi się w podróżowanie. Ma nieskończoną cierpliwość do Ignaca. Chodzimy razem na spacery lub na lody, albo na plac zabaw do parku. Lubię żartować, w odpowiedzi na zaciekawione spojrzenia, że to "moja córka z poprzedniego małżeństwa" :D...

Świetnie się ROZUMIE z Ignasiem. Zna jego mowę, idealnie potrafi posterować zabawą lub się w nią wkomponować, jeśli akurat Ignacy ma swój plan. Czasem zadaje pytanie, albo opowiada, co u niej w szkole. Jest słodka. Czuła. Rozważna. Dziecięca. Ułożona. Ciekawa. Cierpliwa i wyrozumiała.

- Ale Ona ma pecha- westchnął kiedyś Tata- na całej ulicy został jej tylko jeden kolega. I w dodatku niepełnosprawny...

-Pecha?- kompletnie nie zrozumiałam takiej perspektywy męża- Kochanie, ona ma SZCZĘŚCIE. Już nigdy w życiu nie będzie się bała/ wstydziła/ unikała czy krępowała niepełnosprawnych ludzi. - wypaliłam bez chwili zastanowienia.

I poczułam się dumna z siebie. Bo naprawdę od razu tak pomyślałam :)

Komentarze

  1. Też uważam, że Susie ma niesamowite szczęście obcować z Iggim, ponieważ to najlepsza lekcja integracji jaka może być. Kto wie, być może dzięki temu doświadczeniu w przyszłości pójdzie na pedagogikę specjalną, rehabilitację lub jakieś pokrewne studia. Proszę mi wierzyć lub nie, ale my umiemy zainspirować innych do pójścia tą drogą... Podrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Inni czytali też:

"Jaskiniowcy z bliska", czyli to, co mnie fascynuje.

Ta cała "zabawa" w emocje...

Krótka historia długiej drogi

Oczekiwanie...

A może do kina?